Katharina Lackner-Tinnacher i jej artystyczne wina

Rok temu, wracając z naszych korsykańsko-włoskich wakacji zatrzymaliśmy się na jeden dzień w Styrii. Ten krótki czas w zupełności wystarczył nam nam na uznanie, że ten zakątek Austrii to miejsce, do którego koniecznie musimy wrócić. Pomijając fantastyczne miejscowe wina, Styria to magiczne miejsce, pełne zielonych wzgórz wśród których rozkładają się winnice, serdecznych i ciepłych ludzi i nieziemskich widoków. Jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy i dzięki temu możemy zabrać Was dziś w pierwszą część tej naszej nowej styryjskiej przygody.
Piękne wnętrza…
Podczas ostatnich lat odwiedziliśmy kilkadziesiąt różnych winiarni. Jednak możecie nam wierzyć, że nie widzieliśmy żadnej urządzonej z takim smakiem, dbałością o szczegóły i estetykę jak ta Kathariny Lackner-Tinnacher. Wnętrze utrzymane w niebiesko-czarnej tonacji, podkreślonej akcentami kwiatowymi, z kilka elementami stalowymi zdradza, że nim Katharina zdecydowała się przejąć stery rodzinnej posiadłości, studiowała sztukę. Do dziś twierdzi, że dobrze jest mieć odskocznię od winiarstwa, a łączenie dwóch ukochanych przez nią dziedzin jest tym przyjemniejsze.
Katharina to osoba bardzo pogoda i serdeczna, ale też mająca świadomość, że robi świetne, jakościowe wina. Podczas rozmowy widać, że jest niezwykle świadoma obranej drogi i przekonana o jej słuszności. Nie ma w niej jakieś przesadnej skromności, czy zawstydzenia, ale też brak zarozumiałości. Ta jedyna z kobiet-winemakerów w prestiżowej organizacji Steirische Terroir-and Klassikweingüter (STK) łączy w sobie nieodparty urok osobisty, wiedzę i zdecydowanie.
Poważna przygoda rodziny z winami zaczęła się w latach 20-tych ubiegłego wieku. Katharina podczas spaceru po winnicy opowiadała nam, że wcześniej obok produkcji wina (jak zresztą większość miejscowych rolników) jej przodkowie zajmowali się również uprawą drzew owocowych, czy zboża. Dziadek postanowił skupić się jednak wyłącznie na winiarstwie. Przy tej okazji stworzył również własną szkółkę służącą do selekcji najlepszych krzewów, a dzięki temu dzisiaj 80% winorośli z 18 hektarów będących w posiadaniu rodziny pochodzi z własnej selekcji, większość z nich ma 30-40 lat. Choć Katharina przez długi czas zarzekała się, że nie chce pracować w winiarni, stąd też studia w kierunku sztuki, zaczęła pracę w winiarni ze swoim ojcem od 2009 roku, a cztery lata później wzięła pełną odpowiedzialność za rodzinną firmę. Z uśmiechem na ustach przyznała nam, że wychowując się w winiarskiej rodzinie, nie jest łatwo uciec od produkcji wina. Uważa jednak, że winiarstwo jest również pewnego rodzaju sztuką, gdzie miejscowe terroir starasz się zakląć w butelkach wina i przekazujesz konsumentom esencję miejsca w którym się wychowujesz.
To, co wyróżnia produkowane przez nią wina to bardzo niska wydajność (Katharina stara się, aby z jednego krzewu zbierać maksymalnie 1 kilogram owoców), a produkcji wina i tak przeznaczane są jedynie najlepsze owoce. Dzięki tej jakości możliwe jest stosowanie przez dość długiego jak na standardy regionu (nawet ponad 24 godziny) macerowania wyciśniętego z winogron soku ze skórkami. Mając bowiem tak dobry materiał nie ma ona obaw, że wino nabierze jakiś nieprzyjemnych, gorzkawych czy zielonych aromatów. Fermentacja odbywa się spontanicznie, bez kontroli temperatury, a siarkowanie jest ograniczone do minimum.
