Italia 2017: Tenuta di Nozzole

Do Piemontu na pewno jeszcze wrócimy, dziś jednak przenosimy się do Toskanii. W tym roku po raz kolejny mieszkaliśmy kilka dni w Greve in Chianti. To miasteczko położone w środkowo-północnej części Chianti Classico, skąd nie daleko do większości topowych winnic regionu (no, może oprócz Felsiny, która jest na samym południu). Zwykle odwiedzamy rodzinne lub (generalnie) mniejsze przedsięwzięcia, gdzie nacisk kładziony jest na jakość oraz osobowość win. Tym razem jednak umówiliśmy się na spotkanie w Tenuta di Nozzole. Ten ogromny (posiada 385 ha ziemi – w tym 100 pod winoroślą i 15 pod drzewami oliwnymi) producent położony opodal Greve jest częścią jeszcze większej firmy – Ambrogio e Giovanni Folonari. Ambrogio był wiele lat szefem rodzinnego przedsiębiorstwa Ruffino, jednak w 2000 roku zdecydował się odejść, „zabierając” ze sobą syna (Giovanni) oraz 3 winnice. Cabreo (supertoskany z Chianti Classco), Torcalvano Gracciano (Montepulciano) oraz właśnie Nozzole. W późniejszym okresie odkupili od Ruffino lub też nabyli na rynku kolejne toskańskie działki. Powiększyli zasoby o Tenuta La Fuga (Montalcino), Vigne a Porrona (Morellino i Montecucco) oraz Campo al Mare (Bolgheri). W ich portfolio znajdują się więc wszystkie najważniejsze toskańskie apelacje. Dodatkowo, wprowadzili na rynek serię BST, czyli „BabySuperTuscan”, obejmującą wina z międzynarodowych szczepów starzone tylko w stali.
Skąd nasze zainteresowanie Nozzole? Po raz pierwszy zetknęliśmy się z ich Chianti Classico jakieś 8 lat temu (rocznik 2007) i bardzo nam się podobało. Nie tylko w podstawowej wersji, ale także jako Riserva – La Forra. Wina były raczej klasyczne, nie zmęczone beczką, z przyjemnym owocem, trochę rustykalne – a do tego w zaskakująco dobrych cenach. Od tamtego czasu – oprócz wielkości produkcji (sporej) – zmieniło się dużo – od starzenia win w barriques, po nowe etykiety i logo firmy. Jednym słowem – przyjechaliśmy już nie do tego Nozzole, które znaliśmy. Zmiany widać w winnicy na każdym kroku. Stare krzewy (również autochtonicznych odmian) są replantowane przez młode krzaki Sangiovese, Chardonnay i Merlota. Flagowa La Forra zdążyła już po drodze być Gran Selezione, aby z powrotem stać się Riservą. Bo Gran Selezione ma już teraz na etykiecie wydrukowany dla powagi podpis Ambrogio Folonari 🙂 Zmiany, zmiany, zmiany.
Dotarliśmy do Nozzole z samego rana i zostaliśmy przywitani przez Export Managera Attilio. Poważny, konkretny a także elegancki człowiek. Po kurtuazyjnej wymianie uprzejmości zostaliśmy zabrani na „wycieczkę”. Najpierw zobaczyliśmy piwnicę, a w niej niekończący się rząd barriques. W tle jakieś 2-3 botti (te zostały, aby dojrzewające w nich Sangiovese blendować z tym z małych beczek do Chianti Classico). Widok zrobił na nas bardzo duże wrażenie. Rozmach. Później zawitaliśmy do „muzeum”, czyli części piwnic, w których przechowywane są stare roczniki. Ale nie jak to bywa w rodzinnych firmach, czyli na półkach piwnicznych, w koszach, na terakotowej podłodze, tylko w profesjonalnie przygotowanych metalowych stojakach. Tysiące butelek z co najmniej 30-40 roczników. Nie, nie czekają na rodzinne uroczystości. Są spokojnie wprowadzane na rynek. Do wybranych enotek, wyselekcjonowane roczniki, na zamówienie lub gdy cena osiągnie satysfakcjonujący właścicieli poziom albo w celach promocyjnych. Znowu rozmach. Następnie udaliśmy się w stronę winnic. Obejrzeliśmy wiele nowych nasadzeń i też działek, na których za chwilę pojawią się nowe krzewy, a także najlepsze crus. Wszystkie winnice okolone drutem, aby ochronić uprawy przed wszędobylskimi dzikami, które po zmroku grasują bez opamiętania po całej okolicy. Nawet odstrzał w stylu ministra Szyszki nie zdołałby ochronić krzewów – siatka lepsza 🙂 Obejrzeliśmy też odrestaurowane stare budynki, które dziś służą jako gospodarstwa agroturystyczne. Topowe – więc to raczej bardzo eleganckie i drogie pokoje pośród „winogron”. Zjeżdżając ze szczytu winnic, mieliśmy okazję podziwiać wspaniałe widoki na całą dolinę. Mieliśmy ochotę (a był to najcieplejszy dzień naszego pobytu w Toskanii) rozłożyć koc i zrobić piknik z „Chianti Classico” w tle. Tylko czemu to pieczywo niesłone…
Później nastąpiła, jak to zwykle bywa 😉 degustacja. Otwarte zostały 3 etykiety Nozzole (co akurat nie dziwi), ale prawdę mówiąc liczyliśmy też na spróbowanie czegoś jeszcze z szerokiego portfolio Folonari. No niestety nie tym razem. Zaczęliśmy od podstawy:
1. Nozzolle Chianti Classico DOCG 2015 – Dziś to blend 95% Sangiovese i 5% Merlota. Wino starzone jest 12 miesięcy w nowych i używanych barriques, a także botti. To zmiana, gdyż wcześniej używane były tylko duże beczki ze sławońskiego dębu. Jak się dowiedzieliśmy – firma postawiła na „totalną jakość”. Dla nas jednak to zmiana stylu, a niekoniecznie zwiększenie jakości. Tę osiąga się pracą w winnicy, umiejętną winifikacją, blendingiem a nie zastosowaniem małej beczki z francuskiego dębu versus dużej ze sławońskiego. No cóż – taki jest argument, z którym jako goście nie dyskutowaliśmy. Co ciekawe, cena Nozzole wcale nie wzrosła specjalnie, a to starzenie w oczywisty sposób podraża produkcję. Przejdźmy do wrażeń. Kolor wiśniowy z jasnym brzegiem. Nos mocny, pełen słodkawych wiśni. „Lepki”. Trochę kwaskowy, trochę ziemisty. Usta o charakternej taninie i dobrej, średniej kwasowości i wiśniowym owocu. Gorzkawo-pestkowy, cięższy finisz. Dajcie mu trochę czasu – potrzebuje jakiś 2 lat. 87/100 Cena: 12 EUR. Wino to zdegustowaliśmy jeszcze raz w Warszawie i do niego przygotowaliśmy Pici (rodzaj toskańskiego makaronu) z pecorino i czarnym pieprzem.
2. La Forra Chianti Classico Riserva DOCG 2013 – dziś 100% Sangiovese (kiedyś z 5% domieszką Cabernet Sauvignon), starzenie 24 miesiące w nowych barriques (kiedyś 8-10 miesięcy w stali i 16-18 miesięcy w 500 l tonneaux). Kolor ciemno-wiśniowy z jasnym brzegiem. Nos skórzano-kwiatowy. Usta o średniej (+) kwasowości. Tanina dobrze zintegrowana. Kwaskowy owoc w końcówce. Całkiem świeże o dobrej równowadze. Nie obezwładnia, ale jest dobre i obiecuje przyjemną przyszłość. Solidna Riserva. Cena: ok. 22 EUR
3. Chianti Classico Gran Selezione DOCG 2013 – Czyli dosyć nowa (od rocznika 2010) kategoria – generalnie z pewnymi wyjątkami powinno być to single vinyard i 30 miesięcy starzenia w beczkach. A wiec mamy 100% Sangiovese, dojrzewającego 30 miesięcy w nowych barriques i 1 rok w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Numerowane butelki – 6100 sztuk całkowita produkcja. Kolor ciemno-wiśniowy, błyszczący z jasnym brzegiem. Nos słodki. Czekolada z tytoniem i śliwką. Mocny. Później pojawia się więcej macerowanych owoców. Usta kompletnie atłasowe o mięciutkich taninach. Nuty skórzane i słodycz gorzkiej czekolady. Kawa w końcówce. W tym winie jest dużo równowagi. Nie przytłacza beczką. Jest kulturalne i zmysłowe. Bardzo nowoczesne, ale zrobione z umiarem i elegancko. Nie jest to do końca nasza bajka, ale pije się świetnie i jest warte swoich 30 EUR. Warto spróbować i będzie się podobać!
Przygotowaliśmy Pici – czyli tradycyjny toskański (może bardziej sieneński) makaron który ma formę grubego miękkiego spaghetti (generalnie sprzedawany jest świeży). Dziś Pici wystąpi z sosem z pecorino i czarnego pieprzu . Ten typ makaronu jest w Polsce dostępny we włoskich delikatesach, ale możemy zastosować w jego miejsce bucatini lub bigoli (do kupienia w marketach). Mamy wiec Quick&Easy . Gotujemy makaron al’dente. W tym czasie roztapiamy masło na patelni, dodajemy śmietanę i chwilkę gotujemy. Następnie dodajemy straty pecorino (najlepiej starzony, może być taki z ziarnami pieprzu) i Parmezan. Doprawiamy dużą ilością mielonego, czarnego pieprzu i delikatnie gotujemy, aż sos stanie się gładki i kremowy. Dodajemy makaron do sosu, mieszamy i wykładamy na talerze. Ekspres!
A jak Nozzole Chianti Classico DOCG 2015, Tenuta di Nozzole do Pici w sosie serowo-pieprzowym ? Bardzo dobrze! Wiśniowo-kremowo. Wino tonacją pasuje do sosu, ale znakomicie „schładza” jego pikantności, ożywczą owocowością. Klasyczna toskańska kolacja!
Nowa propozycja rodziny Folonari w kontekście Nozzole wydaje nam się trafiona z punktu widzenia rynkowego. 12 EUR za Chianti Classico to raczej najniższa półka cenowa za produkt z grupy najlepszych producentów regionu. Ale przy tak dużej produkcji, trudniejsze i bardziej klasyczne wina pewnie nie cieszą się takim powodzeniem w grupie odbiorców mających taki budżet. Skuteczniej więc sprzedadzą się wina trochę łatwiejsze, ale i tak dobrze zrobione. Nie jest to zmiana, która idzie po naszej myśli, woleliśmy „stare” Nozzole. No ale cóż, nie tylko taki typ klienta (jak my) pija te wina. Rynek po drugiej stronie oceanu potrzebuje widocznie innego produktu. Niemniej, są to cięgle wina zdecydowanie warte uwagi – choć w nowoczesnej formie. Nozzole poszukuje importera w Polsce i chyba by się przydało, bo mało jest porządnego Chianti Classico w rozsądnej cenie. A jak się dowiedzieliśmy u źródeł – chętnie będą współpracować nawet z małym importerem i pomogą w promocji. Na razie jakieś niedobitki podstawowego Classico (po poprzednim importerze) widzieliśmy w polskim internecie za 115 PLN. To jednak jest jakaś kosmiczna kwestia (szczególnie, gdy Isole e Olena kosztuje 100 PLN) i mamy nadzieje, że wraz z nowym dostawcą będzie już tylko co najmniej zabawną historią.
Do następnego
A&W