Theresa Breuer – czarujące wina z Rheingau

Udostępnij ten post

Pierwsze wrażenie po przybyciu do Rüdesheim może być rozczarowujące. Długie wycieczkowe barki przy nabrzeżu, spore tłumy turystów kłębiące się wąskich uliczkach, nieco przaśne restauracje skrojone pod taką klientelę. Warto jednak dać temu miasteczku szansę. Wystarczy opuścić zatłoczone ulice – po kilku minutach w spokoju pospacerować po przepięknych okolicznych winnicach z widokiem na Ren i podany jak na dłoni terroir Rheingau. Można też wybrać się na degustację do któregoś z miejscowych winiarzy. My z czystym sercem polecamy odwiedziny u Theresy Breuer.


Rheingau – tu gdzie skręca Ren

Mało jest regionów winiarskich, w których rzeka tak dobitnie odciska się na miejscowym terroir. Od Renu bowiem wszytko się tutaj zaczęło. Przed wiekami chcąc ominąć góry Taunus, został on zmuszony przerwać swój bieg na północ, ku morzu i przez kilkadziesiąt kilometrów płynąć równoleżnikowo. Gdy dzisiaj patrzy się na wzgórza Rheingau opadające w kierunku rzeki, trudno byłoby wymyślić dla nich lepsze zastosowanie, niż właśnie uprawa winorośli.

Ukształtowanie terenu zmienia się jednak na przestrzeni regionu. W okolicach miasteczek leżących na wchodzie, jak Eltville, Oestrich-Winkel czy Geisenheim winnice położone są na stosunkowo łagodnych, falujących wzgórzach, ale w Rüdesheim, a zwłaszcza na samym zakolu Renu (gdzie zaczyna ponownie płynąć na północ) są to już bardzo strome zbocza, poprzecinane tarasami.

Rheingau to kraina rieslinga, który odpowiada tutaj za 80% nasadzeń, chociaż w okolicach Assmannshausen znajdziemy enklawę słynącą ze świetnych pinot noir. Ta ostatnia odmiana korzysta zresztą na globalnym ociepleniu i staje się w Rheingau coraz popularniejsza.

Góry Taunus odpowiadają nie tylko za urokliwe ukształtowanie terenu, ale również za ochronę winnic przed chłodnymi północnymi wiatrami. Dzięki przedłużonemu sezonowi wegetacyjnemu Rheingau to obok Mozeli najsłynniejszy region, jeśli chodzi o produkcję słodkich rieslingów z późnego zbioru.

Weingut Georg Breuer

Historia winiarskiej przygody rodziny Breuer sięga końca XIX wieku. Początkowo posiadłość była w posiadaniu firmy zajmującej się głównie handlem winem, ale na początku XX wieku została przejęta przez Breuerów, którzy skupili się już tylko na samym winiarstwie. W latach 80-tych w posiadaniu rodziny było już 15 hektarów winnic. Obecnie jest już ok. 40, w tym całkiem świeży nabytek w postaci 7,5 hektarów w Lorch na samych północno-zachodnim krańcu Rheingau. Do tego dodajmy 5,4 hektara na winnicy Nonnenberg w Rauenthal, która stanowi monopol rodziny, pozostałe zaś parcele znajdują się w samym Rüdesheim. Od 2004 roku, po przedwczesnej śmierci ojca, stery posiadłości musiała przejąć Theresa, która wówczas nie miała nawet ukończonego winiarskiego wykształcenia. Drzemał w niej jednak samorodny talent, wystarczyło bowiem tylko kilka lat, by została ona uznana za jedną z najzdolniejszych winiarek w Niemczech.

Nie dziwi nas to zresztą, bo wystarczy chwila rozmowy z Theresą, by poczuć pasję jaką darzy wina. Dodatkowo Theresa jest przede wszystkim niesamowicie sympatyczną, ciepłą osobą. Najlepszym dowodem jest to że nasz Mika polubiła ją od pierwszego wejrzenia i niemal nie chciała się z nią rozstać.

Na ścianie piwnicy przypięta jest mapa okolic Rüdesheim, z zaznaczonymi poszczególnymi parcelami należącymi do rodziny (a tych jest aż 180). Możecie domyśleć się, ile pracy wymaga zarządzanie tymi poszczególnymi działkami w czasie roku, a przecież rodzina ma jeszcze wspomniane, oddalone po kilkadziesiąt minut drogi parcele w Lorch i Rauenthal. Jakby tego było mało, każda parcela jest również winifikowana oddzielnie. Nie dziwi więc, że na wykończeniu jest nowa (przepiękna zresztą) winiarnia, dotychczasowa nie wystarczała bowiem na potrzeby wciąż rozwijającej się posiadłości.