… piękne terroir
Styria jest zielona. Byliśmy tu już zarówno w pełni lata (połowa sierpnia) jak i wiosną (początek maja), a w obu tych przypadkach drzewa i porastające wzgórza trawy syciły oczy soczystą zielenią. To dużo mówi o miejscowym klimacie, który jest wilgotny i dość deszczowy. Mieszają się w nim wpływy kontynentalne, czy wręcz górskie (pierwsze łańcuchy Alp są odległe o zaledwie kilkanaście kilometrów), ale dochodzi tu również nieco cieplejszego powietrza znad Morza Śródziemnego (ze Styrii do Triestu dojedziecie samochodem w dwie godziny). Drugim niezwykle ważnym faktorem są tutejsze zbocza, na których rosną winnice, miejscami bardzo strome, o różnorodnych ekspozycjach. W przeciwieństwie jednak do wielu innych regionów, dzięki wspomnianej już wilgotności i glebie bogatej w piasek, winiarze nie muszą przecinać zboczy tarasami, gdyż praktycznie nie ma ryzyka osuwania się gleby, co nieznacznie (ale jednak) ułatwia prace na winnicach. Dlatego też większość tutejszych winnic przykrywa kobierzec trawy, która dodatkowo spaja wierzchnią warstwę ziemi. Przechodząc zaś do gleby, to można wyróżnić kilka charakterystycznych rodzajów, ale szerzej o tym opowiemy przy okazji konkretnych win.
Taki klimat sprawia, że Styria to królestwo białych win. Króluje oczywiście Sauvignon Blanc, jakże jednak innych od dwóch swoich archetypowych wcieleń. Tutejsze Sauvignony nie są bowiem ani tak tropikalne jak te z Nowej Zelandii, ani tak zielone i ziołowe jak pozycje z Doliny Loary. One kształtują swój własny, niepodrabialny styl – są gdzieś pomiędzy tymi biegunami (choć nieco bliżej Loary), a dodatkowo podkręca je mocna mineralność i kwasowość. Do tego dochodzą odmiany burgundzkie (zwłaszcza pięknie Morillony, jak tutaj zwane jest Chardonnay), ale też kwiatowe, soczyste Muskatellery. Co dodatkowo zaskakujące, praktycznie wszystkie miejscowe wina (nawet te, które o to zwykle nie są posądzane jak Sauvignon Blanc, czy wspomniany Muskateller) mają olbrzymi potencjał dojrzewania.
… i piękne wina
Lackner-Tinnacher „Franz Lackner” Welschriesling 2017 (19,50 eur – cena przy zakupie bezpośrednio u Kathariny)
Wino jest jest hołdem Kathariny dla jej dziadka, który położył podwaliny pod rodzinną winiarnię. Welschriesling jest bowiem szczepem historycznie ważnym dla regionu. Daje wina może niezbyt imponujące, ale za to gwarantuje regularne plony, nawet w trudniejszych rocznikach. Stąd też przez lata był uprawiany przez winiarzy jako swoista polisa ubezpieczeniowa. Choć obecnie areał produkcji znacząco spadł, to jednak większość winiarzy nadal zachowuje Welschrieslinga w portoflio, głównie z uwagi na lokalny rynek. Ta etykieta powstaje z dość starych, 35-letnich krzewów, a wytłoczony z nich sok fermentuje i dojrzewa na osadzie w dębie przez 6 miesięcy, do butelek zaś trafia bez filtrowania. Pachnie ziołami z kilkoma kroplami masła i pszczelego wosku. Za to w ustach soczyste i czyste, tu pojawia się więcej dojrzałych gruszek i nieco jabłek. Ma poważne jak na Welschrieslinga ciało, ale zrównoważone przez odpowiednią dawkę kwasowości. Świetnie wykonane i pokazujące, że z tak nieimponującej zwykle odmiany można stworzyć ciekawe wino. Znakomite- (92/100).
Lackner-Tinnacher Gamlitz Sauvignon Blanc 2018 (14 eur)
Winnice zlokalizowane w miasteczku Gamlitz charakteryzuje gleba piaszczysta i żwirowa. Wino dojrzewa zaś na osadzie przez 6 miesięcy częściowo w beczkach (30%) oraz w stali. Wiosna 2018 roku była nawet jak na region bardzo deszczowa, Katharina opowiadała, że musieli bardzo się przyłożyć do pracy na winnicach, aby uniknąc ryzyka chorób grzybowych, ale już dalsze miesiące przyniosły poprawę pogody, co uratowało rocznik. Nos jest stosunkowo chłodny, z nutami jabłek i ziół, do których na języku dochodzą również cytryny. Kwasowość również stonowana, a całość przyjemnie zrównoważona. Dość typowe dla Styrii, świetnie wykonane. Bardzo dobre (90/100).
