Hannes Sabathi – poszukując swojej drogi

To jedno z tych miejsc, gdzie przyjeżdżając pierwszy raz, momentalnie wiesz, że trafiłeś we właściwe miejsce. Hannes z nieopuszczającym go uśmiechem zapraszający do winiarni, krzątająca się obok niego mama, która pomimo wieku porusza się z energią dwudziestolatki, a na dodatek biegający między nogami malutki szczeniaczek. Po chwili w kieliszkach lądują kolejne ciekawe wina. Tak właśnie było w Weingut Hannes Sabathi. Czy mogłoby być lepiej?
Młodzieńcza werwa
Pierwszy raz spotkaliśmy Hannesa w Wiedniu w 2018 roku, podczas wielkiej austriackiej degustacji Vievinum. To Łukasz Czajkowski (Winemates), opowiedział nam o fantastycznym pomarańczowym Muskatellerze, którego koniecznie musimy spróbować. Będąc już przy jego stanowisku spróbowaliśmy kilku innych win i odeszliśmy przekonani, że będziemy chcieli odwiedzić Hannesa już w samej Styrii. Dlatego ostatniego dnia naszej majowej eskapady po styryjskich wzgórzach zameldowaliśmy się na Kranachbergu.
Są różne typy winiarzy. Hannes należy do tych, którzy może nie są strasznie wylewni w opowiadaniu o swoich butelkach, pozwalając aby zamiast niego przemawiały same wina. Kilka rzeczy udało się jednak ustalić. Winiarnię przejął po rodzicach już w 2005 roku (miał wówczas zaledwie 25 lat), jednak wciąż aktywnie pomagają mu oni na codzień. Wystarczy wspomnieć, że mama kilka miesięcy po operacji wszczepienia protezy stawu biodrowego samodzielnie zebrała owoce z ponad hektara winnic (a pamiętajcie jak strome są tutejsze parcele).
Hannes po przejęciu winiarni zdecydował przejść na uprawę biodynamiczną. W bardzo wilgotnym i deszczowym klimacie Styrii to akt wyjątkowej odwagi, bowiem ryzyko chorób grzybiczych jest tu wyjątkowo duże. Swoje win fermentuje jedynie na naturalnych drożdżach, a naczelną ideą jest nieingerowanie w procesy winifikacyjne, tak aby oddać pierwsze skrzypce naturze. Taka filozofia pozwala jedno zdaniem najpełniej oddać charakter poszczególnych siedlisk. Dodatkowo w 2009 roku Hannes postanowił zrezygnować z produkcji czerwonych win, skupiając się na bielach. Wśród nich oczywiście króluje Sauvignon Blanc, który odpowiada za 40% nasadzeń. Początkowo do dojrzewania używał jedynie nowych baryłek, ale od 2007 roku zmienił podejście i przestawił się na duże, używane beczki.
Spróbowane wina
Hannes Sabathi Südsteiermark Weissburgunder 2018 (8,50 eur – podajemy ceny przy zakupie bezpośrednio u producenta, niektóre etykiety znajdziecie w ofercie Winemates)
Jak opowiedział nam Hannes, wiosna 2018 roku była bardzo deszczowa, ale dzięki temu winorośle zebrały odpowiednią ilość wody, która pozwoliła im świetnie rozwijać się w kolejnych miesiącach. Wino jest przyjemnie aromatyczne, pachnące jabłkami, cytrynami i gruszkami. Za to na podniebieniu jest mocno kwaskowe, z rześką cytrynową nutą. Świeże, soczyste ale i nieskomplikowane. Dobre+ (88/100).
Hannes Sabathi Chardonnay Gamlitz 2017 (12,60 eur)
Kolejna była butelka kategorii Ortswein, a więc pochodząca z winogron z pojedynczej gminy. Gamlitz słynie ze swojego piaszczystego podłoża, a wino dojrzewa przez kilka miesięcy w dużych, używanych beczkach. Mocno zielone, sienne ale też jabłkowe. Doceniamy nasyconą strukturę, ale też kwaskowe tło (zwłaszcza, że to przecież Chardonnay) i ten przepiękny, ziołowy, a nawet delikatnie pieprzny posmak. Bardzo dobre+ (91/100).
Hannes Sabthi Jägerberg Chardonnay 1STK 2017 (18,50 eur)
Wzgórze Jägerberg (sklasyfikowane przez Steirische Terroir & Klassik Weingüter jako stanowisko Erste Lage) posiada południową ekspozycję, a dominuje na nim piaszczysta gleba ze sporą zawartością wapienia. Takie podłoże sprawia, że idealnie czują się tutaj odmiany burgundzkie. Ten Chardonnay dojrzewał w dużych beczkach przez 18 miesięcy. Jest dymny, zamglony i pachnący zielonymi włoskimi orzechami. Ładnie skoncentrowany, esencji jest tu naprawdę sporo, ale podoba się nam również piękna kwasowość i pieprzno-przyprawowy finisz, w którym pojawiają się nawet taniny (co w przypadku białych win nie jest często spotykane). Znakomite (93/100).
