Wakacje 2018: Alba

Udostępnij ten post

Kontynuujemy wakacyjne obrazki. Dziś udajemy się do winiarskiej stolicy Piemontu – Alby. Mamy słabość do tego 35tysięcznego, pamiętającego rzymskie czasy miasteczka. Położone pomiędzy najważniejszymi dla Nebbiolo apelacjami Barolo i Barbaresco oferuje więcej niż tylko dobre miejsce wypadowe okolicznych winnic. Oprócz masy romańsko-gotyckich kościołów, wąskich uliczek i efektownych placów, Alba i sąsiednie Bra to stolice Slow Food’u. W ogóle dla nas całe Langhe to kulinarne centrum Włoch. Jakość jedzenia jest na najwyższym możliwym poziomie. A jeśli do tego dodamy trufle i genialne wina to jesteśmy w gastro-niebie. Ponieważ nie będziemy zawracać Wam głowy zabytkami (od tego są inne strony/blogi) zdjęcia dotyczą tylko opisywanych konkretów.

Najpierw jednak trzeba się znaleźć dobrą miejscówkę. Kilka razy mieszkaliśmy trochę z dala od centrum (25 minut pieszo) ale w bardzo dobrze skomunikowanym Langhe Hotel (Strada Profonda 21). Kameralny rodzinny projekt. Fantastyczne śniadania. Zimowy ogród, gdzie można wieczorem wypić wino lub grappę z dużej piwniczki właściciela Nico. Do tego siłownia i mały basen. Cisza i spokój. Dziś hotel przeszedł remont i jest jeszcze lepiej! Warto tam zerknąć jeśli wolicie bardziej hotelowe warunki, ale również dostępność ogrodu i parkingu. Ten ostatni ogólnie jest dużym problemem jeśli poszukujecie lokum w centrum. Jest dużo apartamentów do wynajęcia w obrębie starego miasta, ale niestety pozbawionych tego udogodnienia. My od wielu lat korzystamy z mieszkań Casanova przy Via Cuneo 7. Bardzo ładne, świetnie urządzone apartamenty. Dobry, konkretny kontakt z właścicielką i do tego miejsce do postawienia auta na podwórku. Polecamy.

Kuchnia Langhe oparta jest w dużej mierze na mięsie. Cielęcina, wołowina, króliki i ptactwo rządzą. Do tego makarony (w szczególności lokalny cienki Tajarin), pierożki Agnolotti, ryż, polenta, grzyby. Podroby oczywiście również mają swoje istotne miejsce – zwierzę musi być zjedzone w całości. Gdzie się udać na lunch czy kolację z gwarancja powodzenia? Na 100% do Osterii dell’Arco (Piazza Savona 5). Codziennie trochę inne, niezbyt długie menu. Rozsądne ceny – danie główne 14-17 EUR. Najważniejsze, że jest to autentyczny smak Langhe! Są to absolutnie same klasyki, ale często w nieoczywistych wersjach. Tak po prostu pyszne. Można by codziennie. Czy potrzebne są Gwiazdki? A po co!  

 

 

Jedliśmy:

Klasyczny domowy Tajarin z alpejskim masłem

Vitello Tonnato

Przepiórkę

Ślimaki z głębokiego tłuszczu

Gnocchi z królikiem

Pieczonego królika

Klasyczny tatar cielęcy

Pieczone ozory wołowe

Pieczeń cielęcą w Barolo

Do tego fantastyczna, pomocna obsługa i bardzo obszerna karta win. Zawsze można liczyć na radę przy dobrze (nie znamy wszystkich producentów w regionie a nie chcieliśmy powtarzać znanych nam butelek). Dobrej klasy Nebbiolo kosztuje 18-20 EUR do stolika. Pamiętajcie, że miejsce jest mocno oblegane i warto wcześniej dokonać rezerwacji – czy to przechodząc obok w czasie spaceru czy też mailowo. 

