Mani di Luna – kosmiczne energie

Udostępnij ten post

Jeszcze kilka lat temu winiarska Umbria wydawała się nam niemalże pustynią, gdzie nie dzieje się nic ciekawego. Jednak regularne wizyty w tym uroczym zakątku Włoch diametralnie zmieniły naszą percepcję. Dzisiaj Umbria to dla nas jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się regionów Italii, ze szczególnym naciskiem na naturalnych producentów.

Torgiano – ukryty klejnot

Torgiano to niewielkie miasteczko położone kilkanaście kilometrów na południe od Perugii. Od niego wzięła się również nazwa miejscowej apelacji, uchodzącej za najlepsze siedlisko dla odmiany sangiovese w całej Umbrii. Przez długi czas funkcjonował tu w zasadzie jeden znany producent Lungarotti, ale w ostatnich latach pojawia się coraz więcej nowych, dynamicznych projektów.

Winnice w okolicach Torgiano zajmują głównie zbocza niewysokich wzgórz, dochodzących miejscami do 300 m.n.p.m. Ich atutem jest specyficzna gleba, powstała z osadów zalegających na dnie olbrzymiego jeziora, które przed wiekami zajmowało ten obszar. Miejscowe wina z sangiovese charakteryzują się przyprawowym i słonawym charakterem, z nieodłączną wysoką kwasowością, typową dla tej odmiany. W porównaniu do swoich kuzynów z Toskanii zwykle wydają się też nam lżej zbudowane, bardziej ziołowe.

Trzech muszkieterów

Fattoria Mani di Luna to projekt w zasadzie dość nowy, bo powstały w 2012 roku z inicjatywy trójki przyjaciół Rocco, Simone i Alessandro. Alessandro i Rocco znali się ze wspólnego grania w zespole muzycznym, a znów Rocco i Simone razem uczyli się w Perugii agronomii. W pewnym momencie postanowili połączyć siły. Od początku ich zamysłem była uprawa winorośli i produkcja wina wedle biodynamicznych zasad. Przy czym trzeba powiedzieć, że nie jest to jedynie marketingowy chwyt, a rzeczywiste oddanie się tej metodzie. Alessandro, który przyjął nas w winiarni sprawdzał nawet w biodynamicznym kalendarzu jakie wina najlepiej nam otworzyć tego dnia.

Swoje pierwsze winnice nabyli od wspomnianej rodziny Lungarotti, a w międzyczasie dochodziły do nich kolejne, aby osiągnąć obecny poziom 8 ha. Parcele Montesanto i Il Baracco są usytuowane na wzgórzach, podczas gdy winnica Crocefisso zajmuje bardziej płaski teren zaraz obok miejsca, gdzie rzeka Chiascio uchodzi do tutaj jeszcze wąskiego Tybru.

Ręcznie, nogami, magicznie

Winogrona są oczywiście zbierane przez nich ręcznie, ale co ciekawe również ich oddzielanie od szypułek starają się robić rękoma, aby w jak najmniejszym stopniu uszkodzić owoce. Następnie owoce są zwykle kruszone stopami i trafiają do stalowych lub cementowych zbiorników, albo do beczek, gdzie przechodzą fermentację. Od kilku lat chłopaki eksperymentują również z dojrzewaniem wina w glinianych amforach, ale na razie efekty nie są na tyle zadowalające, by wypuszczać je na rynek. Siarkowanie ograniczone jest do minimum, a wiele win trafia do sprzedaży w ogóle bez dodatku siarki.

Nazwa winiarni oznacza „dłonie księżyca” i rozmawiając z Alessandro, choć zwykle zbywamy takie frazy uśmiechem, miało się wrażenie pewnej magiczności i pozytywnej, kosmicznej energii emanującej z tego projektu.

Spróbowane wina

Mani di Luna GreGlu 2021

Obok sangiovese oczkiem w ich głowie jest biała odmiana grechetto. Choć zwykle powstają z niej wina lekkie, owocowe, raczej proste, to zdaniem Alessandro ma ona naprawdę duży potencjał. Wszystko za sprawą całkiem mocnych garbników, co świetnie sprawdza się przy produkcji win pomarańczowych, macerowanych.

Zaczęliśmy od pet-nata powstającego właśnie z grechetto. Wino bazowe fermentuje w nowych, austriackich beczkach i dojrzewa tam na osadzie 4-5 miesięcy. Po tym czasie dodawany jest zmrożony moszcz, aby pobudzić kolejną fermentację, a fermentujące jeszcze wino trafia do butelek. Co ciekawe grona nie były macerowane, ten mocny kolor pochodzi jedynie z wyciśnięcia owoców. Wino pachnie świetnie, dojrzałymi jabłkami i gruszkami, pigwami oraz ziołami. W ustach jest wyraźnie słone, pełne nut umami, znów delikatnie gruszkowe. Całość bardzo orzeźwiająca i rześka, ale jak na pet-nata to całkiem poważna pozycja. Bardzo dobre (90/100).

