Kawa i Wino – Rymarczyk & Białobrocki

Jeśli chodzi o nasze preferencje podróżnicze, to noclegowo staramy się omijać duże miasta. Te wybieramy tylko wtedy, by smacznie coś zjeść, lub zwiedzić konkretne punkty ma mapie. Miejsca, po których szczególnie lubimy się przechadzać są lokalne bazary. To właśnie na nich można uchwycić lokalny klimat, zjeść autentyczną miejscową kuchnię, napić się tamtejszych pyszności. Tęsknimy za takimi miejscami.
Podobnym miejscem jest bazar na Starym Kleparzu w Krakowie. Poza mnóstwem stoisk z ciekawymi produktami spożywczymi (od mięsa i serów, przez specjały z Włoch, czy Grecji, a także zza wschodniej granicy, aż do Pań sprzedających oscypki i domowej roboty wędliny), od niedawna jest tu jeszcze jeden punkt, który powinien Was zmotywować do odwiedzin – Kawa i Wino.
Ten niewielki koncept to połączenie kawiarni i winebaru za którym stoi Paweł Rymarczyk, jeden z dwóch partnerów projektu Rymarczyk & Białobrocki Import. Od dawna śledziliśmy ich ofertę, a traf chciał, że w ostatnich miesiącach kilka razy byliśmy przejazdem w Krakowie i udało się nam odwiedzić Pawła na miejscu, dzięki Kasi i Grześkowi poznać się w końcu osobiście, spróbować kilku win, dalszych parę sztuk zakupić do domu i tym sposobem możemy przedstawić Wam dzisiaj wybrane pozycje z selekcji chłopaków.
Ich uwaga skupiona jest wokół producentów win naturalnych, znajdziemy tu więc dobrze znane nad Wisłą „firmy” jak Weninger, Strekov 1075, czy Dobrá Vinice, ale też wielu winiarzy mniej jeszcze w Polsce rozpoznawalnych, sprowadzonych w aptekarskich ilościach, jak Lammidia czy GRAWÜ. Fani szeroko rozumianego naturalnego podejścia do winiarstwa będą na pewno zachwyceni takim miksem, a i zwolennicy bardziej klasycznego podejścia nie powinni narzekać. Wielu z tych producentów tworzy bowiem wina jak najbardziej stonowane, których naturalność przejawia się w ekologicznym podejściu do upraw, nie używaniu chemii na winnicach i minimalnym interwencjonizmie w proces winifikacji. Nie są to jednak wina aż tak freakowe jak niektóre naturalsy.
Spróbowane wina

Lammidia Miscella Rosato (79 zł)

Pomysł na to wino jest tak pokręcony jak sam pochodzący z Abruzji producent. Otóż w składzie znajdziemy pozostawione różne wina z rocznika 2018, które następnie połączono ze świeżo zebranymi i przefermentowanymi winami z 2019 roku. W sumie w butelce wymieszano ponad 10 różnych odmian, zarówno białych jak i czerwonych, tworząc wybuchową, diabelnie smaczną miksturę z pogranicza różu i lekkich czerwonych win. Całość jest fenomenalnie wprost owocowa, pachnie wiśniami, poziomkami, malinami i czerwonymi kwiatami. Usta rewelacyjnie soczyste, owocowe, smakujące niemal jak czysty sok z owoców, ale w finiszu z zarysowanymi, drapiącymi garbnikami. Fantastycznie orzeźwiające. Rewelacja! Znakomite (93/100).


Neumayer Sauvignon Blanc Giess 2019 (109 zł)

Ludwig Neumayer to chyba trochę niedoceniana gwiazda austriackiego Traisentalu. Wydaje się być w cieniu bardziej medialnych (i żeby nie było również przez nas polecanych) win od Markusa Hubera. Sami również musimy przyznać, że trochę omijaliśmy te butelki, ale spróbowane dwie pozycje kompletnie zmieniły nasze podejście. Ten sauvignon blanc jest ładnie aromatyczny, ale nie popada w karykaturalną owocowość, jaka bywa udziałem odmiany w propozycjach z Nowego Świata. Do tego na podniebieniu świetnie żywy, kwaskowy, idealny na lato. Bardzo dobre+ (91/100).
Neumayer Grüner Veltliner Zwiri 2016 (86 zł)

Zaskakujące wino, wymagające poświęceniu mu czasu. Ma w sobie mało owocowości, ale jest przepięknie stalowe, mocno zbudowane, o solidnej strukturze. Pachnie kaszą gryczaną, ziołami, dymem. Kwaskowe, subtelne, znów bardziej mineralne niż owocowe na podniebieniu. Zmusza do pochylenia się nad kieliszkiem, szepcze do nas, a nie głośno opowiada o sobie. Znakomite (93/100).



Weninger Rózsa Petsovits 2019 (77 zł)

Franz Weninger posiada swoje winnice w okolicach Sopronu, zarówno po austriackiej, jak i węgierskiej stronie tego przygranicznego regionu. W przypadku jego różu w składzie znajduje się syrah z winnicy zlokalizowanej na Węgrzech oraz st. laurent i pinot noir z Austrii. W pierwszej chwili znad kieliszka unosił się wyraźny brett, ale wywietrzał po kilku minutach. Wino stało się owocowe (maliny i porzeczki), z dodatkiem wiśniowej pestki i wyraźnie pieprznym wykończeniem. Zdecydowanie naturalizujące, ale diabelnie smacznie. Bardzo dobre+ (91/100).
Weninger Gneisz és Csillám 2016 (59 zł)

Nazwa tego wina nawiązuje do dwóch rodzajów gleby, na której rosną winorośle kékfrankosa, syrah i pinot noir, używane do produkcji tego wina (gnejs i mika). Jest intensywnie owocowe (to charakterystyczny element wszystkich win Franza), pachnie i smakuje kwaskowymi wiśniami i żurawiną. Na podniebieniu również odrobinę ziemiste i liściaste. Nieskomplikowane, ale i charakterne. Bardzo dobre (90/100).
Weninger Rotburger Im Fluss 2017 (69 zł)

Rotburger to nic innego, jak świetnie znany zweigelt, utrzymany ponownie w lekkim, owocowym stylu. Znajdziemy tu wiśniową kwintesencję odmiany, podbudowaną przez tony ziemiste i delikatnie ziołowe. Wino jest chrupkie, kwaskowe, bardzo żywe. Bardzo dobre (90/100).

Peter Wetzer Kékfrankos 2017 (99 zł)

Pozostajemy w Sopronie, ale już w całości przenosimy się na Węgry, gdzie Peter Wetzer kupił w 2007 roku kilka niewielkich parceli (łącznie 5,5 hektarów), z których powstają obecnie jego wina. To podstawowy kékfrankos dojrzewający w średniej wielkości beczkach. W nosie odnajdziemy czerwone porzeczki, wiśnie, ale też akcenty ziemiste i nieco liściaście. Usta lekkie, soczyste, z wyraźniej kwaskowym wykończeniem. Autentyczne i bardzo pijalne. Bardzo dobre (90/100).

Hummel Kékfrankos Villány 2017 (77 zł)

Na koniec przeskakujemy na południe Węgier. Villány to bardzo konserwatywny winiarsko region, powstają tutaj mocne czerwone wina o wyraźnie beczkowym charakterze. Na szczęście pochodzący z Niemiec Horst Hummel to producent, który stawiając na naturalne winiarstwo, wytwarza wina w zupełnie innym, lżejszym, owocowym stylu. Ten kékfrankos pachnie kwaskowymi wiśniami, czarny pieprzem, pieczonym mięsem i ziemią. Usta soczyste, kwaskowe, owocowe, z zarysowanymi, żywymi taninami. Jest mocno owocowe, o średniej budowie, szalenie smaczne. Bardzo dobre+ (91/100).
Nie jest to tylko kwestia celowego wyboru, jak widzicie w opisach, spróbowane wina miały świeży, owocowy charakter (poza veltlinerem, który bazował raczej na swojej strukturze). Jeśli więc szukacie w winach przede wszystkim soczystości, radości i frajdy, to polecamy Waszej bacznej uwadze selekcję Rymarczyk & Białobrocki Import.