Obecnie riesling zajmuje u Theresy ponad 80% nasadzeń, do tego znajdziemy również 10% pinot noir, a pozostałe obsadzone są przez pinot gris, pinot blanc, orléans i heunisch. Fermentacja win odbywa się bez kontroli temperatury, a wina trzymane są na osadzie tak długo, jak tylko się da. Strome parcele dojrzewają w dużych beczkach z niemieckiego dębu, niewypalanych, niektóre z nich są używane od dziesiątek lat. Wina z płaskich parceli (wschodnia cześć Rüdesheim oraz Rauenthal) są winifikowane jedynie w stalowych zbiornikach.

W Polsce wina Theresy dostaniecie u Mielżyńskiego.

Spróbowane wina

Georg Breuer Rouge Spätburgunder 2018

Theresa posiada zarówno niemieckie, jak i francuskie klony pinot noir. Na mniej perspektywicznych parcelach używane są te pierwsze i one również trafiają do tej etykiety. W zamyśle ma to być czyste i proste wcielenie spätburgundera. Takie jest też to wino, które pachnie wyraźnie owocowo, czerwonymi porzeczkami i kwaskowymi wiśniami. Nie ma tutaj jakiejś wielkiej złożoności, ale wino jest świeże, chrupkie, z ziemistym posmakiem. Bardzo dobre- (89/100).

Georg Breuer Spätburgunder 2018

Do tej etykiety używane są owoce ze stromych parceli, gdzie rosną francuskie klony pinota. Następnie wino dojrzewa w małych beczkach. Znacznie poważniejsze od poprzednika, smakuje dojrzałymi malinami i wiśniami, ale jest też stosunkowo lekkie, soczyste, niemal bez garbników, aksamitne. Poważne, ale nie tracące jednak żywego charakteru. Bardzo dobre+ (91/100).

Georg Breuer Riesling Sauvage 2020

Dwa podstawowe rieslingi Theresy noszą nazwy odpowiednio Sauvage (dziki) i Charm (od „charming”, czyli czarujący, uroczy). Używane są do nich owoce z bardziej płaskich parceli, gdzie dominuje cięższa gleba ilasta, a zbiory są nieco wyższe. Wino jest intensywne, wręcz niemal agresywnie kwaskowe, papierówkowe. Mamy też sporo cytryn, a całość jest energetyczna, elektryczna, świeżutka, z pięknie mineralnym posmakiem. Bardzo dobre+ (91/100).

Georg Breuer Charm 2020

Rocznik 2020 w Rheinhgau pozbawiony być ekstremów, Theresa żartowała nawet, że w tych trudnych czasach przynajmniej na winnicach natura dała im odetchnąć. Było sucho i ciepło, a winorośle praktycznie nie miały problemu z żadnymi chorobami. W tym przypadku wino ma wyraźnie wyższy poziom cukru resztkowego (14,5 gram), ale dzięki wysokiej kwasowości (8 gram) nie ma się wrażenia słodyczy, a co najwyżej zaokrąglenia, zmiękczenia wina. Owoce idą w kierunku jabłek i gruszek, ale finisz jest ponownie bardzo oczyszczający, cytrynowy. Bardzo dobre+ (91/100).

Georg Breuer Lorch Riesling 2020

Kolejny etapem degustacji były wina pochodzące z owoców z poszczególnych gmin – Lorch, Rauenthal i Rüdesheim. Winnice w Lorch leżą w miejscu, gdzie Ren płynie już z powrotem na północ, stąd posiadają południowo-zachodnią ekspozycję. Poranki są chłodne, słońce dociera tu głównie w drugiej połowie dnia, co przekłada się na duże różnice temperatur w ciągu całej doby. Gleba jest w Lorch wybitnie skalista, niemal bez wierzchniej warstwy humusu. Połowa wina dojrzewa w beczkach, druga zaś połowa w stalowych zbiornikach. Ten riesling ma w sobie mnóstwo jabłek, a rozwijająca się owocowość jest ciepła, słoneczna. Wino jest kwaskowe, z mineralną podbudową, ale ładnie wypełnione przez ten słodkawy owoc. Bardzo dobre+ (91/100).

Georg Breuer Rauenthal Riesling 2020

Przeskakujemy na wschodnią część regionu, gdzie winnice rosną na mniej stromym terenie, a gleba jest cięższa, bardziej żwirowa i gliniasta. Wino ma delikatnie wyższy cukier (9 gram vs. 6 gram u poprzednika), przy podobnym poziomie kwasowości, co przekłada się z jednej strony na większą masę, z drugiej zaś na wrażenie jeszcze słodszego owocu. Całość jest dość zaokrąglona, spokojniejsza, nie tak strzelista jak poprzednik, choć w finiszu na brak kwasowości nie można narzekać. Znakomite- (92/100).

Georg Breuer Rüdesheim Riesling 2020

Riesling z Rüdesheim stanowił świetny balans pomiędzy poprzednikami. Z jednej strony mamy bowiem sporo owocowości, ale również potężną dawkę kamiennej, kwarcowej mineralności. Jest bardzo żywy, mocno zbudowany, kompleksowy i naprawdę solidnie kwaskowy. Potrzebuje też czasu, bo teraz jego picie wywołuje niemal fizyczny ból szkliwa. Znakomite- (92/100).

Georg Breuer Rüdesheim Riesling 2019

Poprzednie trzy wina były butelkowane niecały miesiąc przed naszą wizytą, stąd były też stosunkowo pozmykane, stłamszone. Dlatego świetnie było spróbować pozycji o rok starszej, by zobaczyć w którą stronę może zmierzać ten riesling. Rocznik 2019 jest też inny od o rok młodszego brata, wymagający, zbiory okazały się bardzo niskie, ale owoce posiadały świetną koncentrację i znakomitą kwasowość. Ten riesling zdradza już delikatne oznaki ewolucji w butelce, pojawiają się nuty woskowe, maślane. Do tego na podniebieniu skrzące się elektryczną wręcz kwasowością, bardzo chrupkie i soczyste. Znakomite (93/100).

Georg Breuer Terra Montosa Riesling 2019

Do tej etykiety Theresa używa owoców ze swoich stromych winnic (ale odrobinę mniej prestiżowych, nie butelkowanych samodzielnie). Całość wina dojrzewa w dużych beczkach, gdzie na osadzie spędza 10-11 miesięcy. To wino bazujące na strukturze, niemal bez wyczuwalnej owocowości, ale za to znakomicie skaliste, stalowe, czyste jak górska woda. W finiszu pozostaje z nami również oczyszczająca kwasowość. Znakomite (93/100).

Georg Breuer Berg Roseneck Riesling 2015

Winnica Roseneck leży niemal bezpośrednio pod monumentalnym pomnikiem Niederwald górującym nad Rüdesheim. Krzewy rosną na wysokości od 160 do 300 metrów na sporej wielkości tarasach o średnim nachyleniu dochodzącym do 50 stopni, ale w zachodniej części jest ono jeszcze większe. Im wyżej, tym gleba zawiera większy procent kwarcu, a winnica charakteryzuje się dodatkowo dużymi różnicami temperatur pomiędzy dniem, a nocą. Theresa długo utrzymuje wina z Rosenck w piwnicach, wypuszczając na rynek rocznik, który jest w jej ocenie gotowy do zaprezentowania (niekoniecznie według lat zbiorów). Jest ono kompletne, ma w sobie zarówno moc owocowości, potężną kwasowość, nuty wosku, miodu oraz masła. Nad tym wszystkim unosi się zaś duch mineralności, poważny, majestatyczny jak wspomniany pomnik Germanii. Arcydzieło (96/100).

Georg Breuer Brut 2008

To arcyciekawe wino powstaje z mieszanki pinot noir, pinot gris oraz pinot blanc. Wino bazowe dojrzewa przez rok w baryłkach, a po drugiej fermentacji w butelkach jest utrzymane przez długi czas na osadzie (w tym przypadku aż 11 lat). Choć na etykiecie opisane jako „brut”, to przed finalnym zamknięciem korkiem nie dodawano do niego cukru. Czarujące, delikatnie słodkawe, mocno drożdżowe. Musowanie jest bardzo delikatne, ale całość kompleksowa, zniuansowana, z pojawiającymi się elementami przyprawowymi, słonymi, orzechowymi. Musiak do kontemplacji. Znakomite (93/100).


Nie ulega wątpliwości, że osobowość winiarza oddziaływuje na tworzone przez niego wina, ale też udziela się podczas degustacji z jego udziałem. Serdeczność i uśmiech, który nie schodził z twarzy Theresy, sprawiał, że również w jej winach dostrzegaliśmy ten błysk i pozytywną energię. Czy to najlepsze wina z Rheingau? Na pewno usytuowalibyśmy je w pierwszej trójce naszych ulubionych tamtejszych producentów.

Zobacz więcej naszych podróży