Jordan Wines – solidność rodem ze Stellenbosch

Stellenbosch uchodzi za najbardziej konserwatywny region winiarski w RPA. Jednocześnie miejscowe winne farmy imponują wspaniałymi widokami, często piękną architekturą i świetnymi restauracjami. Jadąc do Stellenbosch na wycieczkę mieliśmy więc bardzo mieszane uczucia, jednakże wizyta w Jordan Wines pokazała, że nawet te techniczne, klasyczne wina mogą sprawiać sporo frajdy.
Jordan Wines – szybka droga na szczyt
Winiarska historia rodziny Jordan w Stellenbosch nie jest bardzo długa, bo zaczęła się w 1982 roku. Wtedy małżeństwo Ted i Sheelagh Jordan kupiło ponad 160-hektarową farmę położoną kilka kilometrów na zachód od samego miasta. Pierwszym krokiem było zrewitalizowanie winnic i zaplanowanie nowych nasadzeń. Dekadę później powstała również nowa winiarnia, a za produkcję win wziął się ich syn Gary wraz z żoną Kathy.
Pierwszy rocznik Jordan Wines ujrzał rynek w 1993 roku, w ilości około 100 tysięcy butelek. Dzisiaj roczna produkcja jest ponad dziesięć razy większa. W ramach całej posiadłości winnice zajmują około 100 ha, niemalże po równo podzielonych miedzy białe (chardonnay, sauvignon blanc, chenin blanc, ale też riesling i assyrtiko) i ciemne (merlot, cabernet sauvignon, syrah, petit verdot i cabernet franc) odmiany winorośli. Parcele posiadają różne ekspozycje, są wystawione praktycznie na wszystkie strony świata, co pozwala dobierać odpowiednie odmiany do preferowanych przez nie warunków. Podłoże również jest różnorodne, granitowe, ale w warstwie wierzchniej znajdziemy zarówno glinę, jak i żwiry czy piaski.




Obecnie Jordan Wines uchodzą za jednego z czołowych producentów w Stellenbosch. Choć więc zwykle szukamy win bardziej niesztampowych, to postanowiliśmy spróbować również miejscowej klasyki.
Stellenbosch – zarys terroir
Stellenbosch to najbardziej znany region winiarski w RPA, rozpoczynający się praktycznie zaraz za wschodnimi przedmieściami Cape Town. Stanowi on historycznie drugi najstarszy winiarski region w kraju, odpowiadając dzisiaj za niemal 20% krajowej produkcji. Jego nazwa pochodzi od gubernatora Simona van der Stel, który choć bywa utożsamiany bardziej z Constantią, stworzył podwaliny winiarstwa również w Stellenbosch.
Dominującym elementem miejscowego (pięknego zresztą) krajobrazu są poszarpane granie Simonsbergu, granitowego masywu oddzielającego Stellenbosch od Paarl i Franschhoek. Teren jest poprzecinany falującymi, nieregularnymi wzgórzami, tworzącymi mniejsze bądź większe doliny, z których każda posiada własny mikroklimat. Patrząc ogólnie, Stellenbosch to region o śródziemnomorskim, dość suchym i gorącym kimacie. Na szczęście położona około 20 kilometrów na południe potężna zatoka False Bay odpowiada za popołudniowe bryzy, które pozwalają nieco odetchnąć winoroślom po upalnych dniach.
Sama farma rodziny Jordan położona jest w chłodniejszej cześci regionu, trochę bliżej wybrzeża. Przekłada się to nawet na różnicę 3 stopni Celsjusza w stosunku do winiarni położonych w głębi lądu, co sprawia, że miejscowe wina nie są tak masywne, jak to bywa w Stellenbosch.






Winne farmy w Stellenbosch
Cechą charakterystyczną, bo choć spotykaną również w innych regionach winiarskich RPA, to ze Stellenbosch najbardziej utożsamianą, są miejscowe winne farmy (wine farms) – jedną z takich posiadłości jest też Jordan Wines. To zwykle pięknie położone miejsca, w których wśród winnic, czasem gajów oliwnych i drzew owocowych, zlokalizowane są winiarnie. Obok degustacji win oferują również kuchnię, a wiele najlepszych restauracji w Western Cape jest zlokalizowanych właśnie w tych winnych farmach. W takim miejscu można spędzić nawet i pół dnia, niespiesznie próbując wina w niesamowitych okolicznościach przyrody.
Przylatując do Cape Town warto zachować sobie jeden dzień na taką wyprawę, a w poniższym artykule znajdziecie porady jak poruszać się po Western Cape i na co zwrócić uwagę.
Spróbowane wina
Do RPA podróżowaliśmy na własny koszt, również degustacja była przez nas opłacona.
Podajemy ceny win przy zakupie bezpośrednio w winiarni, ale dla ułatwienia przeliczone na złotówki. Wina te nie są dostępne w Polsce.

