Ščurek czyli karaluch

„Ale wiecie, że po polsku Ščurek wcale nie znaczy szczur” tymi słowami reagując na polskie tablice rejestracyjne przywitał nas syn właściciela Primož. Pewnie od lat przyzwyczajony do słuchania, że w naszym języku, brzmi to słowo jak… miał gotową zaodpowiedź. Zadowoleni, chcieliśmy go pocieszyć, że wiemy iż na etykietach wina widnieje konik polny. Tylko trochę nam nie wyszło, bo ščurek to po prostu karaluch. – No i to się nazywa miły początek. – wybuchnęliśmy wszyscy śmiechem, bo po raz kolejny okazało się, że słowiańskie języki, dosyć do siebie podobne potrafią jednak wprowadzać w błąd.
Przygraniczne perypetie
Winiarska historia rodziny (Karaluchów jak się okazuje) sięga XIX wieku, gdy jeden z ich przodków ożenił się z córką miejscowego rolnika. Wówczas oczywiście uprawa wina stanowiła tylko jeden z mniej znaczących składników tego zlokalizowana na obszarze słoweńskiej Brdy gospodarstwa. Jeszcze ojciec obecnie zarządzającego winiarnią Stojana posiadał początkowo zaledwie 1 hektar winorośli. Dopiero w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybuch II wojny światowej areał ten zaczął się zwiększać. Niestety powojenne graniczne rozliczenia sprawiły, że z posiadanych w 1945 roku 11 hektarów winnic, aż 10 znalazło się po wówczas już włoskiej stronie granicy, w Collio. Nie dziwi to, gdy spoglądając z okien sali degustacyjnej widzi się zabudowania odległe o kilkaset metrów, ale leżące już we Włoszech. Jak opowiadał Primož nie było na szczęście tak, że ziemia ta została im zabrana (wręcz bali się o nią mniej niż o część pozostającą w granicach Jugosławii), ale w dobie „żelaznej kurtyny” uprawa winorośli po jej drugiej stronie była kłopotliwa ze względu na przeszkody natury biurokratycznej, a także tak przyziemne sprawy, jak konieczność stania w długich kolejkach na przejściu granicznym. Stąd rodzina ponownie skupiła się na uprawie innych roślin i drzew owocowych. Dopiero po uzyskaniu przez Słowenię niepodległości, Stojan postanowił ponownie mocniej skupić się na produkcji wina, już w 1989 roku wypuszczając pierwsze butelki pod swoim własnym nazwiskiem. Dzisiaj posiada on 22 hektary winnic, a rodzinna firma powoli przechodzi w ręce jego pięciu synów, którzy podzielili się odpowiedzialnością za poszczególne elementy winiarskiego biznesu.
Więcej o samej historii i geografii Brdy przeczytacie w naszym wpisie o wizycie u Marjana Simčiča.
Spróbowane wina
Ščurek Rebula 2018
Podstawowe białe wina producenta przechodzą zwykle kilkugodzinną macerację na niskiej temperaturze, a następnie trafiają na kilka miesięcy do stalowych zbiorników. Ta Rebula jest przyjemnie świeża, rześka, ładnie aromatyczna (głównie cytryny i kwaskowe jabłka, ale też nieco migdałów). Na podniebieniu świetnie kwaskowa, lekka, bez nadmiernego ciężaru, czy skomplikowania. Butelka do popijania na przysłowiowym tarasie, albo podania z chudszymi rybami, czy wiosennymi sałatkami. Dobre+ (88/100).
Ščurek Jakot 2018
Drugim spróbowanym winem było Sauvignonasse, czyli odmiana znana we Włoszech jako Friulano, a wcześniej spotykana pod nazwą Tokaj (póki Węgrzy nie wymusili zmiany tej praktyki, choć niektórzy winiarze na złość zaczęli zapisywać nazwę wspak jako „Jakot”). Winifikacja jest bardzo podobna do poprzednika, ale charakter wina jest już zupełnie inny. Sauvignonasse to zwykle w porównaniu do Rebuli odmiana mniej aromatyczna, ale bardziej strukturalna i tutaj się to potwierdza. W nosie jedynie delikatnie jabłkowe, na podniebieniu mocniej zbudowane, pełniejsze, lekko maślane i woskowe. Kwasowość jest nieco niższa, a w finiszu pojawia się nieco migdałowej goryczki. To już wino, które można podać do tłustszych ryb, jak choćby halibut. Bardzo dobre- (89/100).
