Graham’s – perła w koronie

Udostępnij ten post

Czasem wielki sukces jest dziełem przypadku. Weźmy na przykład jedną z najbardziej rozpoznawalnych światowych marek Coca-Cola. Według zamierzeń jej twórcy, Johna Pembertona miał to być po prostu lek na migrenę dostępny w aptekach. Szybko okazało się jednak, że smak Coca-Coli jest na tyle wyjątkowy, że jej popularność wykroczyła daleko poza pierwotne zamierzenia. Możecie się zapytać, co to ma wspólnego z winem? Ta analogia nasunęła się nam, gdy zbieraliśmy się do opisania naszej wizyty w Graham’s.

_DSC0176

Najpierw był pomysł na tekstylia

Bracia Wiliam i John założyli bowiem swoją firmę w Porto wcale nie po to, aby produkować światowej sławy wina, ale by po prostu handlować tekstyliami. Traf jednak chciał, że w 1820 jako spłatę jednej ze swoich wierzytelności nabyli dwadzieścia siedem beczek porto. Można się jedynie domyśleć, że musiało im ono posmakować, skoro postanowili zająć się produkcją tych win i poświęcić im resztę życia.

W 1890 roku firma zdecydowała się na pionierski ruch i nabyła winnicę w Douro – Quinta dos Malvedos. W 1970 roku Graham’s zostali wykupieni przez inną rodzinę od lat związaną z produkcją porto Symington. Ciekawostką jest, że Andrew James Symington jeszcze w XIX wieku pracował dla Graham’s, jednak odszedł od nich i rozpoczął tworzenie własnego imperium (obecnie największego gracza, jeśli chodzi o produkcję porto). Dziś Graham’s wśród całego portfolio Symingtonów jest perłą w koronie.

Nie ma Porto bez Graham’s

Graham’s był pierwszym winnym miejscem, które odwiedziliśmy podczas naszego pobytu w Porto miesiąc temu (trudno nam uwierzyć, że to już miesiąc temu!). Wspominaliśmy, że do czasu naszych odwiedzin w Portugalii nie uznawaliśmy się za fanów porto. Dlatego degustacja kilku win Graham’s była dla nas niemal przysłowiowym gromem z jasnego nieba, który skruszył naszą skorupę nieufności i pozwolił podejść do kolejnych degustacji z poczuciem tabula rasa.

_DSC0191Degustacja win

Six Grapes – nazwa tego porto pochodzi od opisu klasyfikacji beczek prowadzonej przerz Graham’s. Oznaczenie „Six Grapes” mówilo, że dana partia wina ma najlepsze oceny we wszystkich ocenianych kategoriach. Tylko te beczki mogły być następnie używane do produkcji rocznikowych porto. Podobnie właśnie jak rocznikowe porto, wino przez 2-3 lata dojrzewa w dużych beczkach. W nosie mamy dużo ciemnych owoców: jagody, żurawina, jeżyny. Wino jest soczyste, niezbyt złożone ale bardzo przyjemnie owocowe. Gdy postoi w kieliszku staje sie bardziej apteczne, ziołowe. Trudno uwierzyć, że to wino wzmacniane. Wprost epatuje świeżą owocowością. Bardo dobre-.

Crusted Port (zabutelkowane w 2004) – to kolejne porto w stylu ruby. Wino powstaje jako mieszanka 2-3 zbiorów z winnic Graham’s. Następnie są one mieszane i wędrują do beczek na okres do dwóch lat. Przed przelaniem do butelek nie są filtrowane ani klarowane. W butelkach dojrzewa przez kolejne trzy lata przed wypuszczeniem na rynek. W nosie jest cięższe niż „Six Grapes”, ma więcej ziół, warzyw, nut rosołowych. Ale za to w ustach jest ponownie bardzo owocowe z lekkimi nutami orzechowymi, farby olejnej i suszonych ziół. W finiszu ładne, lekko drapiące taniny. Bardzo dobre+.

Quinta dos Malvedos 2001 – ta etykieta oznacza porto, które Graham’s nie deklaruje jako rocznikowe (rocznikowe porto jest deklarowane przez producentów jedynie dla wyjątkowych roczników), ale wciąż jest na tyle dobre, że oznacza je nazwą swojej pierwszej, flagowej posiadłości. Jakże ono jest gęste! W nosie ma mnóstwo aromatów ziół, maggi, umami, surowej ociekającej krwią wołowiny. Usta tłuste i rosołowe. Dopiero po kilkunastu minutach w kieliszku staje cię coraz bardziej owocowe. Ciekawe jak ewoluowałaby cała otwarta butelka? Znakomite.

Po świeżych, owocowych ruby nadeszła kolej na wina tawny (a więc starzone w beczach przez znacznie dłuższy czas, bardziej utlenione).

_DSC0188Tawny, czyli starzone w beczkach

The Tawny – to porto stanowi kupaż z beczek, które średnio dojrzewają od siedmiu do dziewięciu lat. Wchodzimy już w rejestry zupełnie odmienne od ruby. Bo mamy tu wrzos, siano, figi, skórkę pomarańczową, palone orzechy. Choć finisz jest gorzkawy, to wcześniej wino jest bardzo soczyste i wciąż przyjemnie owocowe. Dobre+.

10 Years Old Tawny – czyli wino, które średnio starzone było w beczkach przez dziesięć lat. O dziwo wydaje się być świeższe od poprzednika. Czujemy dopiero co cięte drewno, karmel, a usta są bardziej słodkie. Także finisz jest mniej gorzki finisz od poprzednika. Całość jest bardzo powabna i aksamitna. Bardzo dobre.

20 Years Old Tawny – kolor tego porto to już nie czerwień, ale pomarańcz. Dobrze to koresponduje z ustami, które są zdominowane przez skórkę pomarańczową, z dodatkiem migdałów i suszonych ziół. Dobre+.

Ta degustacja, zwłaszcza w kontekście win z stylu ruby, pokazała nam klasę porto, z której chyba nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę. Pokrzepieni tą wiedzą i o wiele bardziej pozytywnie nastawieni udaliśmy się w podróż do kolejnych piwnic.

Zobacz więcej naszych podróży