Hannes Sabathi Jägerberg Grauburgunder 2017 (19 eur)
Zostajemy na tej samej winnicy i przechodzimy do drugiej odmiany – Pinot Gris. Nie jesteśmy jej fanami, ale też musimy przyznać, że Styria to jedno z tych miejsc, w którym Grauburgundery potrafią nas pozytywnie zaskoczyć. Wino od Hannesa powitało nas typowymi dla szczepu aromatami gruszek i dojrzałych jabłek. Pełne, wręcz lekko oleiste, maślane – trudno uwierzyć, że nie jesteśmy w jakimś cieplejszym regionie. Jednak o styryjskim charakterze przypomina nam ponownie mocna soczystość, cytrynowa wręcz kwasowość i długi, mineralny finisz. Świetny balans między mocą, a żywotnością. Znakomite- (92/100).
Hannes Sabathi Kranachberg Weissburgunder GSTK 2017 (28,50 eur)
Grosse Lage Kranachberg to potężne wzgórze, obejmujące łącznie 120 hektarów winnic podzielonych przez kilkunastu producentów. Taka rozłożystość sprawia, że znajdziemy tu różne ekspozycje i rozmaitą glebę (głównie pochodzenia osadowego, naniesioną przez znajdujące się tu miliony lat temu morze). To, co charakterystyczne, to fakt, że dobrze przepuszcza ona wodę, co zmusza korzenie winorośli do szukania jej głęboko pod ziemią. Ponownie wino dojrzewało przez 18 miesięcy w dużych beczkach. Delikatnie słodkawe w nosie (jabłka, ale nawet cytryny w syropie cukrowym), na języku zmienia się w skalistego, stalowego drapieżnika. Końcówka ponownie pieprzna, ale całość jeszcze zdecydowanie za młoda, do odłożenia na półkę na 4-5 lat. Znakomite (93/100).
Hannes Sabathi Kranachberg Weissburgunder GSTK 2015
Tezę o powstrzymaniu się z otwieraniem poprzedniej butelki potwierdziła ta sama etykieta, ale dwa lata starsza. Rozwinęła się w niej feeria tropikalnych owoców spod znaku mango, czy nawet marakui. Wciąż mamy też sporo dymu i słonej, morskiej bryzy. Świetnie rześkie, bardzo świeże i sprężyste. Uwielbiamy styryjskie wina, które wraz z wiekiem zupełnie nie tracą swojej kwasowości. Znakomite+ (94/100).
Hannes Sabathi Südsteiermark Sauvignon Blanc 2018 (10,50 eur)
Przechodząc do Sauvignon Blanc musimy cofnąć się do wina kategorii regionalnej. Jest to podstawowe wina Hannesa, szeroko dostępne w marketach i restauracjach całej Austrii. Mocno owocowe, wręcz lekko landrynkowe, radosne i ożywcze. Prościutkie, ale też przyjemnie pijalne, idealne do bezrefleksyjnego popijania w odpowiednich okolicznościach przygody. Bardzo dobre- (89/100).
Hannes Sabtahi Gamlitz Sauvignon Blanc 2018 (16,40 eur)
W porównaniu do poprzednika nie tak ekspresyjne, chłodniejsze i bardziej wyważone. Dopiero w tle można znaleźć więcej jabłek, cytryn, czy nawet brzoskwiń. Po spróbowaniu również w pierwszej chwili wydaje się stłumione, ale dosłownie po kilku sekundach zaczyna się rozwijać mocna kwasowość, która nie odpuszcza aż do końca długiego finiszu. Bardzo dobre+ (91/100).
Hannes Sabathi Leutschach Sauvignon Blanc 2017 (13,50 eur)
Leżąca na zachodzie regionu Południowej Styrii gmina Leutschach, znana jest z gleby zbudowanej głównie z morskich osadów, a klimat charakteryzuje się dużymi różnicami temperatur między dniem, a nocą (przez wpływ nieodległego górskiego łańcucha Koralpe). Ma większa moc niż pozycja z Gamlitz, więcej jest też w nim ciemnych owoców, liści czarnych porzeczek, moreli. Strzeliste, intensywnie mineralne, zdecydowanie zbudowane. Musimy przyznać, że bardzo lubimy ekspresję tej gminy i wina z Leutschach to jedne z naszych ulubionych pozycji ze Styrii. Znakomite- (92/100).
Hannes Sabathi Loren Sauvignon Blanc 2017 (23,50 eur)
Ta może nieco mniej znana winnica zbudowana jest głównie z marglu, ponownie z dużą zawartością wapienia. Dojrzewanie w dużych beczkach pozostawiło po sobie nuty wanilii i włoskich orzechów. Na podniebieniu miękkie, lekko słodkawe, pełne i skoncentrowane. Kwasowość jest ujarzmiona przez owoce z dodatkiem płatków białych kwiatów. W zasadzie dość nietypowe jak na charakter odmiany, ale ma w sobie nie tylko uwodzicielską moc, ale też mgnienie zadziorności. Znakomite (93/100).
