Marcarini – klasyka Barolo z La Morry

Udostępnij ten post

Wjeżdżając do apelacji Barolo najpopularniejszą drogą od strony Alby (Marta śmieje się, że zna już tutejsze ronda na pamięć), po kilku kilometrach po prawej stronie rozciąga się widok na usytuowaną na wzgórzu La Morrę. Skręćcie śmiało w jej kierunku, bo z dojazdowej drogi rozciągają się jedne z najlepszych widoków na słynne wzgórza Langhe. Samo miasteczko jest niewielkie (choć bardzo urokliwe), poza spacerem i obiadem w Osteria More e Macine warto odwiedzić rodzinę Marcarinich, którzy w obrębie miejskich murów mają swoją winiarnię.


O La Morra słów kilka

La Morra to pod względem areału winnic największa gmina w apelacji Barolo, odpowiadająca za mniej więcej 480 hektarów upraw (prawie 25% regionu). Zajmuje ona rozłożysty grzbiet, którego kulminacja jest jednym z najwyższych punktów w okolicy, a winnice rozpościerają się na wysokości od 200, aż do 500 metrów. Dominuje tortońska gleba, zbudowana głównie z marglu o dużej zawartości gliny. Dobrze magazynując wodę sprawia, że winorośle z La Morry dobrze sobie radzą w suchych rocznikach. Wina z miasteczka uchodzą za najbardziej „miękkie” w apelacji (o ile w ogóle można tak mówić w przypadku tak garbnikowego i kwasowego szczepu jak Nebbiolo), stosunkowo też szybko nadają się do picia, dając pełne, owocowe, mocno nasycone wersje Barolo. La Morra to również miasteczko, które przez wiele lat było stolicą modernistycznego stylu w Langhe (to choćby ma swoją posiadłość Elio Altare) i wciąż wielu tutejszych winiarzy lubi intensywną ekstrakcję i małe baryłki.

Rodzina Marcarini

Marcirini to jednak tradycjonaliści, choć początkowo rodzina zamiast zamiłowania do winiarstwa przejawiała raczej zainteresowanie prawem, obejmując urząd miejscowych notariuszy. Mając dobry wgląd w ceny nieruchomości w pewnym momencie zakupili całość słynnego cru Brunate, by po jakimś czasie sprzedać połowę, zostawiając sobie najbardziej prestiżową, górną część wzgórza. Wtedy też postanowili zając się na poważnie produkcją wina, zakładając w 1959 roku rodzinną winiarnią. Po pewnym czasie, do już posiadanej perełki dołożyli również kilka hektarów leżących na odległym zaledwie o 100 metrów dalej cru La Serra (mimo tej niewielkiej odległości z obu parceli powstają jednak Barolo zupełnie od siebie odmienne). Obecnie rodzina posiada łącznie 25 hektarów winnic, w tym działki w Neviglie nieopodal Barbaresco i w Roero. Jak na tradycjonalistów przystało, wina dojrzewają w dużych beczkach o wielkości od 25 d0 45 hektolitrów, gdzie spędzają co najmniej 24 miesiące.

Degustacja

Marcarini Roero Arneis 2018

To jedna etykiet, która weszła do rodzinnego portfolio całkiem niedawno. Winnice, z których powstaje zlokalizowane są w miasteczku Montaldo Roero, gdzie znajdziemy dość żyzną, bogatą w minerały glebę. Winifikowane jest jedynie w stalowych zbiornikach, gdzie spędza kilka miesięcy na osadzie i butelkowane zwykle w marcu. Pachnie gruszkami i słodkimi jabłkami, nad którymi unosi się mocna mineralność. W posmaku lekko migdałowe, z dodatkiem ziół i potężnie słonym finiszem. Świetnie pasowałoby do owoców morza. Bardzo dobre- (89/100).

Marcarini Fontanazza Dolcetto d’Alba 2018

Dolcetto to odmiana, która w Barolo jest w odwrocie. Za każdym więc razem, gdy próbujemy win z tego szczepu kręci się nam z tego powodu łezka w oku. W kategorii „codziennych win” Delcetto jest bowiem naszym zdaniem bezkonkurencyjne. W interpretacji rodziny Marcarinich dojrzewa jedynie w stali, aby zachować świeży i owocowy charakter odmiany. Jest świetnie aromatyczne, owocowe, czy wręcz lekko perfumowane, pachnące malinami, truskawkami i kwaskowymi wiśniami. Posiada też przyjemną strukturę i żywe taniny, pasowałoby nawet do grillowanego tuńczyka. Jak opowiadała nam prowadząca degustację Valeria, jej dziadek zwykł na śniadanie jadać chleb z pomidorami i czosnkiem oraz popijać go kieliszkiem Dolcetto. Dożył dzięki temu ponad 90 lat, więc może to właśnie jest receptą na długowieczność? Bardzo dobre (90/100).