Jordan Cap Classique Blanc de Blancs 2018 (ok. 85 zł)
Miejscowy musiak to czyste chardonnay, z chłodnych parceli o południowej ekspozycji. Dojrzewanie na osadzie jest dość długie, bo trwa ok. 50 miesięcy, a dosage jest na poziomie 2,3 g.

Niezły zapach, z wyraźnymi zarówno elementami drożdżowymi, chlebowymi, jak i mocnym uderzeniem kwaskowych jabłek. W ustach wyraziście kwaskowe (wręcz askorbinowe), o szczupłej budowie, ale bardzo ładnej soczystości. Świetna pozycja na aperitif, takie typowe „ostrygowe” bąbelki. Bardzo dobre (90/100).

Jordan The Real McCoy Riesling Western Cape 2023 (ok. 55 zł)
Podstawowy riesling winiarni utrzymany jest w przystępnym stylu, z delikatnym cukrem resztkowym (w tym roczniku 7,3 g, ale przy 7,1 g kwasowości). Owoce po 24-godzinnej kriomaceracji fermentują w stalowych zbiornikach.

W zapachu bardzo ładne, z nutami woskowymi, dojrzałym melonem, zielonymi jabłkami i mnóstwem cytrusów. Podobnie owocowe w ustach, gdzie cukier resztkowy dodaje masy, ale jest znakomicie skontrowany przez wysoką kwasowość. Dzięki temu ten riesling ma spory ciężar, ale dalej utrzymuje orzeźwiającym, soczysty charakter. Bardzo dobre (90/100).

Jordan Timepiece Sauvignon Blanc Stellenbosch 2022 (ok. 90 zł)
To wino pochodzi z pojedynczej winnicy, na której znajdziemy ponad 40-letnie krzewy odmiany. Po wyciśnięciu soku, jego 55% trafiło do fermentacji do używanych francuskich baryłek, 37% do glinianych amfor, a reszta do stalowych zbiorników. Partie wina z beczek i amfor przeszły fermentację malolaktyczną, a przed butelkowaniem wino nie było siarkowane.

Bardzo solidne wino, które choć nie ucieka od typowych dla odmiany tropikalnych aromatów (marakuja, melon), to dokłada też sporą dawkę mineralności i pieprzność. Również w ustach nieprzerysowane, bo choć wyraźnie owocowe, to zbalansowane przez wysoką kwasowość, a w finiszu również przez delikatną goryczkę. Bardzo dobre+ (91/100).

Jordan Unoaked Chardonnay Stellenbosch 2023 (ok. 35 zł)
Jak wskazuje producent to chardonnay inspirowane stylem Chablis. Fermentacja miała miejsce w stalowych zbiornikach, gdzie wino spędza następnie 4 miesięcy na osadzie.

Nieskomplikowane wino, które jednak prezentuje przyjemnie owocowy, świeży charakter. Mamy tutaj sporo owoców, głównie jabłek, melona, ale też cytrynową skórkę. Całość chłodna, wyraźnie kwaskowa, choć na języku czuć odrobinę typowej dla odmiany maślaności. W finiszu znów pojawia się grejpfrutowa goryczka, która ożywia całość. Dobre+ (88/100).

Jordan Barrel Fermented Chardonnay Stellenbosch 2022 (ok. 60 zł)
Jak sama nazwa wskazuje mamy tu oczywiście chardonnay, które fermentowało i dojrzewało w beczkach. Producent stosuje miks nowych baryłek (21%) oraz tych używanych. Wino dojrzewa na osadzie przez dalsze 9 miesięcy, z regularnym jego wzburzeniem (battonage).

Jest dymne, wyraźnie orzechowe. Aromat jest zdominowany przez nuty beczkowe, ale nie można powiedzieć, aby był on nieprzyjemny (nawet jeśli nie jest to wino w moim klimacie). Na podniebieniu czujemy kremowość, maślaną strukturę, ale też soczystą jabłkowo-cytrynową owocowość. Jeśli ktoś lubi takie beczkowe chardonnay, będzie tą butelką zachwycony, bo użycie dębu jest tutaj niezwykle eleganckie. Bardzo dobre+ (91/100).

