Przegląd Chianti Classico z gminy Castellina

Jakiś czas temu w mediach szerokim echem odbiła się informacja, że Chianti Classico Riserva dostępne w Lidlu znalazło się w pierwszej 14-tce win w międzynarodowym konkursie International Wine Challenge. Jedni temat wzięli poważnie na tapetę, inni głośno się śmiali, my z zaciekawieniem obserwowaliśmy ruch na blogu, bo kilka lat temu mieliśmy okazję pić inny rocznik Chianti Classico (choć nie Riservy) tego producenta i nie wzbudził on naszego uznania.
Na co uważać kupując Chianti Classico?
Sami w jednym z filmów ostrzegaliśmy, byście bardzo uważnie podchodzili do zakupu win z tej słynnej, ale i jednocześnie nierównej włoskiej apelacji. Ta nie najlepsza reputacja, z którą musi zmagać się Chianti Classico, sprawia, że konsorcjum zrzeszające miejscowych producentów podejmuje różne działania mające na celu lepsze postrzeganie regionu. Jednym z nich było wprowadzenie kilka lat temu nowej (w zamyśle najwyższej) klasy jakościowej, a więc Chianti Classico Gran Selezione. Po początkowej nieufności i sceptycyzmie, pomysł powoli zyskuje coraz szerze grono zwolenników.
Ostatnio doszły nas słuchy, że przynajmniej kilku producentów zaczęło lobbować nad możliwością zamieszczania na etykietach nazwy gminy, z której pochodzi wino, aby promować te, które uznawane są za posiadające najlepsze terroir.
Jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać
Na razie trudno powiedzieć, czy ten pomysł się przyjmie i uzyska ramy intytucjonalne, ale tak się złożyło, że podczas naszej sierpniowej wyprawy do Włoch mieliśmy okazję wziąć udział w festiwalu w Castellinie in Chianti, gdzie swoje wina prezentowali producenci właśnie z tej gminy. Dzięki tej zaskakującej okazji mogliśmy organoleptycznie przekonać się, czy rzeczywiście butelki te łączy jakiś wspólny mianownik.
Jądro apelacji
Castellina jest jedną z miejscowości, które już od 1716 za sprawą Kosmy III Medyceusza stanowią jądro apelacji Chianti Classico. Obecnie jest to druga (po Greve) gmina jeśli chodzi o areał winnic, jakie zajmują tu ok. 1200 hektarów. Leży na zboczach wzgórz, których grzbietem przebiega droga łącząca San Donato z Fonterutoli. Większość z nich położonych jest na południowy-zachód od samej Castelliny, opadają w kilku liniach na kształt potężnego amfiteatru, w kierunku miasteczek Liliano, Bibbiano, Rencine, Lorano. Zamyka je autostrada Florencja-Siena, która w tym miejscu stanowi mniej więcej granicę apelacji Chianti Classico (dalej leży już Chianti Colli Senesi).
Wina warte uwagi
W latach 70-tych ubiegłego wieku z połączenia czterech posiadłości (Castellare, Caselle, San Niccolò and Le Case), powstała sporej wielkości (33 hektary winnic) firma Castellare di Castellina. Castellare Chianti Classico 2015 (w Polsce 109 zł, M&P) powstaje z odmian Sangiovese (królewskiej odmiany Toskanii -zgodnie z regułami apelacyjnymi musi stanowić min. 80% kupażu) i Canaiolo. Wino fermentuje w stali, a następnie dojrzewa przez 7 miesięcy w używanych barriques. W nosie jest dość mocne, intensywne, zdecydowane, z nutami dojrzałych wiśni i śliwek. W ustach za to soczyste, kwaskowe, choć trochę za mocno odznacza się alkohol. Struktura jest bardzo porządna, ale mocne taniny sprawiają, że warto odłożyć to wino na 2-3 lata. Bardzo dobre-.
Fattoria La Ripa leży na północnych krańcach gminy, które nie są zbyt bogate jeśli chodzi o nasycenie winnicami. Choć cała posiadłość obejmuje 160 hektarów, to jedynie 10% z nich zajmują krzewy winorośli. Od 2001 roku wina są produkowane organicznie. W Fattoria La Ripa Chianti Classico 2013 (niedostępne w Polsce) 90% Sangiovese podobnie jak w przypadku poprzednika jest uzupełnione o Canaiolo. W nosie nieco wycofane, drewniane, bardzo surowe, ziemiste, a dopiero po chwili pojawia się więcej wiśni. W ustach ładnie kwaskowe, silnie owocowe, z długim posmakiem. Całość lekka, ale przy tym bardzo żywa. To Chianti Classico w klasycznym stylu, który bardzo lubimy. Bardzo dobre.
Kolejnym producentem, który słynie z win bardzo tradycyjnych była Tenuta di Bibbiano. Bibbiano Chianti Classico 2015 (75 zł w Winestory, 65 zł w Magia del Vino) to również mieszanka Sangiovese i Canaiolo, które w dębie dojrzewają 4 miesiące. Trochę na przekór utrwalonemu wizerunkowi, w nosie jest dość duszne, z konfiturowym owocem spod znaku dojrzałych wiśni. Na podniebieniu już bardziej świeże, chrupkie i kwaskowe. Typowa dla Chianti Classico średnia budowa jest uzupełniona o ładnie zarysowane taniny. Bardzo dobre-.
Niemal na przeciwnym biegunie jeśli chodzi o styl produkowanych win znajduje się Castello di Fonterutoli, który wyznaje „nowoczesną” szkołę produkcji Chianti Classico. Jego Fonterutoli Chianti Classico 2015 (86,90 zł, Mielżyński) to 90% Sangiovese uzupełnione o Malvasię Nero, Colorino i Merlota. O upodobaniu do modernistycznego stylu świadczy 12 miesięcy dojrzewania w małych beczkach (40% nowych). W nosie pachnie grillowanym mięsem, dojrzałymi słodkimi wiśniami i dymem z ogniska. Młodziutkie, jeszcze nie do końca poukładane, z dość miękkimi taninami i akcentami czerwonych porzeczek. Nowoczesne, ale przy tym klasowe. Bardzo dobre+.
Tenuta di Liliano to producent arystokratyczny, o czym dowodzą umieszczane na etykietach herby rodzin Ruspoli i Berlingieri. To właśnie księżniczka Eleonora Ruspoli Berlingieri w 1958 roku podjęła decyzję o rozpoczęciu produkcji Chianti Classico. Większość z 40 hektarów winnic jest oczywiście obsadzonych przez Sangiovese, które stanowi 90% kupażu w Liliano Chianti Classico 2014 (wino niedostępne w Polsce). Pozostała część to Merlot i Colorino. Po 18-20 dniach maceracji wino dojrzewa przez około 12 miesięcy w dużych beczkach i częściowo w cementowych zbiornikach. Odznacza się bardzo słodkim owocem utrzymanym w truskawkowej tonacji. Na podniebieniu jest bogate, słodkie, wręcz barokowe. Brakuje za to mocniejszej kwasowości. Kolejne modernistyczne (pod względem stylu, bo winifikacja na to nie wskazuje) wino, ale stojące jednak niżej od poprzednika. Bardzo dobre-.
Casa Brancaia to kolejny (po opisywanym niedawno Il Molino di Grace) przykład historii o produkcji win Chianti Classico przez przybyłych do Toskanii obcokrajowców. W tym przypadku było to szwajcarskie małżeństwo (Brigitte i Bruno Widmerowie), którzy swoje pierwsze wino wyprodukowali w 1983 roku. Obecnie rodzina posiada winnice nie tylko w Castellinie, ale i Radda in Chianti oraz bliżej morza, w dynamicznie rozwijającym się regionie Maremma. Brancaia Chianti Classico 2015 (140 zł, Casa del Vinos) to również pierwsze wino zbudowane w 100% z Sangiovese dojrzewające przez 12 miesięcy w stali i cemencie. Owoc (truskawki i wiśnie) jest przepięknie zarysowany. Do tego dochodzi soczysta, żywa kwasowość i delikatne taniny. Wino jest eleganckie, subtelnie, raczej szepcze niż krzyczy. Bardzo dobre+.
Kolejną ze stosunkowo młodych posiadłości, która prezentowała swoje wina była Rocca di Cispiano. W 2000 roku została ona zakupiona przez Claudio Lepri, który przywrócił do życia opuszczone winnice i na nowo rozpoczął produkcję win. Choć nie chwali się żadnym certyfikatem, to deklaruje, że swoje wina produkuje przy minimalnej ingerencji chemicznej. Cispiano La Rocca Chianti Classico 2012 to 90% Sangiovese uzupełnione o Colorino, które przez rok dojrzewają we francuskich beczkach. Pachnie ziołowo i ziemiście – mamy tu akcenty oregano i rozmarynu, ale praktycznie nie jest wyczuwalny jakikolwiek aspekt owocowy. Powtarza się to również na języku, gdzie dominują akcenty przyprawowe, pieprzne, zwieńczone mocnymi, zwartymi taninami. Wino niesztampowe, zdecydowanie odstające w charakterze od pozostałych pozycji, ale przy tym bardzo ciekawe. Bardzo dobre-.
Ostatnia spróbowana przez nas pozycja pochodziło jak poprzednik z 2012 roku. Antico Podere Casanova to niewielka posiadłość, która znajduje się w posiadaniu rodziny Bucciarelli. Ich Bucciarelli Chianti Classico 2012 pachnie żurawiną, dzikimi różami i kwaskowymi, niedojrzałymi wiśniami. Usta są świeże i soczyste, choć wybija się nieco alkohol, a całość wydaje się być nie do końca poukładana. Dobre+.
Podsumowując, trudno nam było doszukać się jakiegoś jednolitego stylu w spróbowanych przez nas winach. Póki co to sposoby winifikacji i starzenia wina odpowiadają w głównej mierze za t0, co znajdujemy w butelce. Tym niemniej z ciekawością będziemy obserwowali dalsze poczynania konsorcjum, mające na celu poprawę wizerunku i jakości butelek z Chianti Classico.