Weingut Jakob – powiew świeżości w Wachau

Wachau to najbardziej konserwatywny region winiarski w Austrii. Miejscowi winiarze jako pierwsi w kraju zdobyli międzynarodową sławę i uznanie, stąd w większości są niechętni zmianom (na czele z utrzymywaną do dzisiaj archaiczną klasyfikacją win wedle poziomu dojrzałości owoców – ale to opowieść na osoby artykuł). Dolina Wachau to również miejsce, gdzie jeszcze niedawno na palcach jednej ręki można było policzyć winiarzy naturalnych.
Dzisiaj ten obraz już się zmienia. Może jeszcze nieśmiało, ale pojawiają się kolejne projekty o bardziej naturalizującym zacięciu. Podczas naszej majówki w Wachau odwiedziliśmy jeden z nich, zlokalizowany w miasteczku Mautern (na południowym, trochę mniej znanym brzegu Dunaju) winiarnię Weingut Jakob.








Nowocześnie, ale z poszanowaniem historii
Twarzą tego projektu jest Jakob Buchinger, który kilka lat temu przejął zarządzenie tą niewielką, rodzinną winnicą (posiadają dzisiaj 8 ha winnic). Bez wątpienia szuka on swojego miejsca w winiarskim krajobrazie Wachau. To na czym mu zależy to skupienie się na trochę zapomnianych odmianach, takich jak neuburger czy weissburgunder. Aby mieć większą swobodę wystąpił też z lokalnej organizacji Vinea Wachau, stąd na etykietach nie znajdziemy już typowych dla regionu określeń jak Federspiel czy Smaragd.
Bardzo ciekawe jest też samo logo winiarni, moim zdaniem znakomicie oddające to połączenie tradycji i nowoczesności, szacunku do historii, ale też chęci budowania własnej tożsamości. Mamy tu bowiem rzymski hełm, co ma nawiązywać do winiarskiej historii Wachau, gdzie ponoć uprawę winorośli zapoczątkowali właśnie Rzymianie. Hełm ubrany jest w hipsterskie, nowoczesne okulary, które nosi również sam Jakob. Do tego z hełmu wyrastają odwrócone do góry nogami korzenie winorośli.
Logo zdradza artystyczne zacięcie Jakoba, który jest również artystą i w winiarni można podziwiać jego obrazy, które maluje bezpośrednio rękami, bez używania pędzli.
Jakich win spróbowaliśmy?
Do Wachau pojechaliśmy na własny koszt, w degustacji wzięliśmy udział na zaproszenie producenta.
Wina producenta nie są dostępne w Polsce, podajemy ich ceny przy zakupie bezpośrednio w winiarni.
Jakob Junger Römer 2022 (7,80 euro)
Pierwsze z win Jakoba to miks müller-thurgau i grüner vetlinera (tego drugiego jest ok. 20%).


Wino pachnie świeżo i soczyście, ziołowo, do tego jabłkami, morelami, z dodatkiem nut kwiatowych i grejpfrutowych. W ustach przyjemnie kwaskowe, tutaj bardziej zielone (szparagi, zielony pieprz), z delikatnie goryczkową końcówką. Dość proste, ale idealne na ciepły, letni dzień. Dobre (87/100).
Jakob Grüner Vetliner Medium 2021 (11,80 euro)
To coś na kształt typowego Federspiela, a więc wino dojrzewające jedynie w stali, ale z długim, bo 12-miesięcznym okresie pozostawania na osadzie. Wersja rozlana do magnum ma dodatkowo prowokującą etykietę z wizerunkiem Jezusa – ot, taki chwyt marketingowy.


Dość intensywne, z ciepłym, owocowym nosem spod znaku brzoskwiń, moreli i gruszek. Dojrzewania na osadzie przekłada się też na krągłą, kremową strukturę, mamy odrobinę masła, wosku i znów sporo gruszek. Koncentracja jak na odmianę jest spora, ale w finiszu dochodzi do głosu mineralność i kwasowość. Dobre+ (88/100).
Jakob Ried Silberbischl Roter Veltliner 2021 (16,20 euro)
Roter veltliner to odmiana niemająca genetycznie nic wspólnego z popularniejszym grünerem – o czym więcej pisałem w tekście Hej Wagram, polubiłem Twoje roter veltlinery! Jakob ma jej niewielką parcelę roter veltlinera na znanej winnicy Silberbichl leżącej nad miasteczkiem Mauterna. Co ciekawe winnica częściowo geograficznie przynależy już do regionu Kremastl, a produkuje tu choćby Weingut Malat.


Jak na odmianę przystało, wino jest całkiem aromatyczne, z nutami płatków róży, kremowej śmietanki i świeżych brzoskwiń. W ustach mamy zaś przyjemnie skoncentrowane ciało i lekką pikantność. Może kwasowość mogłaby być wyższa, ale wino broni się ładnym owocem i koncentracją. Smakowity i typowy dla szczepu przykład rotera. Bardzo dobre- (89/100).
Jakob NORICUS Grüner Vetliner 2018 (18,60 euro)
To wino powstające w tradycyjny sposób, tak jak wina produkowano – nim do winiarni zawitała nowoczesna technologia. Owoce są wyciskane starą, drewnianą prasą, fermentacja jest spontaniczna, a wino dojrzewa w dużych beczkach i nie jest też siarkowane.


W zapachu sporo nut suszonych owoców, do tego mirabelki, pigwa i przyprawy. W ustach lekko sojowe i orzechowe, pieprzne, z mocną kwasowością. Na pewno niesztampowe, smakujące inaczej niż takie świeże, owocowe veltlinery, trzeba się w nie trochę wsłuchać, dać mu czas. Bardzo dobre+ (91/100).
Jakob Muscat Ottonel 2022 (9,80 euro)

Nie jestem wielkim fanem akurat tego gatunku muszkata. Tutaj mamy co prawda trochę przypraw i nut różanych, ale w ustach wino wydaje zbyt rozwodnione, mało interesujące. Dobre- (87/100).

Jakob Sine Glosa Grüner Vetliner MXXVI 2016 (22,50 euro)
Tutaj mamy veltlinera, który był macerowany na skórkach przez 14 dni, a potem dojrzewał w stalowych zbiornikach przez ponad 12 miesięcy.


Pachnie bardzo intensywnie, mamy tutaj zarówno jabłkową skórkę, jak i orzechy, paloną kawę, herbaciany susz. Usta niosą w sobie dużo kwasowości, do tego wyraźnie mirabelkową owocowość. W finiszu znów∑ wychodzi kawa, ale też wyraźne, drapiące garbniki. Całość o dobrej soczystość, kwasowości i niezłej energii. Dobre+ (88/100).
Jakob Rosé AURORA Frizzante
Jest to delikatnie musujące wino powstające z zweigelta, z niewielkim cukrem resztkowym.


Oczywiście to wino dla fanów takich lekkich słodyczy, ale też zrobione jest bardzo kulturalnie. Mamy więc suszone kwiaty, wiśnie i maliny. W ustach trochę cukru, truskawki, ale też sporo soczystości i niezły poziom kwasowości. Całkiem smaczne, zwłaszcza jako aperitif w słoneczny dzień. Dobre- (86/100).
Jakob to winiarz szukający swojej drogi. Na razie wydaje się być zaledwie na jej początku, a i tak jego wina są intrygujące – bo pokazują trochę inną twarz winiarstwa w Wachau. Przyznaję, że chciałbym widzieć tam więcej tak odważnych producentów – niech sieją pozytywny, winiarski zamęt w tym skostniałym regionie.