Szalona i pyszna Umbria

Udostępnij ten post

Podczas naszych ostatnich wakacji to była jedna z najbardziej intrygujących wizyt winiarskich. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy co się po niej spodziewać. Wcześniej umówiliśmy się z chłopakami na zasadzie: – Bądźcie wcześnie rano, bo potem nie wiemy co się u nas może wydarzyć. Jakoś ktoś na pewno Was przyjmie. Zabierzcie gumiaki.

Potem wszystko potoczyło się rzeczywiście spontanicznie. Nikt się nie spinał, atmosfera była iście naturalistyczna. Siedząc przy stole z całą ekipą Colbacco, zajadaliśmy fenomenalny, domowej roboty salceson, salami, twardy ser owczy i bagietkę – przepijając je kolejnymi kieliszkami prezentowanych win – czuliśmy się jak na spotkaniu ze starymi, dobrymi znajomymi. Aż trudno uwierzyć, że na zapomnianej umbryjskiej prowincji, gdzieś w połowie drogi między Perugią i Orvietto można znaleźć tak fantastyczne wina i ludzi szczerze miłujących swoją ziemię.


Marco Durante

Do Colbacco trafiliśmy dzięki Marco Durante, który zresztą jest w ten projekt zaangażowany. Marco to jeden z najbardziej rozpoznawalnych naturalnych winiarzy Umbrii, nie tylko ze względu na charakterystyczną bujną brodę. Przez lata pracował wspólnie z Danilo Marcuccim (inną miejscową legendą), stając się wkrótce jego prawą ręką w winiarni Conestabile della Staffa, jednej z pierwszych produkujących w Umbrii wina naturalna.

Gdy Marco zdecydował się „pójść na swoje” wkrótce poza produkcją win, rozpoczął doradzanie innym młodym winiarzom, którzy na rosnącej fali popularności win naturalnych postanowili wstąpić na tę ścieżkę. Tak też skrzyżowały się jego drogi z Lucą i Giulio, którzy wspólnie z jeszcze dwójką przyjaciół Guido i Zaffo wskrzeszają stare winnice, które znajdują w okolicach Mercatelle i produkują wina w możliwie nieinterwencyjny sposób, bez chemicznych dodatków, bez filtracji i z minimalnym siarkowaniem.

Il Signor Kurtz

Il Signor Kurtz to nazwa ulubionego bohatera Marco, postaci z książki „Jądro ciemności” Josepha Conrada, a zarazem winiarni, pod marką której butelkowane są jego wina. To właśnie entuzjastyczne opinie na temat tych butelek spowodowały, że napisaliśmy do Marco z pytaniem o spotkanie.

Musicie wiedzieć, że Marco to fascynujący winemaker, w jego samochodzie książka Nietzschego leżała obok dziesiątek innych, w tym choćby opisującej rzadkie odmiany winorośli, a bagażnik zajmowały różne podręczne przybory winiarskie. Przy tym wszystkim jak człowiek wkręci się w styl bycia i mówienia Marco, to wszystko nabiera intelektualnego sensu.

Marco, jak i Luca oraz Gulio to niesamowicie przyjacielscy ludzie. Pokazali nam dosłownie wszystkie zakamarki swojej niewielkiej winiarni, mogliśmy mieszać winogrona i spróbować dopiero co rozpoczynających fermentację win, a następnie zapakowaliśmy się do samochodu, by z bliska obejrzeć jedną ze wspomnianych starych winnic, którymi zajmują się chłopaki. Przyjeli nas do swojego domu jak najbliższych, ugościli i w rozrachunku wyszło, że wcale tak szybko nie chcieli nas się pozbyć.

Spróbowane wina

LumiLuna Diciannove 2019

Lumiluna to nazwa jednej z linii produkowanych etykiet przez ekipę Colbacco. W składzie znajduje się trebbiano, grechetto oraz malvasia, których owoce macerowane były na skórkach przez około dobę. Jest surowe, niezbyt aromatyczne, delikatnie jabłkowe. Na podniebieniu za to ze świetną strukturą, bardzo żywe, energiczne, uwodzące młodzieńczą fantazją. Bardzo dobre- (89/100).

il Signor Kurtz Milton 2019

To pierwsze z win Marco, do któreg sangiovese, które wyciśnięto bardzo delikatnie, bez kontaktu ze skórkami. Niesztampowe, bo pachnące zieloną herbata gruszkami, marakują, melonem, skórką pomarańczową. Usta trochę bardziej „klasyczne”, z nutami czerwonych owoców, chrupkim owocem i pieprznym, wyrazistym finiszem. Bardzo dobre (90/100).

Colbacco Maracaibo 2019

To było jedno z najbardziej zachwycających win naszych tegorocznych wakacji. W składzie znajdziecie sam sok z sangiovese, bez maceracji na skórkach. Arcyowocowe, wiśniowo-truskawkowe, z dodatkiem grejpfruta. Na podniebieniu o zaskakująco mocnej strukturze, ale dalej rewelacyjnie soczyste, żywe. Czysty hedonizm. Znakomite- (92/100).

LumiLuna Bomba o non Bomba 2018

Tu mamy mieszankę 50% sangiovese (używany jest jedynie sam sok, bez skórek), który fermentuje z moszczem z syrah i merlot. To czerwone wino w niesamowicie owocowym stylu, pachnące malinami, wiśniami i śliwkami, z dodatkiem odrobiny ziół. Bardzo rześkie, kwaskowe, prawie bez tanin, ale idealne do twardego sera. Bardzo dobre (90/100).

il Signor Kurtz Bardamu 2019

To pierwsze z autorskich win Marco zbudowane w oparciu o winifikowanego na biało merlota (70%), uzupełnionego o sangiovese, które już fermentuje tradycyjnie ze skórkami. Pełne malin, truskawek z nutami pieprzu, odrobinę ziemiste i ziołowe. Jak wszystkie próbowane tego dnia wina owocowe, dekadenckie, niewymagające nadmiernego skupienia, ale nie pozwalające łatwo dla siebie zapomnieć. Bardzo dobre+ (91/100).

LumiLuna Rio Dello Spineto 2018

To czyste sangiovese pochodzące z winnicy w  Sant’Enea zlokalizowanej 13 kilometrów od winiarni. Fermentacja ze skórki trwał 20 dni, a następnie wino na rok trafiło do stalowych zbiorników. Bardzo truskawkowe, owoc jest nawet lekko przesmażony, okraszony gruboziarnistym pieprzem i roztartą w dłoniach ziemią. Usta mocno taniczne, dzikie, nieugładzone, aż się proszą o kawałek mięsa. Bardzo dobre (90/100).

Colbacco Quatro Protocolo 2019

To znów chłopaków poniosła inwencja, bo w składzie odnajdziemy 60% merlota, który fermentował ze skórkami długo, przez 30-40 dni, uzupełnionego o sangiovese. Czuć tu lekki brett, ale w zasadzie dodaje on winu dodatkowego smaczku. Do tego mamy znów wyraźną ziemistość, mocną kwasowość i sporo czerwonego owocu. Bardzo dobre (90/100).


Takich wizyt się zwyczajnie nie zapomina, a gdyby tylko pozwoliło nam na to miejsce w samochodzie, przywieźlibyśmy najchętniej kilka kartonów tych win więcej. Mamy jednak nadzieję, że naszym wpisem zainteresuje się któryś z rodzimych importerów, bo jest to niesamowicie atrakcyjny kąsek do wprowadzenia na polski rynek.

Zobacz więcej naszych podróży