Montecalvi – przypadkowa wizyta w Chianti Classico

Po zejściu w Livorno na ląd z promu, który przywiózł nas z Korsyki z powrotem na kontynent, od razu wiedzieliśmy, że czekają nas trudne dni. Pomimo wieczornej pory termometr w samochodzie pokazywał bowiem ponad 35 stopni. Musieliśmy więc zweryfikować swoje plany i odwołaliśmy wcześniej zaplanowane wizyty u producentów w Chianti Classico uznając, że degustacja win w takiej temperaturze to nic przyjemnego. Traf jednak chciał, że ostatecznie odwiedziliśmy jednego z tamtejszych winiarzy.
Okazało się bowiem, że właścicielka agroturitsmo, w którym mieszkaliśmy nieopodal Greve in Chianti, pracuje jednocześnie w zlokalizowanej niedaleko winiarni Montecalvi i po usłyszeniu, że jesteśmy winiarskimi blogerami zaprosiła nas do jej odwiedzenia. Ostatecznie ciekawość wzięła górę (nie znaliśmy bowiem tego producenta) i umówiliśmy się na spotkanie z jej właścicielem Jimem Drakiem.
Wina z okolic Greve
O Chianti Classico, które są jednymi z naszych ulubionych włoskich czerwonych win pisaliśmy już wielokrotnie, przedstawiając zarówno historię miejscowego winiarstwa jak i ramy apelacyjne. Chętnych to poznania tych informacji zachęcamy do przeczytania wpisu dotyczącego butelek z kategorii Gran Selezione.
W ostatnim czasie (po sukcesie jakim okazało się właśnie wprowadzenie win Gran Selezione) miejscowe konsorcjum skupiło się na nowym projekcie, w więc podziału tej dość sporej apelacji na mniejsze podstrefy gminne, tzw. UGA (Unità Geografiche Aggiuntive). O ile premiera Gran Selezione przyniosła mieszane uczucia, o czym piszemy szerzej w podlinkowanym wcześniej teksie, to propagowanie UGA jest mniej kontrowersyjne, a wręcz bardzo logiczne. Faktycznie bowiem są dostrzegalne różnice pomiędzy choćby winami z chłodniejszej, północnej części apelacji, a tymi z cieplejszego południa, np. z okolic Castelliny in Chianti. W planach jest więc wydzielenie następujących podstref (najczęściej okrywających się z granicami miejscowych gmin) – San Casciano, Greve, Montefioralle, Lamole, Panzano, San Donato in Poggio, Radda, Castellina, Gaiole, Vagliagli i Castelnuovo Berardenga.
Dzisiaj skupmy się na charakterystyce win z Greve, bowiem to właśnie tutaj zlokalizowane są winnice Montecalvi. Dominującym elementem okolicy jest dolina rzeki Greve, bowiem to właśnie na opadających do niej stokach okolicznych wzgórz znajdziemy większość upraw winorośli. W okolicach samego miasteczka Greve dolina ta jest stosunkowo wąska, ale dalej na północ w kierunku Florencji znacznie się rozszerza, a teren się odrobinę wypłaszcza. Zlokalizowane we wschodniej części gminy winnicy należą do tych najwyżej położonych, najchłodniejszych w całej apelacji.
Historia producenta
Na fali popularności nawet nie samych win z Chianti Classico, ale Toskanii jako destynacji turystycznej od lat 90-tych ubiegłego wieku osiedla się tutaj sporo Brytyjczyków, Amerykanów i Niemców. W tym zakresie dość typowa jest historia nabycia przez Jima posiadłości Montecalvi. Sam Jim jest wziętym londyńskim prawnikiem, który już jakiś czas temu zakupił winiarnię Collalto w Australii, w regionie Adelaide Hills. Jednak jak sam przyznaje, po jakimś czasie zmęczyło go podróżowanie na drugą stronę globu i zaczął się rozglądać za jakąś posiadłością w Europie. Rozważał różne opcje (m.in. zakup winiarni nad Mozelą), ale ostatecznie toskańskie krajobrazy tak go urzekły, że w 2017 roku postanowił zainwestować w Montecalvi.
Oczywiście sama posiadłość ma znaczenie starsze korzenie. Pierwsze wzmianki o Montecalvi pochodzą już z XV wieku, wówczas miejscowe winnice były częścią majątku Castello di Uzzano, własnością florentyńskiego rodu Uzzano, by później przejść w ręce książąt Castelbarco, którzy sprzedali ją w latach 80-tych ubiegłego wieku rodzinie Bolli. Jeszcze w latach 90-tych produkowane przez nich wina osiągały spore uznanie, ale stopniowo renoma posiadłości podupadała. Po przejęciu jej przez Jima zdecydował on o wykarczowaniu nasadzeń z odmian międzynarodowych, chcąc skupić się wyłącznie na odmianach lokalnych, na czele oczywiście z sangiovese (jego skarbem są jedne z najstarszych krzewów tego szczepu w regionie, z nasadzeń aż z 1932 roku). Za produkcję win odpowiada Tim Manning, który szlify zdobywał w wielu winiarniach w Nowym Świecie, ale i Toskanii.
Cała posiadłość liczy 10 ha, ale jedynie 4 ha są obecnie obsadzone winoroślami (choć areał ma się zwiększać). Wysokość dochodzi do 250 metrów, a gleba jest głównie piaszczysto-gliniasta. Winnice są prowadzone organicznie.
Spróbowane wina

Montecalvi Vermentino 2019 (15 euro – podajmy ceny przy zakupie w winiarni, wina nie są dostępne w Polsce)
Oczywiście odmiana vermentino nie jest uprawiana w Chianti Classico, ale producent kupuje do tej etykiety grona od zaprzyjaźnionych winiarzy z nadmorskiego Bolgheri. Podczas winifikacji jedna trzecia wina przez mniej więcej tydzień fermentuje na skórkach, a dalsze dojrzewanie odbywa się w 500-litrowych francuskich beczkach, gdzie wino spędzie 8 miesięcy i przechodzi również fermentację malolaktyczną. Wino jest dzięki temu przyjemnie kremowe i maślane, z nutami słodkich gruszek, brzoskwiń i jabłkowej skórki. Pełniejsze i bardziej skoncentrowane niż zwykle bywają vermentino, ale z zachowaną kwasowością, która nie pozwala mu na oklapnięcie. Spora klasa. Znakomite- (92/100).

