Marchesi di Barolo – wino z historią w tle

Zimowy, mglisty weekend to świetna okazja, by zabrać Was na drugą odsłonę naszej podróży do baśniowej krainy Barolo z Marchesi di Barolo. Za powstaniem winnicy stoi piękna historia. W 1807 r., gdy przez Europę przetaczały się armie Napoleona, pan na zamku Barolo – Carlo Tancredi Falletti – poślubił francuską arystokratkę Juliette Colbert de Maulévrier. Dama wniosła do małżeństwa wiedzę o produkcji wina – od setek lat udoskonalaną i rozwijaną w jej ojczyźnie. Za jej radą Marquis di Barolo postanowił m.in. by wina z Barolo dojrzewały przez kilka lat w dużych beczkach.
Arystokraci, fundacja i rodzina Abbona
Po śmierci Marquisa i jego żony rodzinna posiadłość wraz z piwnicami, w których dojrzewały wina trafiła w ręce organizacji charytatywnej Opera Pia. Dopiero w 1929 r. włoskie prawo zakazało fundacjom prowadzenia działalności gospodarczej i dlatego część winiarskiej posiadłości Marchesi di Barolo została zakupiona przez rodzinę Abbona, która kontynuuje zarządzanie winnicą do dzisiaj. Obecnie firmą włada piąte pokolenie winiarzy, którzy posiadają 120 hektarów winnic w rejonach Barolo, Langhe, Roero i Monferrato, a roczna produkcja dochodzi do 1,5 mln butelek.
Stare beczki, zakupione przez Marquisa Falletiego, kilka lat temu zostały umyte, odrestaurowane i w chwili obecnej ponownie służą do starzenia wina, stojąc w tym samym miejscu, w którym stały ponad 150 lat temu. Dla fanów Barolo trudno w kilku zdaniach przekazać przeżycia, jakie towarzyszą w sytuacji obcowania z tym miejscem. Podekscytowanie, podziw, nostalgia – naprawdę brakuje słów…
Drugie niesamowite przeżycie to wizyta w pokoju, gdzie przechowywane są butelki ze wszystkich roczników wyprodukowanych przez Marchesi di Barolo od 1944 r. Aż kusi, aby kupić butelkę odpowiadającą np. dacie naszych urodzin. Marchesi di Barolo to jednak nie tylko tradycja, ale i nowoczesność. Świadczy o tym np. kilometrowy rurociąg biegnący pod ziemią od historycznych piwnic, gdzie wina dojrzewają do rozlewni i magazynu, położonego w innej części miasteczka.
Spróbowaliśmy kilku butelek
Barbera d’Alba Rurei 2013 – do Barbery dodane jest tutaj do 15% Nebbiolo. Owoce Barbery pochodzą zarówno z regionu Langhe jak i Roero (winogrona bardziej lekkie i owocowe). Maceracja trwa co najmniej 8 dni, a następnie dojrzewa w baryłkach ze sławońskiego dębu przez ok. 1 rok. Bardzo świeże wino, w nosie z nutami waniliowego serka, który nie przykrywa owocu. W ustach dobra kwasowość, z posmakiem wiśni oraz nutami liściastymi. W finiszu łagodne taniny. Bardzo przyjemna, lekka butelka, idealna do codziennego obiadu.
Barolo del Comune di Barolo 2009 – owoce Nebbiolo użyte do produkcji tego wina, pochodzą z parceli zlokalizowanych na wzgórzach Cannubi, Sarmassa, Coste di Rose, Castellero, Boschetti, Preda, Vignane i Ravera. Po ok. 8 dniowej maceracji w kontrolowanej temperaturze, każda porcja winogron dojrzewa oddzielnie, z czego 50% w baryłkach, a 50% w tradycyjnych dużych beczkach. Dopiero przed samym butelkowaniem winemaker dobiera odpowiednią proporcję wina z każdego Cru, które tworzy finalną kompozycję danego rocznika. W nosie początkowo czujemy trochę alkoholu, wino jeszcze nie jest do końca ułożone. W nosie mamy czekoladę, skórę, igliwie. Owocowość jeszcze przykryta takimi nutami, delikatne wiśnie dobijają się dopiero w tle. W ustach taniny surowe, niewtopione. Dlatego mimo ładnej kwasowości wino potrzebuje jeszcze kilku lat na dojście do pełni swojej klasy.
Barolo Riserva 2006 – w porównaniu do poprzednika odrobinę dłużej, bo 10 dni trwa maceracja, a dojrzewanie w dużych beczkach trwa 3 lata. W kieliszku mamy już ładny, ceglany kolor świadczący o ewolucji. W nosie przepiękne: o nutach fiołków, skóry, dymu z ogniska, ściółki w lesie, mchu. Taniny są już ładnie wkomponowane w całość, aksamitne i łagodne. W ustach wciąż świeże czereśniowo-wiśniowe, mogłoby być nieco odrobinę bardziej kwaskowe. Już teraz ładne, ale i tak warto dać mu kilka lat spokoju.
Zaprezentowane wina pokazują, że olbrzymia produkcja nie musi wcale przekładać się na niższą jakość.