Wachauer Weinfrühling 2023 – czyli co słychać w Wachau?

To już powoli staje się naszą tradycją, że majówkowy weekend spędzamy na którymś z winiarskich festiwali w Austrii. W tym okresie jest ich tam bowiem bez liku i w zasadzie trzeba wybierać, który z nich chce się odwiedzić. My w tym roku (jak i zresztą w 2022) postawiliśmy na Dolinę Wachau.











Wachauer Weinfrühling – co to za festiwal?
Wachauer Weinfrühling to dwudniowy festiwal, który odbywa się zwykle w pierwszy weekend maja i organizowany jest przez stowarzyszenie Vinea Wachau. Przez te dwa dni miejscowi winiarze otwierają na oścież swoje winiarnie i prezentują wina z najnowszego rocznika (co niektórzy pokazują również jakieś starsze butelki). Dodatkową atrakcją jest możliwość spróbowania butelek od przyjezdnych gości. Rok temu byli to winiarze z Tokaju, w tegorocznej edycji producenci win musujących z Szampanii i Austrii.
Bilet kosztuje 30 euro i upoważnia do degustacji win u wszystkich winiarzy, a także poruszania się zapewnioną komunikacją. To ważny element, bo winiarze w Wachau (również ci najlepsi) są rozproszeni w poszczególnych wioskach nad Dunajem leżących na przestrzeni kilkunastu kilometrów. Pomiędzy wioskami kursują pociągi oraz autobusy, ale zdecydowanie polecamy skorzystać z tych pierwszych. Autobusy były bowiem tak zatłoczone, że na niektórych przystankach po prostu nikt nie mógł już zmieścić się do środka.
Generalnie atmosfera na festiwalu jest bardzo towarzyska i relaksująca. To impreza zdecydowanie przeznaczona dla konsumentów, a nie dla „branży”, co w pięknych okolicznościach przyrody w Dolinie Wachau i przy sprzyjającej pogodzie zapewnia świetny urok.
W tym roku mogliśmy sobie pozwolić jedynie na uczestniczenie w jednym dniu festiwalu i skupiliśmy się na kilku winiarzach. W dzisiejszym wpisie chcę zaprezentować dwóch z nich, których butelki wcześniej nie miały okazji gościć w naszych materiałach.
Weingut Tegernseerhof
To producent, którego win bardzo chcieliśmy spróbować. Czytaliśmy o nich bowiem dobre opinie, ale jakoś nie było do tej pory okazji, aby samodzielnie je zweryfikować (poza dosłownie pojedynczą butelką spróbowaną podczas jegoś festiwalu). Test wypadł bardzo pozytywnie.
Początki winiarni są niezwykle historyczne, bowiem pierwsze wzmianki pochodzą z XII wieku, gdy cesarz Henryk II podarował benedyktynom z klasztoru w Tegersee dwa hektary ziemii w Wachau. Dzisiaj posiadłość jest już świecka, od sześciu pokoleń we własności rodziny Mittelbach. Winnice (lącznie niecałe 25 ha) znajdują się zarówno w Wachau, jak i w przyległym Kremstal.
Niestety wszystkie prezentowane najnowsze Smaragdy (najwyższa jakościowo klasa win od producentów z Vinea Wachau) były próbkami beczkowymi, dlatego zrezygnowałem z ich testowania i skupiłem się na innych winach.









