Weingut Hirsch minimalizm i czystość

Spośród odwiedzonych już przez nas winnic w austriackim regionie Kamptal, Weingut Hirsch może się poszczycić najpiękniejszym widokiem z sali degustacyjnej. Zasiadając bowiem do próbowania win, mamy panoramiczny widok na najważniejsze siedliska regionu, wzgórza Gaisberg oraz Heiligenstein. Wyobraźcie sobie o ile bardziej świadomie można skupić się nad zawartością kieliszka gdy niemal na wyciągnięcie ręki mamy miejsce, skąd one pochodzą.
Johannes Hirsch
Weingut Hirsch to producent (należący do stowarzyszenia ÖTW), o którym słyszeliśmy od dawna, ale jakoś nigdzie nie mogliśmy trafić na jego wina. Stąd, w drodze powrotnej z Alto Adige postanowiliśmy wygospodarować kilka godzin na odwiedziny i poznanie portoflio. Johannes Hirsch słynie z niemal obsesyjnego dbania o jakość swoich owoców. Na swoich 30 hektarach od 1999 roku uprawia jedynie dwie białe odmiany – Grüner Veltlinera i Rieslinga. W przeciwieństwie do niektórych producentów, nie używa do produkcji winogron dotkniętych szlachetną pleśnią, chcąc skupić się na ekspresji czystego owocu. Konsekwencją tego jest też tworzenie win z praktycznie minimalnym cukrem resztkowym (butelki od niektórych winiarzy z kategorii Erste Lagen ÖTW podobnie jak niemieckie Grosses Gewächs mają po kilka gram słodyczy). Od 2006 roku produkcja jest biodynamiczna (certyfikowana w 2010 roku), a roczna produkcja do 150-170 tysięcy butelek.
Degustacja
Rozpoczęliśmy od podstawowej etykiety producenta, powstającej z najmłodszych gron pochodzących z różnych parceli. Rok 2017 (z którego pochodziły pierwsze próbowane wina) zaczął się od rekordowo zimnego stycznia, natomiast dla kontrastu kolejne dwa miesiące były już ciepłe, choć suche. W ciągu dalszych miesięcy pogoda była dość kapryśna i deszczowa, co zmusiło winiarzy do stosunkowo szybkich zbiorów, które zakończyły się w pierwszym tygodniu października.
Kolejny poziom w portfolio producenta zajmują dwa wina kategorii village. Do 2015 roku jedno z nich nazywane było Kammerner Heiligenstein Grüner Veltliner, ale Johannes postanowił, że bardziej czytelne dla konsumentów będzie zastosowanie nomenklatury właściwej dla Burgundii i swoje wina zbierane z większych, ale i nie tak renomowanych parceli oznaczył nazwami gmin z których pochodzą. Do ich produkcji używane są winogrona z pierwszej selekcji na winnicach.
Kolejne sześć win to już pozycje z kategorii Erste Lagen ÖTW (oznacza zwykle jako 1ÖTW), a więc wina pochodzące z najlepszych siedlisk wyselekcjonowanych przez stowarzyszenie w wyniku długoletnich badań (o ich specyfice możecie poczytać w jednym z naszych dawniejszych wpisów). W tej serii znaleźć można cztery Grüner Vetlinery uzupełnione o dwa Rieslingi. To od tych ostatnich rozpoczęliśmy, a wina były przez nas degustowane parami, aby tym dokładniej poznać niuanse poszczególnych siedlisk.
Heiligenstein to jedno z najlepszych cru jeśli chodzi o uprawę Rieslinga w całej Austrii. Tutejsza gleba to charakterystyczny konglomerat, wyjątkowo dobrze magazynujący ciepło i oddająca je winoroślom pokrywającym przepięknie ukształtowane tarasy. Będący geograficznie jego przedłużeniem w kierunku południowo-wschodnim, nieco niższy Gaisberg to znów mocniejsza, zbita skała przykryta warstwą gliny. Wina stąd pochodzące są zwykle masywniejsze od tych z Heiligenstein, potrzebują więcej powietrza, czasu w kieliszku, czy wręcz karafki.
Pierwszą z par Veltlinerów stanowiły pozycje z parceli Renner i ponownie Gaisbergu. Renner to siedlisko znajdujące się poniżej Gaisbergu, w kierunku Heiligenstein, na którym znajdziemy glebę lessową. Zatrzymajmy się też na chwilę na roczniku 2016, który zaznaczył się przede wszystkim niespodziewanym mrozem w kwietniu, który dotknął niektóre parcele Johannesa. Kolejne miesiące przebiegały pod znakiem naprzemiennych deszczy i gorących dni, co powodowało konieczność włożenia dodatkowej pracy w zachowanie w zdrowiu pozostałych na winnicy owoców. Sytuację poprawił ciepły, bezdeszczowy wrzesień, który pozwolił winogronom spokojnie dojrzewać do czasu zbiorów.
Kolejne dwa wina pochodziły z następnych dwóch parceli – Lamm i Grub. Pierwsza z nich stanowi dolną partię Heiligenstein, od opisywanego już siedliska Renner oddzielona jest niewielkim jarem. Tutejsza gleba to oczywiście konglomerat, który można spotkać w wyższych warstwach wzgórza, ale w związku z tym, że jesteśmy dość niska, jest on przykryty 4-6 metrową warstwą lessu. Druga zaś to już czysta parcela lessowa.
Podczas odbywającego się w Wiedniu festiwalu VieVinium każdy z producentów zrzeszonych w ÖTW prezentowała kilka roczników swojej ulubionej etykiety. W przypadku Jonahennsa Hirscha wybór padł na Rieslinga z Gaisbergu.
Weingut Hirsch Gaisberg – Zöbing Riesling 1ÖTW 2014 – zaczynają się pojawiać silne akcenty woskowe i naftowe. Do tego mamy mokre, wyjęte z górskiego potoku kamienie i niesamowicie długi, zbalansowany finisz. Znakomite (93/100).
Weingut Hirsch Gaisberg – Zöbing Riesling 1ÖTW 2013 – słodsze od poprzedników, idziemy tu w stronę moreli, brzoskwini i nektarynek. Na podniebieniu bardzo żywe i mineralne. Przepiękna struktura, w której owocowość współgra z krzepką kwasowością. Znakomite+ (94/100).
Weingut Hirsch Gaisberg – Zöbing Riesling 1ÖTW 2002 – to wino z pierwszego rocznika, w którym Johannes zdecydował się na zastosowanie nakrętki zamiast tradycyjnego korka. Ten Riesling jest wciąż świeżutki, obok jabłek, moreli i rozpuszczonego masła znajdziemy tu nuty dymne, naftowe i pszczeli wosk. Kwasowość uderza w zęby z siłą młota pneumatycznego. Butelka pokazuje jaki potencjał mają Rieslingi z Kamptalu. Arcydzieło (96/100).
Wina produkowane przez Johannesa nie są łatwymi pozycjami. Zwłaszcza za młodu są to pozycje bardzo zamknięte, chłodne i wycofane. Ale już próbowanie nieco starszych, dojrzalszych win pokazuje jaki potencjał i klasa w nich drzemie. Nam ten elegancki i minimalistyczny styl bardzo odpowiada.