Zawsze dobrym adresem jest La Piola – siostrzana restauracja 3 gwiazdkowej Piazza Duomo położona na Piazza Risorgimento 4. O La Pioli szczegółowo pisaliśmy już w 2013 roku. Mówiąc o niej warto podkreślić idealny smak i prostatę serwowanych w niej tradycyjnych piemonckich dań. Wybór win jest niezbyt duży, ale ceny butelek Ceretto (współwłaścicieli projektu) bardzo dobre. Obsługa jest bardzo sprawna i widać wyraźnie pod wpływem gwiazdkowej restauracji. Dokładnie opisują co jemy, jak jest przygotowywane itp. Jedno co można zarzucić La Pioli to przewidywalna w miarę stała karta. Świetnie pójść dwa razy – będziecie bardzo zadowoleni, ale potem już nie ma za bardzo miejsca kolejne nowe doznania. Jeśli chodzi o rezerwację stolika to tu jest konieczna.

Jak chcecie trochę Rock’n’Rolla, ale ciągle pod postacią tradycyjnej kuchni Langhe to udajcie się do Osteria dei Sognatori na Via Macarino 8. Oj jak tam jest tłoczno i gwarno jak w ulu. Jak nie ma miejsca to musimy poczekać na ulicy aż się zwolni. Gdy usiądziemy to obsługujący właściciel nie podaje karty tylko pyta co chcemy! Trochę opowiada, a trochę musimy się domyślać. Można brać połówki porcji labo jakieś miksy – jak w domu. Wino też jakoś samo pojawia się na stole:) Odjazd. Jedzenie smaczne. Mega fajerwerków nie ma, ale to porządna klasyka. Mamy:

Znowu tatar cielęcy

Pikolwane warzywa w pomidorowym sosie

Tajarin z królikiem

Vitello tonnato

A jeśli chcemy po kolacji wpaść jeszcze na drinka to obok, przy placu, mieści się ich bratni drink bar – Bistrot dei Sognatori. Jest Rockowo, trochę głośno. Można napić się piwa, wina i koktajli w rozsądnych cenach. Noc przecież jeszcze młoda!

Możecie też wybrać opcję „jem ile chcę” w Vincafe przy Vittorio Emanuele 12. Ta propozycja powinna zaspokoić tę potrzebę. Od 18tej startuje kolacja. Doliczają 2 EUR do kieliszka wina i od tej pory możecie buszować po makaronowo-przekąskowym bufecie. Nic wielkiego, ale smacznie. Wybór win zacny.

A gdzie kupić wino? W Albie jest dużo sklepów… nic dziwnego:) Przy samej Via Vittorio Emanuele chyba ze trzy. Z całego serca możemy polecić jednak miejsce znajdujące się w samym centrum, jednak położone trochę w ukryciu. Enoteca Fracchia e Berchialla przy Via Vernazza 9. Sklep prowadzony jest przez same kobiety. Dysponują one potężną wiedzą i pomogą wybrać butelki zarówno z bardzo rozbudowanej części piemonckiej jak też reszty włoskich winiarskich regionów. Dziewczyny rządzą! Bardzo pokaźna jest też półka z musiakami. Dobra Franciacorta Zero zawsze się znajdzie. Najmniej jest etykiet z poza Włoch, ale to zrozumiałe. Ceny nie biją po oczach a wybór roczników (szczególnie w przypadku Barolo i Barbaresco) bardziej niż zadawalający. Polecamy.

Jeśli mieszkacie w apartamencie pewnie czasem będziecie chcieli coś sobie ugotować. Trufle czy inne delikatesowe produkty dostaniecie w centrum, ale na zakupy najlepiej się wybrać w górę ulicy Corso Langhe. Tam są świetne, dużo tańsze niż w centrum, sklepy z warzywami, makaronami, gotowymi pierożkami, mięsem i rybami. Bardzo przyjemny spacer i można mieć wszystko czego potrzeba do codziennych posiłków. A gdybyście potrzebowali supermarketu, to zaraz obok też się znajdzie. Koło niego jest też codzienne targowisko.

Jeżdżąc po winnicach, czy robiąc wycieczki po wzgórzach Langhe możecie mieć gwarancje, że w każdym miasteczku znajdziecie znakomitą restaurację. Takim sztandarowym przykładem jest Locanda Fontanazza z La Morry. Pisaliśmy już o niej w przeszłości. Za każdym razem jak przejeżdżamy obok musimy wstąpić bo ich klasyczna kuchnia jest naprawdę porywająca.  

I tak będziemy jeździć wokół Alby w kolejnych odcinkach! Degustacje z winnic i nowe dania pojawią się niebawem!

Do następnego!

W      

Zobacz więcej naszych podróży