Hannes Sabathi Kranachberg Sauvignon Blanc GSTK 2017 (28,50 eur)
Wracamy na najsłynniejszą winnicą Hannesa, która w tej wersji pokazuje oblicze z jednej strony nieco zielone, ale z drugiej też soczyście żywe, rozpływające się po całym podniebieniu, obejmujące swoim przejmującym smakiem każdy zakamarek ust. Delikatnie maślane, z dużą masą, naprężoną i skupioną strukturą. Fascynujące, ale o wiele za młode, w tym momencie nie wiadomo jeszcze, w którą stronę będzie zmierzało. Znakomite- (92/100).
Hannes Sabathi Kranachberg Reserve Sauvignon Blanc GSTK 2016 (49 eur)
Tu mamy już esencję z najstarszych krzewów odmiany rosnących na Kranachbergu. Inna jest też winifikacja, bo wino dojrzewa przez 30 miesięcy w 500-litrowych beczkach (w większości nowych). Co jednak ciekawe, w ostatecznym rozrachunku tego dotknięcia beczki w ogóle nie znajdziemy w kieliszku (a wino zostało zabutelkowane zaledwie 2 tygodnie przed spróbowaniem). Zamiast tego ten Sauvignon pachnie świeżo skoszoną trawą, szparagami, kwiatami, słodkawymi jabłkami, cytrynami i ziołami. Potężnie kwaskowe, pieprzne, lekko oleiste. Jedno z wielkich styryjskich win. Arcydzieło- (95/100).
Hannes Sabathi Gelber Muskateller Südsteiermark (9,50 eur)
Zaczyna się typowo dla szczepu – białe kwiaty i owoce (jabłka plus melon). Co jednak ważne dla Muskatów, nos nie jest przesadzony, cały czas trzyma się jednak, obranej wcześniej linii. Odświeżające, kwaskowe, idealne wino na słoneczną wiosnę i gorące lato. Świetnie poukładane wino. Bardzo dobre- (89/100).
Hannes Sabathi Gamlitz Gelber Muskateller 2018 (13,50 eur)
Jeśli mielibyśmy szukać jakiś Gelber Muskatellerów, które można przeznaczyć do starzenia, to ta etykieta byłaby jednym z naszych pierwszych wyborów. Skupiona, z czystym kwaskowym pociągnięciem, jedynie delikatnie aromatyczna. Przy tym wciąż radosne, z dobrym balansem między niebanalną owocowością, a surowym mineralnym obliczem. Znakomite- (92/100).
Hannes Sabathi Gelber Muskateller Natural 2015 (15 eur)
To właśnie ten słynny zrobiony na pomarańczowo Muskateller sprowadził nas do Hannesa w Wiedniu. Pełne kiście fermentowały przez 30 dni w używanych beczkach, a następnie wino dojrzewało w nich przez kolejne 20 miesięcy. Intrygujące, pachnące sosem sojowym, sianem, morelami i brzoskwiniami. Z wyraźnym tanicznym wykończeniem, słonawe, rosołowe, ale przy tym też zaskakująco owocowe. Całość naprawdę świetnie komponuje się ze sobą (choć opis aromatów i smaków może zadziwiać). Znakomite (93/100).
Hannes Sabathi Sauvignon Blanc Natural 2013 (23,50 eur)
Drugie z pomarańczowych win to Sauvignon macerowany przez 8 miesięcy ze skórkami w amforze. Jeszcze później wino dojrzewało (już bez skórek) w amforze przez 30 miesięcy. Znacznie bardziej ekstremalne od poprzednika, mocno bulionowe, sojowe, z nutami umami, suszonej herbaty i suszonych ziół. Jednak na podniebieniu nieco zbyt suche, taniny są strasznie mocno zarysowane, a tym razem brakuje owocowego wypełnienia. Dobre+ (88/100).
Hannes Sabathi Kranachberg Sauvignon Blanc Trockenbeerenauslese 2017 (19 eur, butelka 0,375 l.)
Nie w każdym roczniku kapryśny klimat styryjskiego pogranicza pozwala produkować słodkie wina. Gdy jednak warunki są sprzyjające, efekty potrafią być fenomenalne. Tu 1/3 wina powstała ze zdrowych owoców, a pozostała część była dotknięta szlachetną pleśnią. W efekcie powstało wino z 250 gramami cukru resztkowego, ale z kwasowością, która sprawia, że ma się ochotę na kolejny kieliszek. Mimo tego bogactwa, półpłynnej struktury, nie ma tu żadnej ociężałości, czy nudy. Pachnie miodem lipowym, suszonymi morelami, pastą do butów, słodkimi jabłkami. Esencjonalne, przenika całe ciało i zdaje się nie kończyć. Wielkie wino. Arcydzieło (96/100).
Wydaje się nam, że Hannes wciąż poszukuje swojej drogi. Klasyczne wina trzymały równy poziom, ale prawdziwe emocje zaczęły się pod koniec degustacji. Wiecie, że uwielbiamy pomarańczowe wina, chciałoby się, aby Hannes bawił się w tym kierunku jeszcze bardziej, a ostatni słodziak po prostu rozłożył nas na łopatki.
Tu łapcie jeszcze film z krótkim podsumowaniem: