Tenuta Ca’ Sciampagne – naturalne wina spod Urbino

Do Tenuta Ca’Sciampagne przyjechaliśmy trochę na wariackich papierach. Tego dnia naszych wakacji mieliśmy do pokonania naprawdę kawał drogi, bo z Matery, leżącej niemal na samym obcasie włoskiego buta, musieliśmy przemieścić się aż pod Treviso na północy. Ale uznaliśmy, że przecież nie można spędzić całego dnia w samochodzie.
Planując trasę otworzyliśmy więc aplikację Raisin (którą Wam zresztą serdecznie polecamy, jeśli jak my jesteście fanami naturalnych win) i zaczęliśmy szukać jakiś ciekawych producentów, którzy położeni są mniej więcej na naszej drodze. Naszą uwagę zwróciła Tenuta Ca’ Sciampagne, zupełnie przez nas nieznany producent z okolic Urbino. Szybko wysłaliśmy maila i udało się umówić wizytę. Ostatecznie, jak to bywa podczas tak długiej trasy, przez korki trafiliśmy na miejsce z ponad godzinnym opóźnieniem, ale Alessandro Cossi (syn właścicieli, który powoli przejmuje stery) okazał się wyrozumiały i bez problemu na nas poczekał.





Urbino – czy tu produkuje się wina?
Urbino, leżące niemal na samej północy Marche, jest tym jednym z tych niewielkich włoskich miasteczek idealnych do zwiedzenia w jeden dzień, z przepięknym Palazzo Ducale i katedrą pod wezwaniem Santa Maria Assunta. Jego starówka jest zresztą wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nocowaliśmy zresztą w Urbino kilka lat temu, jedliśmy też kolację w lokalnej trattorii, ale zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, jakie wino wtedy piliśmy. Zapewne było to coś lokalnego, bo takie pozycje zawsze we Włoszech zamawiamy, ale nie zapadło nam w pamięci.
To nie dziwi, bo okolice Urbino w zasadzie nie słyną z winiarstwa. Mamy tutaj co prawda apelację Colli Pesaresi DOC, ale obejmuje ona ledwie 100 ha winnic, a rozstrzał możliwych do uprawy szczepów jest niezmiernie szeroki.






Tenuta Ca’ Sciampagne – prekursorzy
Na miejscu okazało się jednak, że wcale nie mamy do czynienia z przypadkowym projektem, który powstał na bazie obecnej mody na produkowanie naturalnych win (Alessandro zresztą bardzo krytycznie wypowiadali się o winiarzach, dla których jest to bardziej sposobem na marketing, niż rzeczywistym, przemyślanym i płynącym z serca wyborem).
Gwoli wyjaśnienia, choć producent produkuje wina musujące, a nazwa posiadłości przypomina brzmieniem słowo champagne, to akurat te skojarzenie nie są prawidłowe. Jest to nawiązanie do niegdysiejszej nazwy własnej domu, który obecnie został przebudowany na winiarnię. Wina produkuje się tu od 1997 roku, a już od 2007 roku powstają one w naturalny sposób – podobno była to pierwsza winiarnia w Marche, która zapoczątkowała taką metodę w regionie.
Dzisiaj winnice zajmują ok. 10 ha, z tego największa działka położona jest bezpośrednio obok budynków winiarni. Najstarsze nasadzenia pochodzą z lat 70-tych ubiegłego wieku, a na winnicach znajdziemy takiej odmiany jak bianchello, chardonnay, sauvignon blanc, sangiovese, montepulciano, czy aleatico.
W czasie winifikacji wyznają oni metodę minimalnej interwencji. Temperatura fermentacji nie jest kontrolowana, ma ona oczywiście miejsce na rdzennych drożdżach, wina nie są również klarowane, czy filtrowane. Producent nie spieszy się również z wypuszczaniem swoich butelek na rynek, często pozwalając im dojrzewać kilka lat w magazynie. Bardzo podobają się nam również pomysłowe etykiety, które imitują kartki pocztowe.
Spróbowane wina

Tenuta Ca’ Sciampagne Simandro Marche Bianco 2019 (18 EUR – podajemy ceny przy zakupie w winiarni, wina te nie są dostępne w Polsce)
Nazwa tego wina stanowi anagram imion Siomone i Alessandro, ojca i syna – ma nawiązywać do pokoleniowej współpracy i kontynuacji rodzinnego przedsięwzięcia. Mamy tutaj odmianę bianchello, autochtoniczną dla pogranicza Marche i Romanii. Bywa ona utożsamiana z trebbiano toscano, jednak producenci przekonują, że nie jest to ten sam szczep, gdyż bianchello jest bardziej odporne na choroby grzybowe i ma inny kształt kiści. Wino fermentowało w stalowych zbiornikach i dojrzewało na osadzie przez 6 miesięcy.

Pachnie słodkimi owocami, brzoskwiniami, gruszkami, ale też lekko miodowo. W ustach z umiarkowaną kwasowością, przyjemnie ziołowe, z całkiem solidną koncentracją i cytrynowym finiszem. Niekomplikowane, ale smaczne. Dobre+ (88/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne Simandro Marche Bianco 2021 (16 EUR)
Sprobowaliśmy również młodszego rocznika, ale tutaj zaraz po fermentacji osad został oddzielony i wino dojrzewało dalej już bez niego.