Mani di Luna Ametistas Grechetto 2021

To dalej grechetto, ale pochodzące ze starych krzewów i zbierane w dwóch partiach. Pierwsza część owoców pochodzi ze zbioru z początku września, są to winogrona kwaskowe i świeże. Sok z nich tłoczony jest mechanicznie i trafia do stalowych zbiorników. Druga część zbierana jest mniej więcej miesiąc później, aby dodać winu kompleksowości, mocniejszej struktury i głębi. Te winogrona kruszone są stopami i pozostawiane ze skórkami na 4-5 dni. Następnie obie partie wina są mieszane i trafiają do cementu, gdzie na osadzie dojrzewają około 7 miesięcy.

Bardzo esencjonalne wino, w nosie z mocnymi akcentami gruszek, ale też skórki cytrynowej, ziół, mirabelek i jaśminowej herbaty. Usta strasznie ciekawe, z przeplatającą się słodyczą owoców i słonością umami. Ekstraktywne, wyraźnie garbnikowe, intelektualne. Bardzo dobre+ (91/100).

Mani di Luna Litro 2022

Litrowa butelka i zamknięcie kapslem mają nawiązywać do codziennych win, które winiarze niegdyś produkowali na swoje potrzeby. Jest to niemal czyste sangiovese, z jedynie niewielkim dodatkiem odmiany malvasia nera. Fermentacja była króciutka, bo trwała zaledwie 4-6 dni, a potem wino przez 3 miesiące dojrzewało w cementowych zbiornikach. Do butelek trafia bez siarkowania.

W zapachu intensywnie owocowe, mamy tu zarówno wiśnie, jak i poziomki i maliny. Podobnie też smakuje, jest wyraźnie po owocowej stronie, dodatkowo wyraziście kwaskowe i z chropowatymi, dość nieokrzesanymi garbnikami. Proste, nawet trochę chłopskie, ale na wskroś autentyczne. Dobre+ (88/100).

Mani di Luna Checcarello Sangiovese Umbria 2017

To nasze ulubione wino producenta, ale do tej pory nie mieliśmy okazji próbować je w takim bardziej ewoluowanym roczniku. W składzie mamy sangiovese z dodatkiem 15% barbery pochodzącej ze starych, 50-letnich krzewów. Fermentacja i dojrzewanie (około 12 miesięcy) miało miejsce w cementowych zbiornikach.

Ładny, dość mocny nos, pełen wiśni, malin, ale też lekko suszonych śliwek. Po chwili pojawia się również aronia i żurawina, trochę suszonych ziół i leśnej ściółki. W ustach treściwe, dobrze zbudowane, mocno kwaskowe, z wciąż wyczuwalnymi, nawet lekko agresywnymi garbnikami. Chciałoby się może, aby te taniny były jednak nieco bardziej wtopione, albo po prostu do tego wina trzeba zaserwować wołowy stek. Bardzo dobre+ (91/100).

Mani di Luna La Cupa Rosso di Torgiano 2015

Alessandro wskazywał, że jest to dla nich flagowe wino. Mamy tu już czyste sangiovese, selekcję najlepszych gron z winnic Cupa (to część wspomnianej parceli Montesanto) i Crocefisso. Są one rozgniatane stopami, fermentują w cemencie, a następnie wino trafia najpierw do 225-litrowych baryłek i 500-litrowych tonneaux z francuskiego dębu, a potem na kolejny rok ponownie do cementowych zbiorników.

Już wyraźnie ewoluowane, w nosie na pierwszym planie znajdziemy sporo liścia laurowego, ziela angielskiego, wyraźne akcenty leśnej ściółki. Dopiero po chwili zaczyna rozwijać się owoc – ciemne wiśnie, czereśnie, dojrzałe maliny. W ustach dochodzi też ziemistość, zioła, wyraźna pieprzność. Tu mamy już świetną równowagę między owocem, taninami, a wciąż wysoką kwaśnością. Dalej intensywne, owocowe, a przy tym eleganckie i poważne. Znakomite (93/100).

Słuchając tego, jak Alessandro opowiada o winach, wyraźnie czuć, jak wielką pasją jest dla niego winiarstwo. Kochamy takich autentycznie naturalnych producentów, dla których naturalność nie jest jedynie marketingowym sloganem, ale sposobem na życie.

Zobacz więcej naszych podróży