Marcarini Ciabot Camerano Barbera d’Alba 2017

Owoce trafiające do kolejnego wina pochodzą z parceli leżących blisko winnicy La Serra. Po fermentacji w stalowych zbiornikach dojrzewało ono przez 9 miesięcy w dużych beczkach ze slawońskiego dębu. Z trójki piemonckich odmian (Nebbiolo, Barbera i Dolcetto), to właśnie Barbera jest najmniej przez nas lubianym szczepem. Jednak co jakiś czas trafiamy na Barberę, która nas zachwyca. Ta jest lekka konfiturowa, z nutami dojrzałych malin i truskawek, a owoce są posypane pieprzem. Na podniebieniu soczysta, z napiętymi owocami i mocno zarysowaną kwasowością. Do podania z długo gotowanym wieprzowym gulaszem. Znakomite- (92/100).

Marcarini Lasarini Langhe Nebbiolo 2017

Pierwsze Nebbiolo to Lasarini – dojrzewające jedynie w stali, a pochodzące z najmłodszych krzewów z parceli La Serra oraz Neviglie (ta druga znajduje się w Barbaresco). Aromatyczne, pachnące fiołkami, różami, z delikatnie słodkawym truskawkowym owocem. Choć w nosie zwiewne, to już na podniebieniu z silnie zarysowanymi brzegami, kwaskowe, pieprzne, taniczne. Ten balans między świeżością owoców, a pieprzną końcówką sprawia, że będzie to plastycznie kulinarnie wino (pasuje nie tylko do makaronów, ale choćby delikatnie przyrządzonej jagnięciny). Znakomite- (92/100).

Marcarini Barolo del Comune di La Morra 2015

Gdy w 2015 roku stery w posiadłości przejęło kolejne pokolenie rodziny, postanowiono aby obok dwóch Barolo z pojedynczych winnic, butelkować również tę etykietą. W zamyśle ma ona oddawać typowy styl La Morry i tortońskiej gleby. Fermentacja jest bardzo długa, trwa do 45 dni, a później wino dojrzewa przez 24 miesiące w dużych beczkach i dodatkowe co najmniej 6 miesięcy w butelkach. Znów łatwo można doszukać się typowych dla gminy akcentów kwiatowych, ale do nich dochodzi skóra, przyprawy i ziemistość. Owocowości pod postacią żurawiny i czerwonych śliwek, jest tu naprawdę sporo, a uzupełniają ją mocne, stanowczo zarysowane taniny. Najbardziej otwarte z trzech spróbowanych Barolo. Znakomite (93/100).

Marcarini Barolo La Serra 2015 

Parcela La Serra leży nieco wyżej od Brunate, na wysokości 370 – 450 metrów. Parcele należące do Marcarinich leżą w dolnej części tego dość wietrznego cru i posiadają świetną południową ekspozycję. W porównaniu do okolicznych (również znanych) siedlisk jak wspomniane Brunate, czy Cerequio lub Fossati, butelki z La Serry charakteryzują się świeżym i kwaskowym charakterem oraz stosunkowo lekką strukturą. W porównaniu do poprzednika nos jest jeszcze zamknięty, ale po chwili zaczynają się pojawiać dojrzałe truskawki, kwiaty i czerwone owoce (wiśnie i żurawina). Na języku leśne, ziemiste, też z akcentami ziela angielskiego i suszonego oregano. Garbniki w tym momencie mocne, gryzące w język. Podobał się nam zwłaszcza ten aromatyczny, dość zwiewny nos, ale też wino jest jeszcze młodziutkie. Znakomite+ (94/100).

Marcarini Barolo Brunate 2015

Suchy i słoneczny rocznik 2015 uchodzi za najbardziej udany w apelacji od okrzyczanego 2010. Podzielone pomiędzy gminy Barolo i La Morra, cru Brunate słynie z mocnych, surowych interpretacji Nebbiolo. Rzeczywiście aromat jest zdecydowany, a owocowość bardzo nasycona, głęboka, choć wciąż dość miękka. Maliny i truskawki są już przesmażone, konfiturowe, a taniny wydają się nieco bardziej zaokrąglone. Moc owocowości i kwasowość zwalają z nóg, jednak wszystkie elementy są w tym momencie bardzo zbite, brakuje mu jeszcze powietrza, przestrzeni, przejrzystości. Do odłożenia na dekadę. Arcydzieło- (95/100).

Marcarini Moscato d’Asti 2018

Delikatnie musujące i słodkie Moscato to wino świetnie sprawdzające się nie tylko w upalne dni. Krzewy rosną w okolicach miasteczka Neviglie, niedaleko Barbaresco, a fermentacja została przerwana (poprzez zmrożenie wina) zachowując ponad 120 gram resztkowego. Pięknie aromatyczne – gruszki, jabłka, miód, wosk. W przypadku Moscato najważniejszy jest jednak balans pomiędzy słodyczą, a soczystością, a ta ostatnia za sprawą wręcz cytrynowej kwasowości jest naprawdę pierwszorzędna. Bardzo dobre+ (91/100).


Marcarini uchodzą za jeden z filarów tradycyjnego stylu La Morry, ale po spróbowaniu tych win musimy przyznać, że wydały się nam one (może poza Brunate) nie aż tak pozamykane i młodziutkie, jak można by się spodziewać. Zwłaszcza trójka Barolo zrobiła na nas oszałamiające wrażenie, jeszcze długo po degustacji rozmawialiśmy na temat różnic pomiędzy nimi, a właśnie dla takich butelek warto podążać winnymi ścieżkami.

Zobacz więcej naszych podróży