Petrolo – zapomniane Val d’Arno

Udostępnij ten post

Gdyby kilka lat temu ktoś nam powiedział, że będziemy zachwycać się winem z czystego merlota, to uśmialibyśmy się do łez. Jednak, gdy podczas festiwalu Summa 2018 pierwszy raz spróbowaliśmy Galatrony, flagowego wina Petrolo, dosłownie ugięły się pod nami nogi i nie mogliśmy się doczekać, kiedy będziemy mogli odwiedzić producenta osobiście.


Zapomniane Val d’Arno 

Podróżując autostradą z Florencji w kierunku Rzymu bardzo łatwo minąć region Val d’Arno i nawet się o tym nie zorientować. Nic dziwnego, bowiem w zasadzie nie wyróżnia się on zanadto z typowego pagórkowatego krajobrazu Toskanii. Mało kto też wie, że wina z Val d’Arno zostały wymienione obok Chianti, w słynnym dekrecie Kosmy III Medyceusza z 1716 r., który określił pierwsze ramy toskańskich apelacji winiarskich.

Niestety, w kolejnych wiekach nie podzieliły one popularności win ze słynnym czarnym kogutem (symbol Chianti Classico), a w latach po II wojnie światowej miejscowi producenci butelkowali swoje wina po prostu pod egidą lokalnej podstrefy Chianti – Chianti Colli Aretini. Sytuacja uległa zmianie za sprawę mody na Supertoskany, a więc powstające w Toskanii wina będące mieszanką odmian bordoskich. Mikroklimat Doliny Arno oraz tutejsza gliniasta gleba jest bowiem świetna dla szczepów takich jak właśnie cabernet sauvignon czy merlot. Dzięki temu w latach 90-tych ubiegłego wieku kilku lokalnych producentów (z niebagatelną rolą Petrolo), rozpoczęto starania o ponowne nadanie miejscowym winom odrębnej apelacji, czego uwieńczeniem było powstanie w 2011 roku Valdarno di Sopra DOC. Apelacja jest malutka (roczna produkcja zrzeszonych w niej winiarzy nie przekracza 150 tysięcy butelek), ale szczyci się choćby faktem, że wszyscy jej członkowie produkują wina w organiczny sposób.

Petrolo – historia

Historia odrodzenia Petrolo i miejscowych win związana jest z pochodzącą z Rzymu rodziną Sanjust, która nabyła posiadłość w 1947 roku. W 1959 roku wypuściła ona na rynek pierwszy rocznik swoich etykiet, jednak jeszcze do lat 80-tych ubiegłego wieku była to typowa dla regionu produkcja kiepskiej jakości win z sangiovese. Dopiero wówczas decyzją Lucii Sanjust postanowiono odejść od masowej produkcji i skupić się na jakości. Jej syn Luca, będący wielkim fanem win z prawego brzegu Bordeaux, próbował namówić matkę na mocniejsze postawienie na merlota, ale poza kilkoma hektarami, które rodzina posadziła jeszcze wcześniej, Lucia nie chciała się zgodzić na zwiększenie areału tej odmiany.

Być może więc świat winiarski w ogóle nie usłyszałby o Petrolo, gdyby nie pewien zbieg okoliczności. Kluczowym okazał się rok 1994, gdy rodzina zapomniała o jednej z parceli swojego merlota i zebrała go znacznie później niż pozostałe odmiany. Po części podskórnie zdając sobie sprawę z potencjału odmiany, postanowiono winifikować zebrane owoce oddzielnie. Traf chciał, że kilka miesięcy później posiadłość odwiedził James Suckling, znany krytyk winiarski, pracujący wówczas dla opiniotwórczego amerykańskiego magazynu winiarskiego Wine Spectator, któremu to wino wybitnie przypadło do gustu. Namówił on rodzinę, by zabutelkować tego merlota samodzielnie i tak właśnie narodziła się słynna dziś Galatrona. 

Kolejnym krokiem milowym dla rodziny był 2011, gdy za namową tym razem Elizabeth Foradori (prekursorki win naturalnych z Trydentu) rodzina zdecydowała się na zakup pierwszy amfor, w których obecnie dojrzewa część win posiadłości. 

Dziś rodzina Sanjust posiada 26 hektarów winnic, obok Galtrony produkując również trzy wersje wina Boggina (Boggina A – sangiovese dojrzewające w amforach, Boggina B – białe wino z trebbiano dojrzewające przez 6 miesięcy na skórkach w baryłkach,  Boggina C – ponownie sangiovese, ale tym razem fermentujące w cemencie), Torrione (podstawowe wino posiadłości, kupaż sangiovese, merlota i caberneta sauvignon), Campo Lusso (czysty cabernet sauvignon) i symboliczne ilości Vin Santo z trebbiano i malvasii. 