Ščurek Chardonnay 2018
W przypadku Chardonnay połowa wina dojrzewa przez 3 miesiące w 400-500 litrowych beczkach, a potem już całość trafiła do stali na dalsze pół roku. Pachnie wanilią, dojrzałymi gruszkami, rozpuszczonym na patelni masłem. Na podniebieniu dalej maślane, oleiste, obłe. Z długim, oczyszczającym, kwaskowym posmakiem. Byłoby świetne do kurczaka w maślanym sosie, albo pieczonej perliczki. Spora elegancja. Znakomite- (92/100).
Ščurek Malvazija 2018
Winogrona przez kilka godzin były macerowane ze skórkami, fermentowały na dzikich drożdżach, a następnie przez 12 miesięcy wino dojrzewało na osadzie w dębowych beczkach. Jest niezwykle aromatyczne, pachnie mandarynkami, papają, kwiatami, dojrzałymi jabłkami i gruszkami. Na podniebieniu ładnie skoncentrowane, ale również mocno kwaskowe, słonawe w finiszu. Ze świetną fakturą, lekko oleistym ciałem, a przy tym zaskakująco lekkie. Butelka przywieziona do kraju świetnie pasowała do makaronu z brukselką i pancettą. Znakomite- (92/100).
Ščurek Dugo 2016
Dugo po słoweńsku oznacza „długo” (tym razem pierwsze skojarzenie nie zawodzi) i nawiązuje do dłuższej już maceracji, trwającej 12 dni w 2500-litrowych beczkach, gdzie następnie wino dojrzewa przez kolejne 20 miesięcy. W składzie znajdziemy zaś 50% Rebuli, 30% Chardonnay i 20% Pinot Blanc. Pachnie kwiatami, jabłkami, suszonym sianem, za to na podniebieniu ze sporym ciałem, pełne, delikatnie woskowe. Ułożone, daleko mu do wywrotowych, dłużej macerowanych win pomarańczowych, tu wszystko utrzymane jest w ryzach, przemyślane, nie pozostawione przypadkowi. Do tego ma świetny, morski, słony posmak. Znakomite (93/100).
Ščurek Sivy Pinot 2018
Ten dojrzewającym przez kilka miesięcy w beczkach Pinot Gris pachniał typowo dla odmiany – dojrzałymi gruszkami, jabłkami, nawet lekko mandarynkami i pomarańczową skórką. Dobrze wykonane, mimo sporego ciężaru odpowiednio kwaskowe, ale jednak bez jakiegoś bardziej indywidualnego rysu. Dobre+ (88/100).
Ščurek Stara Brajda 2015
Pochodząca z owoców ze starej winnicy butelka zawiera w sobie 60% Rebuli, 20% odmiany Pikolit, tyle samo Piki, a także niewielką domieszkę Glery, Tržarki i Malvazji. Owoce zbierane są w różnym czasie, w zależności od stopnia dojrzałości. Po 24-godzinnej maceracji wino fermentuje na dzikich drożdżach i na rok trafia do nowych oraz używanych małych beczek. Na razie jest jeszcze zdominowane przez nuty beczkowe, czujemy głównie palone masło, wosk, ananasa, sporo dymu, a na podniebieniu pokłady słoności. Warto dać mu czas, bo w zeszłym roku próbowaliśmy również przywiezioną z Austrii butlelkę z 2009 roku i tam już wszystko było na miejscu. Bardzo dobre+ (91/100).
Niestety, spieszyliśmy się do następnego punktu naszej podróży, więc degustację czerwieni musieliśmy ograniczyć do pojedynczej butelki.
Ščurek Stara Brajda 2015
Czerwony odpowiednik to mieszanka 30% Refosco, 30% Merlota i po 20% Caberneta Franc oraz Caberneta Sauvignon. Dojrzewanie wina trwało 24 miesiące w używanych 500-litrowych beczkach. Przyjemnie żywe, porzeczkowe taniny hasają nam po języku, w tle uzupełnione o nuty wędzone, ziemiste i leśne. Do tego jest również mocno wiśniowe, z chropowatymi pestkami i akcentami suszonych ziół. Świetne, bezpretensjonalne, ale też poważne. Znakomite- (92/100).
Tym razem nie wysłuchaliśmy opowieści o filozofii długo macerowanych win, bliskości z naturą, powrocie do korzeni, nieinterwencyjnym winiarstwie. U Ščurków zamiast górnolotnych stwierdzeń przemówiły ich wina, a do ich jakości nie mieliśmy absolutnie żadnych zastrzeżeń. Tu używane techniki mają być środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.