Nieco inne od poprzednika, bardziej miękkie, jabłkowe, z nutami cytrynowej skórki i świeżych ziół. W ustach znów niezbyt kwaskowe, ale wciąż świeże, a to dzięki soczystości owoców. W końcówce pojawia się nawet trochę matowych garbników. Dobre (87/100).
Tenuta Ca’ Sciampagne Spavegnol Marche Bianco 2022 (20 EUR)
Ten pet-nat powstaje z 90% chardonnay, uzupełnionego o 10% sauvignon blanc i jest butelkowany nim fermentacja ulegnie zakończniu.

Bardzo delikatnie musujące, w zasadzie ledwie perliste. W aromacie mocna lotna kwasowość, na pograniczu akceptowalności (a ta jest u nas i tak wysoka), do tego cytrynowa skórka, zioła i grejpfrut. Usta już lepsze, tutaj mamy mirabelkę, pigwę i sporo poobijanych jabłek. Trudne, nie dla każdego, ale też intrygujące. Dobre (87/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne BelloRibelle Marche Bianco 2020 (20 EUR)
Wracamy do bianchello, a dodatek ribelle ma nawiązywać do faktu, że Tenuta Ca’ Sciampagne była pierwszą winiarnią w regionie, która zdecydowała się na produkcję wina macerowanego. W tym przypadku maceracja na skórkach trwałą cały lunarny miesiąc, a więc 28 dni.

Z ładnym, brzoskwiniowo-morelowym aromatem, doprawionym też kilkoma kroplami soku z cytryn i mandarynek. W ustach z delikatnym musowaniem, zabutelkowano je bowiem z osadem i zaczął on trochę refermentować – przy czym takie było założenie producenta. Pojawia się też skórka cytrynowa, świetna soczystość i herbaciane garbniki. Bardzo dobre+ (91/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne BelloRibelle Marche Bianco 2019
Znów porównaliśmy tu wino ze innym rocznikiem, ale tutaj różnica jest taka, że w 2019 roku wino kończyło swoją fermentację w beczkach.

Oczywiście przekłada się to na smak wina, które jest mocniej kwaskowe od poprzednika, bardziej jabłkowe (czy wręcz cydrowe) i cytrynowe. Mimo czasu spędzonego w beczce jest też lżejsze, szczuplejsze od poprzednika. Przyjemnie świeże, ale zabrakło w nim drugiego dna. Bardzo dobre- (89/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne Maraia 2021 (22 EUR)
To mieszanka równych części chardonnay i sauvignon blanc. Wino dojrzewało w stalowych zbiornikach na osadzie przez 9 miesięcy, z regularnym wzburzeniem osadu.

Pachnie intensywnie, jabłkami, cytrynami i ziołami, ale bez banalnej tropikalności jaką czasem prezentuje sauvignon. Usta bardzo klasyczne, z pięknie gruszkowym owocem, soczyste i żywe. Kwasowość jest przyjemnie zaznaczona, koncentracja solidna, a finisz mocny, cytrynowy. Bardzo dobre+ (91/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne Raphael 2020 (25 EUR)
To ponownie mieszanka tych samych szczepów, co w poprzednim winie, ale tym razem chardonnay dominuje (70%). Moszcz był tutaj macerowany ze skórkami przez 21 dni i wino fermentowało na dzikich drożdżach.

Jeszcze inne od poprzednika, mocno ziołowe, pachnące też suszonym sianem, morelami i brzoskwiniami. W ustach delikatnie słodkawe, kremowe, z dobrym ciężarem za który odpowiada też 14% alkoholu (choć sam w sobie nie jest on wyczuwalny). Pojawiają się maślane herbatniki, jabłka, a w finiszu całkiem solidne, mocne garbniki. Znakomite- (92/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne Guidobaldo Marche Rosso 2020
Spróbowana czerwień to czyste sangiovese dojrzewające jedynie w stalowych zbiornikach, z solidnym poziomem alkoholu (15,5%!).

O dziwo wino jest nadal świeże, pachnące słodkawymi wiśniami, dojrzałymi malinami, leśną ściółką i pieprzem. Podobne w ustach, zachowujące nadal typową dla odmiany kwasowość i dopiero w finiszu ten alkohol dalej o sobie znać. Ale myślę, że z wołowym gulaszem poszłoby całkiem dobrze. Bardzo dobre (90/100).

Tenuta Ca’ Sciampagne Virtuae Bianco Passito 2010 (130 EUR)
Na koniec prawdziwa ciekawostka, w więc vin santo, w którym również specjalizuje się producent. Mamy tu więc odmianę bianchello z późnego zbioru, gdzie owoce są następnie suszone i fermentują oraz dalej dojrzewają w małych beczkach, w ciepłym pomieszczeniu przez co najmniej kilka lat. Próbowaliśmy również kilku jeszcze niezabutelkowanych roczników (2011, 2016 i 2021) i każdy z nich był świetny.

Z pięknymi nutami suszonych fig, suszonych ziół i herbacianego suszu. W ustach półpłynne, esencjonalne, gęste, smakujące przyprawami, pomarańczową skórką i kawą. Oczywiście takie wina nie mają kwasowości przynależnej słodkich rieslingom, czy tokajom, ale zupełnie nie jest to ulepek. Znakomite- (92/100).
Degustacja jeszcze raz udowodniła nam, że warto czasem zboczyć z utartych ścieżek i zdecydować się na takie wizyty. Tenuta Ca’ Sciampagne to wina w trochę starym, odchodzącym stylu, bez hiperekspresji jaką czasem mają nowoczesne wina naturalne. Nam bardzo smakowały.