Tiziana Settimo – powrót do najserdeczniejszej producentki w Barolo

O Rieslingach czy Grüner Veltlinerach moglibyśmy opowiadać niemal bez przerwy, ale by Was nie zanudzić, na chwilę przerywamy naszą relację z festiwalu, który obył się w Kremstal, Kamptal i Traisental. Do austriackich win jeszcze wrócimy, a teraz pozwólcie że przeniesiemy Was nieco dalej na południe. Tak się bowiem złożyło, że naddunajskie terroir nie było finalnym celem naszej podróży. Po weekendowym przystanku ruszyliśmy w dalszą trasę, do naszego ukochanego Piemontu i Barolo. Tym razem harmonogram mieliśmy bardzo napięty (a jak się okazało w trakcie naszej wyprawy uległ on jeszcze większemu skomplikowaniu), ale punktem numer jeden w naszym planie mogło być tylko jedno miejsce…
Odwiedziliśmy już kilkunastu włoskich winiarzy, ale pod względem ciepła, otwartości i specyficznej, niemal „matycznej” opiekuńczości Tiziana Settimo jest absolutnie bezkonkurencyjna. Wiedzieliśmy, że jest totalnie zabiegana i nie zamierzaliśmy zabierać jej zbyt dużo czasu, ale chcieliśmy choćby się z nią przywitać. Mimo, że zastaliśmy ją świeżo po napełnieniu nowiutkich beczek i w przeddniu podróży do Warszawy (Tiziana miała serię degustacji zorganizowanych przez Vini e Affini i trzymamy kciuki, aby jej wina były wkrótce dostępne w regularnej ofercie tego importera), to znów kilka planowanych minut rozmowy zamieniło się w dwugodzinną degustację.
Pierwszym spróbowanym winem była pozycja, którą mieliśmy przyjemność przetestować poprzednim razem. Aurelio Settimo Sett 2015 to kupaż Dolcetto i Nebbiolo, gdzie pierwsza odmiana jest macerowana na skórkach jedynie przez 4 godziny, a w przypadku drugiej sok wyciśnięty z gron w ogóle nie ma kontaktu ze skórkami. Po 9 miesiącach od ostatniego z nim kontaktu, wino nadal zachowuje owocową świeżość spod znaku wiśni i porzeczek. W nosie swoje piętno odcisnęło bardziej Nebbiolo, ale usta to już esencja owocowego Dolcetto. Do tego mamy odrobinę tanin i kapitalną świeżość. Wciąż bardzo dobre-.
Nowy rocznik Dolcetto jeszcze odpoczywa w stalowych zbiornikach, ale Tiziana dała nam do spróbowania próbkę. Jak sama wspomina ze względu na niskie temperatury w poprzednich miesiącach fermentacja malolaktyczna przebiegała bardzo wolno (zakończyła się w kwietniu), więc dopiero w okolicach tygodnia po naszej wizycie planowane było jego butelkowanie. Wino jest owocowe, bardzo soczyste, z dominującymi nutami jagodowymi i wyczuwalnymi taninami. W tym momencie dobre+. W porównaniu z nim Aurelio Settimo Dolcetto 2015 (również próbowane poprzednim razem) było o wiele ładniej poukładane, ale nie straciło nic ze swojej świeżości. To piękne, codzienne wino, bardzo soczyste i żywe. Ma w sobie zaklętą radość, ale i owocowe napięcie ściskające podniebienie. Bardzo dobre-.
Tiziana do produkcji swojego Aurelio Settimo Langhe Nebbiolo 2013 używa owoców z młodszych krzewów niż te przeznaczone dla Barolo. Przy okazji tej butelki zapytaliśmy jej o rocznik 2013, który przez niektórych krytyków określany jest jako dość trudny dla apelacji i dający bardzo zróżnicowane jakościowo wina. Zdaniem Tiziany nie był on aż taki niezwykły, może rzeczywiście nie wybitny, ale też zdecydowanie nie tak kiepski jak niektórzy zadają się uważać. Wino ma połyskliwy malinowy kolor i tymi owocami również smakuje. Do tego pojawia się bardzo charakterna, grafitowa tanina oraz nuty ziemiste i grafitowe. Wino jest jeszcze młode, trochę zamknięte i choć to „jedynie” Langhe Nebbiolo to ma przed sobą co najmniej 5 lat. Bardzo dobre.
Aurelia Settimo Barolo 2013 to najprostsze z trójcy Barolo wytwarzanych przez Tizianę. Fermentacja trwa stosunkowo długo (15-20 dni), a co kilka dni moszcz jest przepompowywany. Następnie wino dojrzewa w dużych beczkach przez 24 miesiące i dodatkowo przez 6 miesięcy w butelkach. W tym momencie wino jest bardzo młodziutkie i mimo, że La Morra tradycyjnie daje najbardziej owocowe, miękkie Barolo, to tutaj tanina jest potężna. Przebijają się przez nią akcenty lekko przesmażonych żurawiny i malin, z dodatkiem nut skórzanych, tytoniowych i ziołowych. Struktura tego wina jest piękna, nie ma w nim śladu niedojrzałości (czym wspomniani krytyce straszyli w roczniku 2013). Można odłożyć na dekadę, ale myślę, że już za 4-5 lat to będzie wielkie wino. Bardzo dobre+.
Kolejnym etapem naszego spotkania była krótka pionowa degustacja etykiet Barolo Rocche dell’Annunziata, czyli win z jednego z najsłynniejszych cru w La Morra. Obejmuje ono swoim obszarem długie wzgórze nad niewielką wioską Torriglione, a rosnące tam winorośle mają idealnie nasłonecznioną południową i południowo-zachodnią ekspozycję. Rozpoczęliśmy od Aurelia Settimo Barolo Rocche dell’Annunziata 2013, które jest schowane, chłodne, dopiero po kilku chwilach w kieliszku zaczyna roztaczać przed nami przepiękną malowniczą paletę. Kwasowość i taniny są bardzo mocne i praktycznie dominują pozostałe aspekty wina. Czujemy się jakby malarz naszkicował zaledwie kilka kresek przyszłego dzieła, ale już w tym momencie widzimy, że powstanie z tego arcydzieło. Bardzo dobre. Starsze o rok Aurelio Settimo Barolo Rocche dell’Annunziata 2012 (również próbowane w sierpniu) to już zupełnie inna bajka. Niby tylko rok więcej w butelce, ale to Barolo jest już o wiele bardziej otwarte. Owocowość jest śliczna, piękna i soczysta z nutami truskawek oraz malin. Jakość wtego owocu jest fantastyczna, wsparta przez mocne taniny, ale już nie tak ekstremalne jak w przypadku starszego brata. Po kilku minutach pojawiają się nuty skórzane, przeleżałych jabłek i trochę kiszonki. Znakomite-. Idąc dalej sięgnęliśmy po Aurelio Settimo Barolo Rocche dell’Annunziata 2011, które pachniało lukrecją, porzeczkami, dojrzałymi wiśniami i śliwkami. Owoce idą w stronę słodszą, nieco bardziej konfiturową i łączą się z akcentami kwiatowymi. Na podniebieniu delikatnie ziemiste i zielonkawe, z wyraźną kwasowością. Już znacznie bardziej ewoluowane, powoli zbliża się do swojego szczytu. Bardzo dobre+.
Jakby tego było mało na sam koniec Tiziana otworzyła nam Aurelio Settimo Barolo Rocche dell’Annunziata Riserva 2009. To wino powstaje jedynie w najlepszych rocznikach i 2009 miał zostać zabutelkowany dopiero do końca miesiąca (trafiła się nam butelka „spod lady”), a do sprzedaży to wino wejdzie dopiero za 18 miesięcy. Jest monumentalne, z nutami różanymi, fiołkowymi i lukrecjowymi. Jest w nim też skóra, zioła i żwir. Taniny są intensywne, bardzo żywe i soczyste. Fenomenalna pozycja, którą warto wstawić do piwniczki na długie lata. Znakomite+.
Barolo od Tiziany są eleganckie, tradycyjne, ale nie pozbawione też cech, które znajdziemy w niej samej. Ta otwartość, ciepło i radość życia przekłada się na wina, które powstają spod jej ręki. Dla nas jest to już obowiązkowe miejsce w Piemoncie i mocno trzymamy kciuki, aby te pozycje zawitały wreszcie na polskie półki.