Jordan Nine Yards Chardonnay Stellenbosch 2022 (ok. 130 zł)
To najdroższe z chardonnay wypuszczanych przez posiadłość. Mamy tu selekcję najlepszych działek, a dodatkowo selekcję najlepszych z nich beczek. Fermentacja i dalsze dojrzewanie (przez 10-15 miesięcy) ma miejsce właśnie w beczkach, z tego aż 77% stanowią nowe, francuskie baryłki.

To już wino po zdecydowanie beczkowej stronie, która na razie kompletnie przesłania owoc. Mamy więc mnóstwo palonego masła, orzechów, wanilii czy karmelu. Dopiero na języku możemy wyczuć trochę cytrynowego owocu. Całość jest jeszcze bardzo rozchwiana, bo ta beczkowa ekspresja nie nadąża za w zasadzie niezbyt masywną koncentracją. Może jeszcze się poukłada, ale na razie brakuje mu wypełnienia. Bardziej smakowała mi poprzednia, trochę bardziej subtelna wersja, tu dębu jest o wiele za dużo. Bardzo dobre (90/100).

Jordan Timepiece Chenin Blanc 2021 (ok. 90 zł)
Wracamy do linii Timepiece i ponownie mamy wino z pojedynczej winnicy, z ponad 40-letnich krzewów. W czasie winifikacji 75% wina dojrzewa w używanych baryłkach, a pozostała cześć w glinianych amforach. Dojrzewanie na osadzie trwa 9 miesięcy.

W zapachu raczej surowe, o mineralnym i stalowym charakterze, ale w tle ładnie rozwija się też melonowo-brzoskwiniowy owoc. Również w ustach o chłodnym wyrazie, ładnie skoncentrowane, z delikatnym dotknięciem beczki i świetną, kremową strukturą. Wino jest jeszcze młodziutkie, wydaje się, że najlepsze dopiero przed nim. Bardzo dobre+ (91/100).

Jordan The Prospector Syrah Stellenbosch 2021 (ok. 55 zł)
Po zbiorach owoce syrah są rozdzielane na dwie części. Większość trafia do używanych baryłek, gdzie wino dojrzewa przez 16 miesięcy, ale pozostała partia bez odszypułkowania jest umieszczana w amforach, gdzie przechodzi macerację karboniczną.

Choć wino ma już kilka lat i dojrzewało jedynie w używanym dębie, to w nosie beczka jest dalej wyczuwalna. Mamy więc sporo nut węgla, dymu, tytoniu, a dopiero na drugim planie rozwija się ciemny owoc (ciemne wiśnie, śliwki). Pojawia się też pieprzność i sporo suszonych ziół. Bardziej owocowe w ustach, gdzie czujemy soczyste wiśnie, czereśnie, ale też trochę czekolady i znów nut leśnych. Taniny są całkiem solidne, ale już ładnie zaokrąglone. Typowa dla Nowego Świata ekspresja syrah, jednak nie tak napakowana jak bywają wina choćby z Australii. Bardzo dobre- (89/100).

Jordan Timepiece Riesling Late Harvest 2022 (ok. 80 zł / 0,375 l)
Owoce do tego wina są zbierane około 3 tygodnie później niż do opisanego wyżej podstawowego rieslinga. W efekcie następuje oczywiście większa kumulacja cukru, co uwidocznione jest w butelce. Mamy tutaj 32,7 g cukru resztkowego, ale też dalej wysoką kwasowość (7 g).

Zapach jest bogaty, pełen wosku, propolisu, cytryn w cukrowym syropie i dojrzałych, ociekających sokiem gruszek. W ustach o świetnym balansie i ładnie zarysowanej, cytrynowej kwasowości. Jeszcze młodzieńcze, pełne wigoru, ale też mające potencjał na co najmniej dekadę dojrzewania. Bardzo dobre+ (91/100).
Jak widać choćby po samych ocenach win, selekcja Jordan Wines jest równa i bardzo solidna. Może nie są to wina, które wywołują jakieś wielkie poruszenie i szybsze bicie serca, ale jeśli szukacie klasycznych pozycji ze Stellenbosch, a przy tym odrobinę szczuplejszych niż większość tamtejszych win, to rodzina Jordan jest dobrym wyborem.