Italia 2017: Riecine

Udostępnij ten post

Wracamy do Toskanii i do jednego z naszych ulubiony producentów w Chianti Classico – Riecine. Uwielbiamy ich wina. To iście burgundzka interpretacja Sangiovese. Lekka, kwaskowowa, owocowa, elegancka – wręcz eteryczna jak na Chianti. A zaczęło się wszystko od degustacji w Enoteca Porciatti w Radda in Chianti. Nawet słabszy 2014 rocznik wypadł świetnie. I tak zakochaliśmy się w Riecine.

Współczesna historia Riecine związana jest z anglikiem Johnem Dunkley’em i jego włoską żoną Palminą Abbagnano, którzy to w 1971 roku odkupili od Badia di Coltibuono 1,5 ha działkę w okolicach Gaiole in Chianti. Byli pionierami Chianti bazującego wyłącznie na Sangiovese. Dunkley twierdził, iż nie ma miejsca dla bordoskich szczepów w Riecine. Mawiał „jak Rothshild posadzi Sangiovese to to ja zdecyduje się na Caberneta”. Pierwszy rocznik ich Chianti Classico – 1973 ujrzał półki sklepowe w 1975 roku. Ogromne piętno na winach odcisnęli enologowie. Przez 20 lat (do 1997 roku) Johnowi i Palminie doradzał ich przyjaciel Carlo Ferrini, a od 1991 w firmie zaczął działalność również młody wówczas specjalista Sean O’Callaghan. Dziś Riecine powiększyło się do 20 ha i jest własnością rosyjskich inwestorów. Jak zapewniają pracownicy – to ludzie, dla których Riecine nie jest kolejną „zabawką milionerów”, a inwestycja wynikająca z pasji i oddania winu. Bardzo często bywają na miejscu, a do tego bezgranicznie ufają ekipie oraz Alessandro Campatelliemu, głównemu managerowi winnicy. Riecine jest w 100% organiczną i biodynamiczną winnicą. Wszystkie grona są zbierane ręcznie. Wina fermentują w stalowych i betonowych kadziach oraz w dębowych dużych beczkach. Oddzielnie dla każdej parceli. Dojrzewają w nowych i używanych barriques, tonneaux, botti, a także w stali i cemencie, potem są blendowane. Nie ma żadnej Riservy ani Gran Selezione. Mamy Classico i dwa Supertoskany IGT.

W Riecine byliśmy umówieni na 11tą – niestety bardzo długą część drogi przed nami wlókł się ciągnik z zebranymi winogronami. Był szeroki i na krętych drogach nie mogliśmy go wyprzedzić. Zadzwoniliśmy do winnicy uprzedzić o spóźnieniu i wtedy się zaczęło. Kazali przyjechać nam do Gaiole. Tam mieliśmy szukać siedziby firmy. TomTom nie miał takiego adresu… jeździliśmy w kółko. Gdy w końcu dotarliśmy do jakiś magazynów (mijaliśmy je zresztą z pięć razy) okazało że to tu! A tam ekipa przygotowywała dostawy i nikt nie wiedział o naszej wizycie… Na szczęście kilka telefonów wyjaśniło sprawę. Polski importer Winebureau miał akurat odbiór towaru i dosłownie w tym samym czasie wykonał telefon. W Riecine myśleli, że to jedna i ta sama osoba. W końcu nie często dostają dwa telefony z polskiej komórki w ciągu 2 minut 🙂 W końcu wyjechaliśmy z Gaiole i krętymi szutrowymi drogami dotarliśmy na miejsce. Tam czekała już na nas Monica. Śmiechu było co niemiara z tego zbiegu okoliczności. Pierwsze lody zostały przełamane. Zwiedziliśmy całą winnicę. Z dziedzińca rozchodzi się wspaniały widok na parcele Riecine. Nawet na nowe nasadzenia Merlota! A jednak trochę się zmienia 🙂 Zobaczyliśmy jak Sangiovese fermentuje w stalowych kadziach. Jak jest mieszane z góry i jaka to jest ciężka praca. Hale z beczkami (głównie zapełnione tonneaux) są zdobione śmiesznymi malowidłami. A przed budynkiem stoją rzeźby. Po zwiedzaniu zaproszeni zostaliśmy do super nowoczesnej sali degustacyjnej – oczywiście z panoramą na winnicę!

Riecine ma w ofercie tylko wina w 100% z Sangiovese (w tym Rose!) oraz Passito produkowane tylko w najlepszych rocznikach. Merlot jest już w beczkach od 2016 roku i czeka na swój czas. My zaczęliśmy degustację od Chianti Classico.

Chianti Classsico DOCG 2015 – Maceracja około 10 dni. Wino dojrzewa w cemencie, używanych tonneaux i botti przez 18 miesięcy i potem jest blendowane. Ma piękny jasno wiśniowy kolor. Jest super przezroczyste. Nos świeży, lekki, czysty. Bardzo owocowy – mnóstwo wiśni. Z lekko kwaskową nutą. Usta o średniej (+) kwasowości i miękkiej taninie. Pełne świeżych, chrupkich wiśni. Głębokie i eleganckie. Długa wiśniowo-czereśniowa końcówka. 91/100 cena: 20 EUR. Chce się go więcej i więcej. To flagowe wino Riecine. Definiujące styl winnicy, którego nie można zapomnieć i pomylić z innym. Wspaniałe Sangiovese. Do wina w Warszawie przygotowaliśmy królika w białym winie . Wino świetnie poszło z królikiem, trochę gorzej z kawałkami wątróbki, która była częścią marynaty (przepis na końcu). Generalnie świetna butelka do białego mięsa.