Już Tegernseerhof Dürnstein Grüner Veltliner Federspiel 2022 (88/100, 17 euro) prezentował całkiem złożony charakter, gdzie obok jabłkowo-cytrynowej owocowości mieliśmy też sporo dymu, mineralności i ładnie zarysowaną kwasowość. Zachwycał Tegernseerhof Pfaffenberg Grüner Veltliner 2021 (92/100, 18 euro), a więc wino pochodzące z renomowanej działki w Kremstal, niesamowicie esencjonalne, woskowo-maślane, z dodatkiem słodkich jabłek i gruszek. Miał piękną koncentrację i długi, bardzo krystaliczny finisz. Lekko słodkawy, ale też pieprzny (jak przystało na odmianę), nasycony i ekstraktywny okazał się Tegernseerhof Bergdistel Grüner Veltliner Smaragd 2018 (91/100, 24 euro).
Tegernseerhof Gemischter Satz Smaragd 2021 (90/100, 34 euro) to rzadko spotykamy w tym regionie miks kilku różnych odmian. Wino dymne, ciemne, nieco oleiste, z wyczuwalną wanilią i przyprawowym finiszem. Pfaffenberg pokazał swój czar również przy Tegernseerhof Pfaffenberg Riesling 2022 (91/100, 18 euro), winie cytrynowo kwaskowym, czyściutkim, chrupkim i pięknie zmineralizowanym. Tegernseerhof Loibenberg Riesling Smaragd 2021 (92/100, 34 euro) ma w sobie mnóstwo jabłkowego owocu, a do tego odrobinę wosku, dymu, masła i moreli. Na razie młodziutki, ale za 5 lat będzie świetny. O długowieczności tych win mogłem się przekonać przy Tegernseerhof Pfaffenberg Riesling 2010 (93/100, 64 euro), który dalej epatował tą skrzącą się owocowością, którą tak lubimy w rieslingach, tutaj pociągniętą jeszcze ewolucyjnymi akcentami wosku i lipowego miodu. Wisienką na torcie był Tegernseerhof Pfaffenberg Riesling Auslese 2015 (93/100, 35 euro) pełen rozpuszczone masła, brzoskwiń, suszonych moreli, ale też z kwaskowym kręgosłupem i pełnym świeżej owocowości finiszem.
W Polsce niektóre wina od Tegernseerhof znajdziecie w ofercie AMKA.
Weingut Lagler
O ile poprzednio opisywane wina pochodzą ze wschodniej (cieplejszej) części doliny, to Weingut Lagler swoje parcele ma w okolicach Spitzu, a więc na drugim jej krańcu. Jest tutaj chłodniej, a wina zwykle prezentują mniej owocowy, bardziej skalisty charakter.
Choć rodzina Lagler zajmowała się winogrodnictwem od końca XVIII wieku, to dopiero w latach 70-tych ubiegłego stulecia postanowili oni przestać oddawać winogrona do spółdzielni i rozpoczęli sprzedaż win pod swoim nazwiskiem. Dzisiaj posiadają oni 13,5 ha upraw, a rodzina prowadzi również 4-gwiazdkowy hotel w miasteczku.



W selekcji rodziny niezłe pozycje przeplatały się z dość przeciętnymi. Dobre wrażenie robił Lagler Spitzer Himmelsrichtungen Grüner Veltliner Federspiel 2022 (87/100, 10 euro), wino bardzo typowe, jabłkowo-pieprzne, lekko zbudowane, proste ale i smaczne. Bardziej wyciągnięty, pionowy i mineralny okazał się Lagler Burgberg Grüner Veltliner Federspiel 2022 (88/100, 14 euro). Ze Smaragdów najciekawiej wypadł Lagler Axpoint Grüner Veltliner Smaragd 2022 (91/100, 20 euro), w którym obok jabłek, ziół i cytryn mamy kilka kropli rozpuszczonego masła, naprężone ciało i wyraźnie skalistą końcówkę. Ale bank rozbił Lagler Edition Traidionell Grüner Veltliner 2021 (93/100, 21 euro), a więc wino wyprodukowane w starym stylu, z lekką maceracją na skórkach, dojrzewające w dużych beczkach. Owoc szedł w kierunku brzoskwiń i gruszek, do tego mieliśmy sporo maślanej słodyczy, ale też wyraźne akcenty pieprzne i przyprawowe. Spróbowałbym tę etykietę za 3-4 lata.
Zaskakująco pozytywnie zaprezentował się też szczep zweigelt (Wachau to jednak królestwo białych win). Lagler Zweigelt Rosé 2022 (88/100, 10 euro) miał w sobie ładnie soczysty, wiśniowo-truskawowy owoc, dużo kwasowości i rześkości. Ta sama odmiana w wersji już czerwonej, a więc Lagler Hartberg Zweigelt 2017 (89/100, 12 euro) prezentował oczywiście większe nasycenie, owoc szedł w kierunku ciemnych wiśni, czy nawet śliwek, a akompaniowały mu akcenty suszonych ziół, ziemistość i chropowate garbniki.
Taki festiwal jak Wachauer Weinfrühling to świetna okazała, by zejść z utartych ścieżek i poznać winiarzy, którzy niekoniecznie są zaliczani do miejscowych gwiazd. Te ostatnie też oczywiście odwiedziliśmy, ale o tym opowiemy w kolejnym artykule poświęconym temu wydarzeniu.