Palma 2022: Barwena z pomidorami + Albarino

Udostępnij ten post

Jak wiecie, gdziekolwiek bym nie był pierwsze kroki kieruje na lokalny bazar. Tam czuję się najlepiej. Najokazalsze są te hiszpańskie:) Wielkie hale w centrach miast z wytyczonymi równiutko boksami dla kupców. Część z nich jest zajmowana przez gastronomię. Nie ma nic lepszego jak prosta kuchnia z najświeższych produktów prosto ze straganów. W Palmie w centrum miasta mamy Mercat de l’Olivar (Placa de l’Olivar 4). Znajduje się on w specjalnie zaprojektowanym i zbudowanym w 1951 roku budynku w śródziemnomorskim stylu. Składa się on z 2 dużych, przylegających do siebie hal. W jednej (mniejszej) handluje się rybami i owocami morza, a w drugiej pozostałymi produktami. Występuje też drugie piętro gdzie jest supermarket, ale nie warto sobie tym w ogóle zawracać głowy bo jest beznadziejny. W 1998 bazar stał się spółką, której właścicielami zostali wszyscy kupcy. Dziś na stronie internetowej wymieniony jest każdy kram i podane dane do sprzedawców.

Mamy stragany wyspecjalizowane w podrobach, drobiu, mięsie, wędlinach, są piekarnie, budki z owocami i warzywami, przyprawami, serami. W każdym pracuje bardzo wiele osób. Zajmują się nie tylko sprzedażą, ale też sprawiają ryby czy mięso, przegotowują dania półgotowe – szaszłyki, panierowane kotlety, różnego rodzaju pierożki itp. Klient dostanie wszystko czego sobie zażyczy. Tak jak już wspominałem są też punkty gastronomiczne. Mnie zawsze interesują najbardziej te na hali z rybami. W Palmie nie są może tak efektowne jak w Barcelonie (raczej langusty nie dostaniemy na bieżąco), ale cały klasyczny repertuar (głównie z głębokiego tłuszczu) spróbujmy bez problemu. Nie ma to jak smażone kalmary z zimnym lagerem na bazarowym śniadaniu :)

Ja w hali zdobyłem wszystkie potrzebne produkty do przygotowania klasycznego balearskiego dania – barweny z patelni z sałatką pomidorową. Ryby patroszymy i dokładnie czyścimy. Poprośmy o to sprzedawcę – czy to na bazarze czy w sklepie rybnym zrobią to szybko i sprawnie. Ryby myjemy i suszymy. Doprawiamy solą i pieprzem. Dymkę obieramy (jeśli ma jakąś ciemniejszą pierwszą warstwę) i kroimy w cienkie półplasterki. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Natkę siekamy. Na suchej patelni smażymy całe pomidory aż skórka stanie się brązowa. Przekładamy pomidory do talerza do zupy i przykrywamy drugim do ostygnięcia. Zdejmujemy twardą skórkę i siekamy i przekładamy do miski. Lekko smolisty smak przejdzie do pomidorów. Doprawiamy solą i pieprzem. Dokładamy cebulę, czosnek i natkę. Dokładnie mieszamy. Na oliwie z oliwek smażymy rybę po kilka minut z dwóch stron. Uważajcie tu w tym przypadku czasem lepiej potrzymać rybę troszkę dłużej – inaczej mięs Ryby patroszymy i dokładnie czyścimy. Poprośmy o to sprzedawcę – czy to na bazarze czy w sklepie rybnym zrobią to szybko i sprawnie. Ryby myjemy i suszymy. Doprawiamy solą i pieprzem. Dymkę obieramy (jeśli ma jakąś ciemniejszą pierwszą warstwę) i kroimy w cienkie półplasterki. Czosnek obieramy i drobno siekamy. Natkę siekamy. Na suchej patelni smażymy całe pomidory aż skórka stanie się brązowa. Przekładamy pomidory do talerza do zupy i przykrywamy drugim do ostygnięcia. Zdejmujemy twardą skórkę i siekamy i przekładamy do miski. Lekko smolisty smak przejdzie do pomidorów. Doprawiamy solą i pieprzem. Dokładamy cebulę, czosnek i natkę. Dokładnie mieszamy. Na oliwie z oliwek smażymy rybę po kilka minut z dwóch stron. Uważajcie tu w tym przypadku czasem lepiej potrzymać rybę troszkę dłużej – inaczej mięso nie będzie odchodzić od ości. Serwujemy rybę z salsą i polewamy kilkoma kroplami najlepszej oliwy z oliwek extra vergine.  Możemy podawać to danie na zimno lub na ciepło.

O moich przebojach z majorkańskimi winami napiszę w kolejnym odcinku a tym czasem, bezpiecznie do barweny z salsą otwieram galicyjskie Albarino :)

Albarino Rosal Rias Baixas D.O. 2020, Quinta de Couselo – Wino jest z subregionu Rosal – oceanicznego, leżącego nad rzeką Mino i graniczącego z Vinho Verde. Nie powinno więc dziwić, że jest to jednak blend. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Albarino (90%), mamy jednak też charakterystyczne dla portugalskiego regionu – 5% Caino Blanco i 5% Loureiro. Wino dojrzewało 6 miesięcy na osadzie w stalowych zbiornikach. Mocny, cytrynowy kolor, czyściutki, błyszczący, świetny. Nos całkiem intensywny. Nuty brzoskwini, moreli, melona z dodatkiem białych kwiatów. Jest też spora doza mineralności wapienno-kredowej oraz aromaty rozpuszczalnej Witaminy C. Mamy średnią (+) kwasowość i średnie (+) ciało. Cytrusy – cytryna, grejpfrut (trochę też skórki), do tego dochodzą polne kwiaty, siano, trawa. Średnia (+) końcówka. Bardzo klasycznie i dobrze. Podoba mi się. Albarino z rybą z patelni zawsze się sparuje więc nie było niespodzianki – w punkt! 88/100 Za wino zapłaciłem 13 EUR. W Polsce tej konkretnej etykiety nie widziałem, ale ten styl z Rias Baixas jest na tyle powszechny, że spokojnie podobną butelkę nabędziecie u różnych importerów. Polecam sprawdzić z Albarino od Santiago Ruiz. 2020 rocznik już dostępny u Mielżyńskiego.

Do następnego!

W

Zobacz więcej naszych podróży