Riecine Rosso Toscana IGT 2013 – kiedyś gdy Chianti Classico nie mogło być 100% Sangiovese i winiarze, chcąc robić takie wina, musieli je klasyfikować jako IGT. To już się dawno zmieniło, natomiast najlepsi pozostali przy dotychczasowej klasyfikacji. Tak jest właśnie i w tym przypadku. Mamy Sangiovese z najlepszych parceli z 45 letnich krzewów. Maceracja 40 dni a wino dojrzewa głównie w cemencie i używanych 500l tonneax przez 36 miesięcy. Mamy znowu jasny, wiśniowy kolor. Nos też pełen wiśni, ale delikatny i słodkawy. W ustach średnia (+) kwasowość. Wino jest delikatne, zwiewne, eleganckie. Tanina leciutka. Bardzo długa, lekko „okrągła” końcówka. Słodkawa. Już trochę więcej ciała niż w Classico. Świetne. Cena: 50 EUR.

La Giola Rosso Toscana IGT 2013 – produkowane od 1982 roku a od 2006 jest ze 100% Sangiovese. To blend win z różnych parceli o odmiennych typach gleby i położeniu. Znowu 40 dniowa maceracja. Wino dojrzewa ponad 2 lata w 500 l. tonneaux. Nowych oraz wtórnego i trzeciego użytku. Potem jest blendowane. Kolor ciemno wiśniowy, przezroczysty. Bardzo ładny. Nos mineralny, ziemisty, dosyć mocny. Usta „duże”, „okrągłe” i eleganckie. Piaskowa tanina. Długa końcówka pełna czereśniowych aromatów. Znakomite, poważne wino. Cena: 50 EUR.

Sebastiano IGT Toscana 2001 – to słodkie wino „Passito”. Blend 50/50 Trebbiano i Malvasii. Grona są albo pozostawiane na krzewach i zbierane dopiero w grudniu albo ich zbiór następuje jeszcze przed Sangiovese i pozostawione są na matach do wyschnięcia. Produkowane tylko w najlepszych rocznikach. Naturalna fermentacja następuje w barriques; wino dojrzewa w beczkach z francuskiego dębu 12 lat przed butelkowaniem. W kieliszku jest trochę mętnawe o orzechowym kolorze. Nos pełen słodyczy i orzechów włoskich. Usta o bardzo dobrej kwasowości ze słodkim, kandyzowanym owocem. Długie. Bardzo dobre, gdyż kwasowość daje mu lekkość i świeżość. Nie jest to Vin Santo, bo nie ma tu Wina Matki, ale dorównuje najlepszym. Cena: 35 EUR.

Po oficjalnej degustacji – Ci, co nie byli kierowcami, mogli podelektować się jeszcze kieliszkiem La Giola, a Ci, co prowadzili – szklanką wody mineralnej i porozmawiać szczerze z Monicą o winnym rynku. Zarówno tym w Polsce jak i we Włoszech. O tym że piwa kraftowe nie są zagrożeniem dla sprzedaży wina. Jacy producenci Chianti są najciekawsi, a jacy najlepiej się sprzedają. Jak dotrzeć do szerszego klienta itd. A wina Riecine mówią same za siebie. Fenomenalny, osobny styl. Nic pod publiczkę, a z drugiej strony – nie są to wina trudne. Muszą jednak trafić do degustatora, który wie czego szuka, lubi tradycyjną twarz Chianti, ale podaną w absolutnie elegancki sposób. To było fantastyczne przedpołudnie!

Jesteśmy więc jeszcze winni przepis na królika 🙂 To receptura ze sieneńskiej Osterii Castelvecchio – królik w Vernacci z tymiankiem . Vernaccia – białe wino z San Gimignano będzie idealne, ale możecie użyć innego wytrawnego o mineralnych nutach. Tuszkę królika kroimy na 8 kawałków (2 łopatki, 2 combry, 2 golenie i 2 udźce) i wkładamy go do naczynia żaroodpornego lub żeliwnego. Zachowujemy wątrobę. Siekamy ją razem z czosnkiem, natką pietruszki oraz szalotkami i nacieramy tą masą dokładnie mięso królika. Następnie smarujemy je oliwą. Albo robimy to na raz 🙂 Wsadzamy do pieca nagrzanego na 200°C na 10-15 minut. Potem zalewamy białym winem, mieszamy i wkładamy z powrotem do piekarnika, pozwalając winu odparować przez około 10 minut. Obniżamy temperaturę do 180°C. Wyciągamy naczynie i posypujemy królika świeżymi gałązkami tymianku. Przykrywamy naczynie z królikiem i pieczemy przez kolejne 20 minut. Serwujemy z sosem, warzywami z grilla i pieczonymi ziemniakami. No i z Chianti Classico 🙂

Do Następnego!

A&W

Zobacz więcej naszych podróży