Montecalvi Chianti Classico 2019 (17,50 euro)
Procentowo zdecydowanie największy udział w produkcji ma oczywiście to Chianti Classico. W składzie mamy 90% sangiovese z dodatkiem canaiolo i rzadkiej odmiany canina nera. Część owoców nie jest odszypułkowywana, a całość fermentuje w stalowych zbiornikach, a następnie przez 18 miesięcy wino dojrzewa w 500-litrowych beczkach z francuskiego dębu. W zapachu z mocnym aromatem czerwonych owoców – malin, czereśni, niedojrzałych wiśni, z dodatkiem również nut pieprznych i przyprawowych. Na podniebieniu soczyste, świeże, przyjemnie żywe. Beczka jest już ładnie wtopiona, żywe garbniki pochodzą bardziej od owoców, a nie dębiny. Całość świetnie zbudowana, ale na razie jeszcze młodziutka, warto odłożyć na 2-3 lata. Bardzo dobre+ (91/100).

Montecalvi Chianti Classico Riserva 2019 (29,50 euro)
Owoce przeznaczone do produkcji tej riservy pochodzą z najwyższej części winnicy producenta. Tutaj ponownie 25% kiści trafia do fermentacji w całości, a dojrzewanie odbywa się przez 24 miesiące w 3-letnich baryłkach. W aromacie wino jest pełniejsze, bogatsze od poprzednika, owoc jest słodszy, lekko balsamiczny, oparty o dojrzałe (choć dalej soczyste) wiśnie. Na podniebieniu przyjemnie pełne, czereśniowo-ziołowe, wyraźnie pieprzne i na razie jeszcze dość taniczne. Bardzo czyste i mimo delikatnie modernistycznego zacięcia zupełnie nieprzeładowane. Znakomite (93/100).

Montecalvi Alta Valle della Greve 2016 (22,50 euro)
Alta Valle della Greve IGT to regionalna apelacja obecnie dość rzadko używana, w ramach której szczepy lokalne mogą być mieszane z tymi bardziej międzynarodowymi. Jej mała popularność jest spowodowana tym, że większość miejscowych winiarzy chcąc produkować Supertoskany (tak są nazywane wina gdzie sangiovese akompaniują szczepy bordoskie) używa po prostu apelacji Toscana IGT. Tym niemniej Jim postanowił butelkować swoją mieszankę 50% sangiovese i 50% caberneta sauvignon właśnie jako Alta Valle della Greve. W tym przypadku dojrzewane w używanych baryłkach trwa aż 48 miesięcy. Wino jest zaskakująco mocno owocowe, pachnące dojrzałymi wiśniami, porzeczkami i żurawinami. Bogate, dojrzałe, w ustach znajdziemy też pieczone mięso, przyprawy, delikatną ziemistość, a w posmaku ponownie odzywa się kwaskowa owocowość. Znakomite (93/100).

Montecalvi San Piero Toscana IGT 2014 (35 euro)
Alta Valle della Greve IGT to regionalna apelacja obecnie dość rzadko To kolejne wino producenta oparte na szczepach międzynarodowych (90% caberneta sauvignon z pojedynczej działki San Piero z dodatkiem merlota i syrah), dojrzewające 24 miesiące we francuskich beczkach (225-litrowe baryłki i 500-litrowe tonneaux). Jak wskazał Jim nie jest to kierunek, którym chciałby podążać, ale też jego zdaniem można w tej pozycji odnaleźć charakter Montecalvi. Cabernet daje o sobie znać porzeczkowym owocem, z dodatkiem nut żwirowych, bulionowych. W ustach o dobrej kwasowości, odrobinę bardziej wiśniowo-śliwkowe, z dojrzałą owocowością, ale i ładnymi, delikatnie drapiącymi garbnikami. Świetnie skrojone, ale jednak w Toskanii szukamy przede wszystkim sangiovese. Znakomite (93/100).

Montecalvi VV Vigna Vecchia 2016 (65 eur)
Perełką w koronie Jima jest ostatnie ze spróbowanych win, pochodzące z najstraszych krzewów, z nasadzeń z 1932 roku. Dominuje sangiovese z dodatkiem 10% canaiolo i ciliegiolo, a całość ponownie dojrzewa przez 24 miesiące w beczkach (2-3 użycie). To sangiovese, które uwielbiamy, ukazujące niuanse wiśniowego i żurawinowego owocu, z dodatkiem akcentów leśnych, delikatnie skórzanych, ziemistych. Absolutnie nieprzeładowane, chrupkie i soczyste, z długim, tanicznym finiszem, który jednak nie wysusza poniesienia. Warte swojej ceny i mające duży potencjał na dalsze dojrzewanie. Znakomite+ (94/100).
Fajnie jest czasem zejść z utartych szlaków i odbyć taką niespodziewaną wizytę. Mamy nieodparte wrażenie, że idąc w obranym przez siebie kierunku już wkrótce Jim i jego Montecalvi mogą znaleść się na ustach wielu osób zainteresowanych winami z Chianti Classico.