Lackner-Tinnacher Steinbach Sauvignon Blanc 1STK 2017 (19,50 eur)
Przechodzimy do Sauvignon z pojedynczych siedlisk. Parcela Steinbach zlokalizowana jest w okolicach winiarni i posiada południową oraz południowo-zachodnią ekspozycję. Położenie w niecce zbierającej promienie słoneczne oraz akumulująca ciepło żwirowa i piaszczysta gleba sprawiają, że winogrona mają tu idealne miejsce do dojrzewania. Winnica Steinbach jest uznawana przez lokalną Steirische Terroir-and Klassikweingüter jako parcela Erste Lage, a zebrane z niej owoce fermentują i dojrzewają przez kilka miesięcy na osadzie w beczkach. To dotknięcie dębu czuć w aromacie, gdzie znajdziemy wanilię, dym, ale też jabłka, a nawet brzoskwinie. Kwasowość znów nie jest nadmiernie ekspresyjna, a wino jest skupione i napięte. Mimo bardzo młodego wieku już teraz przyjemnie zapraszające do bliższego poznania. Znakomite- (92/100).
Lackner-Tinnacher Flamberg Sauvignon Blanc GSTK 2017 (29 eur)
Tu już mamy wino z najwyższej klasy jakościowej STK – Grosse Lage. Parcela zlokalizowana jest w Sausal, a więc najchłodniejszej części południowej Styrii, a dodatkowo wprost na nią trafia chłodne powietrze z nieodległych Alp. Winogrona dojrzewają tu nawet 10 dni później niż na Steinbach, a winorośle rosną na wapiennej glebie. Pachnie jeszcze drożdżowo, jakby do końca nie uspokoiło się po przelaniu do butelek. Do tego jest chłodne, kwaskowe, świetnie mineralne i bardzo długie. Nie znajdziecie w nim zbyt wiele owocu, ale nam to zupełnie nie przeszkadza. To przykład Sauvignon wyciągniętego jak napięta struna, z wielkim potencjałem dojrzewania. Znakomite (93/100).
Lackner-Tinnacher Walles Sauvignon Blanc Walles 2017 (39 eur)
Zmieniamy znów glebę i miejsce. Parcela Walles leży blisko słoweńskiej granicy, na sporej wysokości dochodzącej do 510 metrów i skalistej glebie. Katharina wspomniała nam, że spośród jej Sauvignon Blanc akurat ta pozycja potrzebuje najwięcej czasu, aby się otworzyć i rzeczywiście na razie jest ono wycofane i zamknięte. Trudne wino, mieliśmy spore problemy, aby je rozgryźć. Na razie wyróżnia je ciemne, mineralne, wręcz jakieś mroczne tło z akcentami liści porzeczki. Na podniebieniu jest mocno kwaskowe, której znów towarzyszy mineralność, ale też zarysowane ciało. Na razie wszystko gra tutaj na półcieniach i niedopowiedzeniach. Spora klasa, ale potrzebuje dużo czasu. Znakomite (93/100).
Lackner-Tinnacher Walles Sauvignon Blanc GSTK 2015
Aby choć trochę zrozumieć potencjał poprzedniego wina, Katharina zapropnowała nam tę samą pozycję, ale o dwa lata starszą. Tu ciało powoli zaczyna się kształtować, zza dymnej zasłony wyłania się delikatna maślaność i skrząca się kwasowość na woskowym tle. Znajdziemy też szparagi, cytryny i jabłka, a kwasowość jakby zaczynała łagodnieć i wtapiać się w całość. Choć zaczyna się otwierać, to dalej jest daleko przed swoim szczytem. Znakomite (93/100).
Lackner-Tinnacher Gamlitz Gebler Muskateller 2018 (14 eur)
Styria to takie magicznie miejsce, w którym nawet wina z odmian, które zwykle omijamy (jak Muscat), dają naprawdę elektryzujące i ciekawe pozycje. Tutaj białe kwiaty i liczi prowadzą nas do sporej dawki kwaskowatego orzeźwienia. To właśnie ta równowaga pomiędzy sporą aromatycznością, a odpowiednią świeżością jest kluczowa dla styryjskich Muskatellerów. Wierzcie nam, mało jest win tak dobrze smakujących w upalne dni, których ostatnio w Polsce coraz więcej. Bardzo dobre (90/100).