Od lat 90-tych uprawy są prowadzone organicznie (certyfikat otrzymano oficjalnie w 2016 roku). Zbiory są niskie, zwykle dwukrotnie przeprowadzone są „zielone zbiory” w celu zredukowania ilości kiści winogron na krzewach. Bardzo ważna dla rodziny jest również odpowiednia selekcja gron, które podczas winobrania przechodzą selekcję najpierw na winnicach, a potem dodatkowo w winiarni. Każda z kilkunastu parcel winifikowana jest oddzielnie, a ostateczne kupaże tworzone są dopiero po zakończeniu dojrzewania w beczkach. Rodzina nie spieszy się również z wypuszczaniem na rynek swoich butelek, preferując ich dłuższe dojrzewanie we własnych piwnicach.

Wedle naszej wiedzy wina od Petrolo nie są dostępne w Polsce.

Spróbowane wina

Petrolo Boggina A 2016

Zaczęliśmy od sangiovese z glinianych amfor, gdzie sok wyciśnięty z gron trafia najpierw na 6 miesięcy wraz ze skórkami, a drugie tyle czasu spędza w nich już po usunięciu skórek. Wino jest czyściutką ekspresją owocowości odmiany – zwiewne, z nutami czereśni, żurawiny, pieprzu, piękną soczystością i mocną kwasowością. Zupełnie różne do zwykle mocniej skoncentrowanych win z Chianti Classico, ulotne, ale też nie pozbawione typowego dla odmiany pazura. Nie balibyśmy się podać takiego sagiovese do drobiu, czy wręcz ryby z grilla. Znakomite- (92/100).

Petrolo Boggina C 2014

W tym przypadku fermentacja odbywa się w cementowych zbiornikach, a następnie wino trafia na 16-18 miesięcy do dużych francuskich beczek. Kompletnie inne od poprzednika, dalej stosunkowo lekkie, ale pachnące migdałami, marcepanem, karmelem, ze znacznie bardziej dojrzałą owocowością (wiśnie, konfiturowe truskawki). Na podniebieniu za to dalej świeżutkie, pełne werwy, chrupkie, choć zdecydowanie bardziej taniczne. Bliżej mu do klasycznych wcieleń odmiany. Bardzo dobre+ (91/100).

Petrolo Torrione 2014

Obok 80% sangiovese do Torrione trafia 15% merlota i 5% caberneta sauvignon. Sangiovese dojrzewa głównie w dużych beczkach, cabernet w 500-litrowych tonneaxu, a merlot w baryłkach, całość zwykle przez około 15 miesięcy i dopiero po tym okresie są one kupażowane. Pachnie porzeczkami, zieloną papryką, ciemnymi wiśniami, z dodatkiem nut skórzanych i ziemistych. Na podniebieniu to odmiany bordoskie wiodą prym, wino jest bardziej porzeczkowe niż wiśniowe, domknięte intensywnymi, nieco matowymi taninami. Dobrze wykonane, choć brakowało nam tego indywidualnego rysu, jaki z łatwością można odnaleźć w poprzednich winach. Bardzo dobre+ (91/100).

Petrolo Torrione 2006

Mogliśmy również zaobserwować, jak zmienia się ta etykieta wraz z dojrzewaniem, próbując wina 8 lat starszego. Ewolucja jest już dość mocno posunięte, pojawia się sporo nut trzeciorzędowych (tytoń, bulion na kościach, liść laurowy, sos sojowy), ale zwłaszcza na języku nie można powiedzieć, że wino straciło swój owocowy charakter. Owszem, te wiśnie i porzeczki są już podsuszone, z dodatkiem akcentów grzybowych, pieprznych i skórzanych, ale wino nie brakuje kwasowości i życia. Znakomite- (92/100).

Petrolo Galatrona 2016

Parcela Galatrona to położone na gliniastej glebie 3-hektarowa parcela obsadzona przez krzewy merlota posadzone w 1990 roku. Rodzina wybrała dwa klony odmiany, jeden z nich pochodzi z selekcji słynnej winiarni Castello di Ama w Chianti Classico, drugi zaś z bordoskiego Pomerol. Fermentacja przeprowadzana jest w cemencie, a dojrzewanie odbywa się we francuskich baryłkach (1/3 nowych beczek) przez 18-20 miesięcy. Pachnie oszałamiająco – czerwonymi kwiatami, porzeczkami, świeżutkimi wiśniami, intensywnie i niesamowicie powabnie. Pięknie nasycone, mocno skoncentrowane, ale jednocześnie pełne soczystości, z wypolerowanymi, aksamitnymi taninami i kwasowością o jaką nie podejrzewalibyśmy merlota. Wszystko w tym winie się ze sobą zgadza tworząc domkniętą, kompletną całość. Duże przeżycie. Arcydzieło (96/100).


Wina Petrolo to jedne z włoskich perełek, które zapadają w pamięć. Ze względu na małą skalę produkcji, nie jest łatwo trafić na te butelki (i nie należą one też do najtańszych pozycji), ale jeśli kochacie Toskanię, to choć raz w życiu warto ich spróbować.

Zobacz więcej naszych podróży