Sycylia 2022: La Pescheria di Catania

Czas odwiedzić targ rybny w Katanii. Mieści się on w samym historycznym centrum, zaraz obok Piazza del Duomo i Bazyliki św. Agaty. Na małym placyku przez który jeszcze w XVII wieku płynęła, zalana potem lawą z Etny, rzeka gromadzą się od rana drobniejsi rybacy i handlarze. Już gdy podchodzimy do małej galeryjki z której można oglądać dokonujący się poniżej handel atakuje nas konkretny rybny zapach. Niektórzy mogą tego nie wytrzymać Później przechodząc przez plac i tunelowe przejście, gdzie też można kupić ryby (tam trochę mrożonych też się pojawia) brodzimy miejscami pośród kawałków ryb i małży. Następnie po drugiej stronie docieramy do bardziej cywilizowanej części targu z rozłożonymi profesjonalnymi straganami i zadaszeniami stołami do rozbioru morskich stworzeń. Kupić można właściwie wszystko co pływa przy sycylijskich wybrzeżach. Najbardziej okazałe są tusze miecznika (koniecznie z wyeksponowanym pyskiem), mamy też bonito, żabnice, kolorowe karmazyny, barweny, kurki, mieniące się sardynki, ośmiornice, kalmary, seppie, mnóstwo krewetek, jeżowców, a także kosmiczny wybór małż. Dziś nie jest to już tylko targ rybny. W uliczce obok są wyspecjalizowane jatki – drób, jagnięcina, kozina, wołowina i konina razem z podrobami. Jest stoisko z serami a także dużo warzyw. Dodatkowo po bokach stoją prowizoryczne grille na których sprzedawcy pieką kolorowe warzywa – bakłażany, papryki, serca karczochów itp. Jeden spacer i wszystkie najświeższe produkty na obiad można mieć w 15 minut. Nie kupujcie tylko natki pietruszki – do każdej kupionej ryby dostaniecie kilka gałązek gratis Oficjalnie bazar działa od 8:00 do 14:00 a w niedzielę jest nieczynny. W praktyce otwiera i zamyka się wcześniej, choć niektóre stoiska są czynne nawet do późna, a i w niedzielę też coś dostaniecie. Dookoła targu mieści się kilkanaście trattorii które biorą towar bezpośrednio od rybaków – z reguły nie ma wtopy

Na dzisiejszy odcinek przygotowałem prościutką sycylijską zupę z maleńkimi małżami Telline (kupionymi oczywiście na targu!). W Polsce ten rodzaj muszelek jest nieosiągalny więc zastąpcie je sercówkami – sprawdzą się w 100%. Wyrzucamy otwarte, czy też połamane omułki, a resztę wrzucamy do garnka z osoloną zimną wodą. Trzymamy je tak około 2 godziny. Odcedzamy i opłukujemy. Do drugiego garnka z wodą dodajemy natkę pietruszki, oliwę z oliwek, czosnek, ostrą posiekaną papryczkę. Gotujemy aż płyn zmniejszy swoją objętość o 1/3. Wyrzucamy czosnek. W tym czasie wkładamy telline na rozgrzaną oliwę z oliwek (do garnka lub głębszej patelni z przykrywką) i dusimy pod przykryciem kilka minut aż małże się otworzą. Zamknięte wyrzucamy a całą resztę zawartości patelni (wraz z płynem) przelewamy do garnka z zupą. Mieszamy i od razu serwujemy – koniecznie z pieczywem! Co prawda wyjadanie małych muszelek jest trochę żmudne, ale absolutnie warto się trochę pomęczyć.
W EnoAntiqouTece Pani poleciła do Zuppetta di Telline Bianco z Etny od Tenute Bosco. Nie sprawdzałem wcześniej – zaufałem Mamy tu klasyczny blend 90% Carricante i 10% catarrato/grecanico/Inzolia. Owoce pochodzą z krzewów rosnących na wulkanicznych glebach na północnych stokach Etny 600-700 m.n.p.m. Fermentacja zachodzi w 15-17C przez 10 dni. Dojrzewa na osadzie i w stali i w lekko tostowanych tonnaux przez 4 miesiące. Potem jeszcze 2 miesiące w butelce przed wypuszczeniem na rynek.
Piano dei Daini Etna Bianco DOC 2019, Tenute Bosco – wino ma jasno złoty kolor, jest błyszczące i dosyć gęste. Bardzo ładne. W nosie z jednej strony mamy całkiem dużo dojrzałego owocu – brzoskwini, moreli i cytryny a z drugiej trochę siana, wanilii, tytoniu, czy też mineralnej, bazaltowej nuty. Jest pełny i bardzo dobry. Usta o średniej kwasowości. Znowu mamy brzoskwiniowo-morelowy owoc lecz tym razem z dodatkiem jabłek, winogron i cytryn. Doza nut kredowych i siana. Jest trochę muskułu w średnim (+) ciele. Końcówka niestety tylko średniej długości. Więcej kwasu i dłuższy finisz i byłoby lepiej, choć i tak jest dobrze! 89/100 Za wino zapłaciłem 22 EUR.
Trzeba przyznać, że tańsza/prostsza Etna bez beczki pasował by dużo lepiej do zupy z omułkami. Byłoby bardzie świeżo i kwaskowo. No cóż – tak to czasem jest gdy się nie zawierza własnej intuicji tylko idzie na łatwiznę i pyta sprzedawcy
Za tydzień jeszcze na chwilkę wrócimy do Syrakuz, ale z kuchni w Warszawie
Do następnego!
W