Lackner-Tinnacher Gamitz Gebler Muskateller 1STK (19,50 eur)
Parcela Gamitz (nie mylić z miasteczkiem Gamlitz) jest zdaniem Kathariny idealnym siedliskiem dla tej aromatycznej odmiany. Dzięki południowej ekspozycji i osłonie, jaką dają położone obok dwa nieco wyższe wniesienia, rosnące na piaszczysto-ilastej glebie krzewy mają tu świetne warunki. Tutejsze Muskatellery zostały zasadzone w 1963 roku, więc obecnie są to już ponad 60-letnie krzewy. Zebrane z nich owoce poddawane są fermentacji w stali, a następnie przez kilka miesięcy dojrzewają w dużych beczkach. Jest zupełnie inne od poprzednika, w tym winie można wyczuć chłód alpejskich śniegów, górskie powietrze i ziołowe tło. Za to na podniebieniu ekstremalnie kwaskowe, mocne, naprężone. Taki Muskateller może się starzeć nie gorzej od niejednego Rieslinga. Znakomite- (92/100).
Lackner-Tinnacher Steinbach Weissburgunder 1STK (19,50 eur)
O odmianie Pinot Blanc, Pinot Bianco czy też Weissburgunderze moglibyśmy opowiadać godzinami, jest to bowiem jeden z naszych ulubionych szczepów. W tej wersji zarówno fermentacja, jak i dalsze dojrzewanie miało miejsce w dużych beczkach. W pierwszej chwili dominują nuty drożdżowe, ale już po chwili zaczyna się oczyszczać i zmierzać w stronę dymu (ale nie takiego z ogniska, a bardziej od zapalonej zapałki), ale też kwaskowych jabłek. Pełne, przyjemnie skoncentrowane, ale jednocześnie kwaskowe i żywe. W finiszu wychodzi piękna kwasowość i mineralne, skrzące się tło. Znakomite- (92/100).
Lackner-Tinnacher Steinbach Morillon 1STK (19,50 eur)
Zapamiętajcie, że Morillon to wcale nie jakich autochtoniczny, lokalny szczep, ale miejscowa nazwa na Chardonnay. Jednak styryjskie wina z tej odmiany prezentują na tyle unikalne oblicze, że nazywanie ich Morillonami znajduje jak najbardziej uzasadnienie. Jest jeszcze bardziej nasycone od Weissburgundera, tu obok jabłek pojawia się maślaność, słodkie gruszki i delikatnie oleista, kremowa faktura. W ustach lekko słodkawe, z ciągnącym się, długim finiszem. Znakomite (93/100).
Lackner-Tinnacher Flamberg Morillon GSTK (19,50 eur)
Przy drugim Morillonie wróciliśmy na parcelę Flamberg, która tym razem dała wino o chłodnym wyrazie, czyste i mocno skoncentrowane. Na podniebieniu znów ze słodkim owocem idącym w stronę brzoskwiń i gruszek, ale podlanych świetną kwasowością. Mimo tej potężnej koncentracji i nacycenia, absolutnie nie ma się wrażenia ciężkości. Eleganckie, ale wciąż energetyczne. Znakomite+ (94/100).
Lackner-Tinnacher Steinbach Zweigelt 2013 (14 eur)
Czerwone wina, to w Styrii niemal nieistniejący gatunek, dlatego z zaciekawieniem spróbowaliśmy tej pozycji. Ta wersja Zweigelta jest leciuchna, zwiewna, soczysta i kwaskowa. Dominują w nim niedojrzałe, kwaskowe wiśnie i czerwone porzeczki. Całość wręcz lekko niedojrzała, ale do deski zimnych wędlin pasowałby idealnie. Dobre+ (88/100).
Może to już zbyte daleko idąca autosugestia, ale wina od Kathariny są dla nas doskonałym materiałem, poprzez który przekazuje ona swoją drugą pasję – sztukę. Wysmakowane, eleganckie, klasyczne, stonowane ale i na swój sposób charakterne. Mają w sobie wszystko, co ukochaliśmy w Styrii. Szkoda, że nie znajdziecie ich w Polsce, ale mamy nadzieję, że ten post zainteresuje któregoś z naszych importerów i ta sytuacja wkrótce ulegnie zmianie, bo Katharina jest dla nas jedną z największych styryjskich gwiazd.
A tutaj znajdziecie krótkie podsumowanie filmowe: