Teresa Deufel – wina znad Jeziora Bodeńskiego

Udostępnij ten post

Gdy planowaliśmy tegoroczne wakacje, jeden z kilkudniowych przystanków postanowiliśmy sobie zrobić nad Jeziorem Bodeńskim, a dokładnie nad jego niemiecką częścią (akwen leży w graniach Niemiec, Austrii i Szwajcarii). Biorąc pod uwagę, że południowe brzegi znajdują się w bezpośredniej bliskości naprawdę wysokich alpejskich szczytów, zaskakujące może być to, że w najlepsze kwitnie tu winiarstwo. Ale jeśli nas znacie, to przecież wiecie, że nie wybraliśmy tego miejsca przypadkowo.


Gdzie na wino nad Bodensee?

Jeśli przy okazji pobytu nad tym przepięknym jeziorem najdzie Was ochota na przetestowanie miejscowych win, powinniście skierować się na północno-wschodni brzeg. Winnice rozciągają się tutaj od okolic miasteczka Überlingen, aż do samej granicy austriackiej koło Bregenz. Geograficznie są one podzielone między Badenię, Wirtembergię i Bawarię. Najsłynniejsze winiarnie znajdziecie w okolicach Meersburga. Nawiasem mówiąc jest to niezwykle urokliwe miasto, z charakterystycznymi pastelowymi zabudowaniami z muru pruskiego, które zwłaszcza w promieniach zachodzącego słońca są po prostu prześliczne. Obok miejskiej winiarni Staatsweingut Meersburg (wina poprawne, choć bez szału), zwróćcie koniecznie uwagę na świetną Weingut Aufricht (od niedawna w ofercie Wino na butelki).

Miejscowy dość chłodny i wilgotny klimat (chłodniejszy im bliżej Bregenz i Alp) sprawia, że w regionie najlepiej sprawdzają się szczepy aromatyczne, takie jak Sauvignon Blanc, nie zdziwcie się więc, gdy natraficie również na znane z Polski hybrydy jak Muscaris, Solaris, czy Johanniter. Mogą powstawać z nich zarówno wina wytrawne, jak i te z cukrem resztkowym. Jak widzicie nad Bodensee można się winiarsko poczuć niemal jak nad Wisłą.

Teresa Daufel – walcząca z wiatrakami

Szukając producenta, którego chcielibyśmy odwiedzić i przeglądających strony internetowe, od razu spodobała się nam Teresa Deufel i jej Weingut Deufel. Ta młoda producenta podkreśla bowiem zdecydowanie, że swoje wina mimo tego niegościnnego klimatu produkuje organicznie. Dodatkowo widząc znane z polskich win odmiany byliśmy ciekawi jak radzą sobie z nimi winiarze nad Jeziorem Bodeńskim. Początkowo Theresa nieco onieśmielona naszą wizytą (kilkakrotnie dopytywała się, jak w ogóle znaleźliśmy jej stronę w Internecie), szybko dotrzegła że nazwy uprawianych przez nią odmian nie są przez nas kwitowane pełnym zdziwienia uniesieniem brwi i znaleźliśmy wspólny język.

Siedząc na tarasie przed jej winnicą opowiedziała nam nieco swojej historii, jak to życiowe okoliczności poniekąd „zmusiły” ją do przejęcia winiarni w bardzo młodym wieku, gdy w 2003 roku zmarł jej ojciec. Sama będąc wówczas jeszcze w szkole nie była w stanie zając się nią w pełni i oddała większość wyposażenia kuzynowi, który również produkował wina, dzięki temu zyskała czas na zgłębianie winiarskiej wiedzy. Dopiero w 2011 roku poczuła się na tyle pewnie, że postanowiła na nowo otworzyć rodzinną winiarnię. Firma jest niewielka (obejmuje zaledwie 3,5 hektara upraw), co w połączeniu z miejscową pogodą sprawia, że winiarstwo tutaj jest pełne hazardu i ryzyka. Wiosenne przymrozki, czy deszczowe wiosenne i letnie miesiące powodują niemal rokrocznie spore straty w zbiorach. Theresa zdaje się jednak tym nie przejmować, kwitując to znanymi w Polsce słowami – „Taki mamy klimat”. Na szczęście produkcja wina nie jest jedynym źródłem zarobku rodziny, która posiada również kilkanaście hektarów jabłek (Bodensee słynie z produkcji jabłek, gruszek, wiśni i czereśni), niewielki pensjonat, a w sezonie otwiera również małą restaurację.

Spróbowane wino

Teresa Deufel Cuvée Degelstein 2018 (9 eur – podajemy ceny przy zakupie bezpośrednio w winnicy)

To podstawowe wino Teresy co roku zawiera inną mieszankę odmian. Tym razem jest to Bacchus i Johanniter, które  są ładnie aromatyczne, pachnące jabłkami i płatkami róży, na delikatnie maślanym tłem. Świeże, kwaskowe, radosne, to typowa letnia pozycja do popijania na tarasie. Dobre (87/100).

Teresa Deufel Bacchus 2018 (9 eur)

Bacchus to krzyżówka, wśród której rodziców znajdziemy Rieslinga, Silvanera oraz Müller-Thurgau. Cieszy się on dużą popularnością zwłaszcza we Frankonii, gdzie z znajdziemy ponad 700 hektarów obsadzonych tą odmianą. W wydaniu Teresy znajdziemy sporo nut kwiatowych, jabłek i gruszek. Na podniebieniu z przyjemną kwasowością, mocnym uderzeniem cytrynowego orzeźwienia i delikatną grejpfrutową goryczką w finiszu. Dobre+ (88/100).

Teresa Deufel Muscaris 2018 (9,50 eur)

Kolejne wino i następna hybryda, tym razem powstała za skrzyżowania Solarisa i Muskatellera, wykorzystywana jest w chłodniejszym klimacie z powodu odporności na choroby grzybowe. Krzewy są młodziutkie, bo zasadzono je w 2017, ale kolejny rocznik był na tyle dobry, że Teresa postanowiła spróbować jak sobie radzą i wyprodukowała niecałe 400 litrów Muscarisa. Jest radosny, z intensywnymi akcentami białych kwiatów, bzu, limonki i brzoskwini. Ze zdecydowanie zarysowaną kwasowością i długim, mineralnym posmakiem. Czuć w tym winie wiosenne słońce i świetną rześkość. Bardzo dobre (90/100).

Teresa Deufel Johanniter 2018 (10,50 eur)

Wino zostało zabutelkowane zaledwie 4 tygodnie wcześniej na festiwal winiarski, który zorganizowany został wspólnie przez wszystkie 12 winnic znajdujących się z bawarskiej części Bodensee. Pachnie dojrzałymi jabłkami i gruszkami, którym akompaniuje mocna kwasowość i przyjemne słonawe wykończenie. Podobał się nam balans między tonami owoców, a świeżością wina. Bardzo dobre- (89/100).

Teresa Deufel Johanniter 2016 

Theresa bardzo wierzy w potencjał dojrzewania Johannitera (w tym jest podobna do podejścia Lecha Milla z rodzimej winiarni Dom Bliskowice), dlatego dała nam spróbować również jedną z ostatnich butelek wina o dwa lata starszego. Poszedł on w stronę nafty i petrolu, do których w ustach dochodzą nuty orzechowe, mocna, wytrawna kwasowość i delikatnie maślany finiszu. Ciekawe wino, zupełnie inne od świeżej wersji, którą spróbowaliśmy. Bardzo dobre+ (91/100).

Teresa Deufel Solaris 2018

Kolejna znana z Polski odmiana pachnie typowo dla niej, czyli tropikalnymi owocami, morelami i brzoskwiniami, słodkimi jabłkami oraz gruszkami. W smaku czujemy delikatny cukier resztkowy, którego równoważy kwasowość (choć nie tak mocna jak przy Johanniterze). Brakuje trochę większej złożoności, ale też Solaris nie jest szczepem, po którym można oczekiwać cudów. Dobre (87/100).

Teresa Deufel Cabernet Blanc 2018 (12 eur)

Cabernet Blanc powstał w Niemczech na początku lat 90-tych ubiegłego wieku ze skrzyżowania Caberneta Sauvignon i nieznanej z imienia hybrydy. Pachnie liściami porzeczki, z dodatkiem jabłek, białego pieprzu i ziół. W swej zieloności przypomina nieco Sauvignon Blanc (który jest przecież również rodzicem Caberneta Sauvignon), choć czuć w nim delikatną niedojrzałość. Dobre+ (88/100).

Teresa Deufel Pinotin 2017 (15 eur)

Wiosną młode pędy winorośli zostały dotknięte przez przymrozek i krzewy musiały rozpocząć pracę na nowo, przez co finalnie zabrakło im czasu na pełne dojrzenie gron. Z tego powodu w winie znajdziemy wyraźne nuty warzywne, do których dochodzą wiśnie i czerwone porzeczki. W ustach ta niedojrzałość fenoliczna jest jeszcze bardziej widoczna, gdyż poza zieloną kwasowością pojawia się nieprzyjemna goryczka. Średnie+ (85/100).


Rozmawiając z Teresą mieliśmy sporo skojarzeń z polskim winiarstwem. Dzieli ona z naszymi producentami podobne problemy z wariacjami pogodowymi, uprawia takie same szczepy. Również sam smak win był dość zbieżny i stawiając obok jej Solarisa czy Johannitera butelkę znad Wisły, byłoby naprawdę bardzo trudno je rozróżnić. Nie są to wielkie wina, ale też w swojej cenie i z założenia nie pretendują do takich, zaś Teresie (i naszym winiarzom) po raz kolejny należą się brawa za trud, którego w ogóle się podejmują. Efekty przyjdą z czasem.

 

 

Zobacz więcej naszych podróży