Genua: wino w mieście Kolumba

Udostępnij ten post

Siedzę na wysokim stołku i wgryzam się w tapullo. Tapullo po genueńsku to określenie na prowizoryczne rozwiązanie problemu, załatanie, posklejanie, „na trytytkę”, ale też nazwa lokalu serwującego przekrojone ćwiartki chlebków, przypominających grubą pitę, wypełnionych rozmaitymi nadzieniami. Wybrałem tradycyjne tuccu zeneize (mięso duszone z suszonymi grzybami i orzeszkami piniowymi w sosie pomidorowym), którym zajadał się podobno Paganini.

No i jak tu ci się podoba?” – zagadnął mnie młody genueńczyk. Niewiele myśląc przełknąłem kawałek kanapki i odparłem: „Dziwne miasto. Niby północ Włoch, a trochę jak południe. Można powiedzieć: takie Południe Północy”. Nie była to zbyt dyplomatyczna odpowiedź, ale mój rozmówca roześmiał się i powiedział „Esatto! Dokładnie tak tu jest!”. Po czym dopił krata, pożegnał się i ruszył ze swoim kolegą na jakąś imprezę.

Kebab po liguryjsku

Genua to pod wieloma względami miasto paradoks. Piękne i obskurne zarazem, górskie i morskie, stare i nowoczesne, przy czym i ta zabytkowość (największe na w Europie stare miasto, na które składa się kilka eleganckich alei i kilometry wąskich zaułków, do których nie dociera ani światło słoneczne ani służby sanitarne) jak i nowoczesność (brutalistyczne biurowce, wzgórza „przyozdobione” blokami czy droga szybkiego ruchu na obrzydliwych betonowych słupach ciągnąca się wzdłuż morza zamiast promenady) – to atrakcje dla koneserów. Także wina liguryjskie nie cieszą się wielką popularnością poza Ligurią. „Atlas świata win” Robinson i Johnsona poświęca regionowi zaledwie jeden akapit. Entuzjaści pewnie słyszeli o unikatowych winach z Cinqueterre, uprawnianych na schodzących wprost do morza ekstremalnie stromych tarasach, być może obiło im się o uszy rossese di dolceacqua (czerwony szczep, popularny w zachodniej części tego regionu, we Francji zwany tibouren) czy pigato – blisko spokrewnione z vermentino.  Ma to i swoje dobre strony. Nie przytłoczona tradycją, scena winiarska Genui jest różnorodna, otwarta na eksperymenty i różnorodna.

Jestem w streetfoodowej miejscówce, będącej genueńską odpowiedzą na kebab, jem ulubione danie Paganiniego przerobione na „quick fix”, a kontem oka łypie na lodówkę, w której chłodzą się naturalesy, wina pomarańczowe, wina z amfor, wina z szczepów, o których nie wspominają przewodniki. I to w cenach identycznych jak sklepowe. Wiem, że nie wypiję całej butelki, a na kieliszki nie ma nic. Ot, kolejny paradoks tego miasta. Nie mizdrzy się ono do turystów, chociaż ci całkiem licznie je odwiedzają. Do genueńskiego portu chętnie zawijają statki wycieczkowe, z których każdego poranka wytaczając się grupki zwiedzających, ze słuchawkami na uszach i odbiornikiem na szyi, by popołudniem wrócić do swoich kajut. Wieczory należą do genueńczyków.

Grignolino dla Kowalskiego

Jeden najpopularniejszych wine barów, Ai Troëggi, serwuje kilkanaście win na kieliszki, duży wybór win na butelki, kraftowe piwa i bruschetty. Wina dobiera tu sympatyczny młody Amerykanin, ale nie spodziewajcie się tam kalifornijskich cabernetów czy nowojorskich rieslingów: selekcja jest głównie włoska, z mocnym naturalistycznym przechyłem, choć zwolennicy bardziej klasycznych win też znajdą coś dla siebie. Włoch z kolei odpowiada za bruschetty i dla nich samych warto ten lokal odwiedzić. Także w przypadku jedzenia mamy opcje bardziej ortodoksyjne, jak i bruschetty „autorskie”, spośród których najbardziej smakowała mi ta z papryką piquillo i anchovies. Kiedy obsługa wyczuje, że wino jest twoją pasją, sprawi, że Ai Troëggi stanie się twoim drugim domem. Ja odwiedzałem ten lokal tyle razy, że mimo iż wina na kieliszki rotują, spróbowałem prawie wszystkich i zdecydowana większość była bardzo dobra. W Ai Troëggi jest zawsze tłoczno, zarówno w środku, jak i na zewnątrz, ale warto poczekać chwilę, stoliki zwalniają się często.

Genua jest miastem portowym par excellence (w końcu to tu urodził się Krzysztof Kolumb). Ma to swoje ciemniejsze strony (dealerzy i prostytutki to stały element tutejszego krajobrazu), ale oznacza też otwartość na świat. Genueńczycy chętnie jedzą pesto, focaccie, farinatę i inne lokalne potrawy, ale także licznie odwiedzają restauracje z kuchnią innych krajów, które są tu znacznie popularniejsze niż w innych włoskich miastach. Kuchnia peruwiańska, brazylijska, dominikańska, indonezyjska, kenijska… do wyboru do koloru. Nie są to oczywiście miejsca oferujące szczególnie ciekawe wina. Z jednym wyjątkiem. Wyselekcjonowane wina z Ai Troëggi wypijesz także w knajpce… polskiej. Nazywa się ona Kowalski i cieszy się ogromnym wzięciem. Jadąc do Genui marzyłeś o śledziu popijanym musującym durello? Śniłeś żeby zamówić do bigosu grignolino (o intrygującej nazwie „Ottavio Communist” i niepokojącej etykiecie przedstawiającej postać przypominającą gen. Jaruzelskiego)? W Genui, mieście, które niejedno widziało, spełnisz i takie fantazje. 

Półki sklepowe, półki skalne

Jeśli nie masz ochoty na jedzenie, a chcesz po prostu kupić butelkę wina, najlepiej udać się w okolicę Piazza Georgio Labò. Zacznij od Enoteki CRU, mieszczącej się w eleganckiej, XIX-wiecznej Galerii Mazzini. To taki typ sklepu jaki lubię najbardziej. Oferta nie jest gigantyczna, ale widać, że wszystkie wina zostały wybrane nieprzypadkowo przez entuzjastycznego właściciela Giuseppe Rizzo. Wśród około 300 etykiet, znajdziemy dobrą reprezentację niskointerwencyjnych win lokalnych. Jest też niewielka sekcja alkoholi mocnych i lokalnych przysmaków. Kiedy tam wszedłem, zastałem w środku… właściciela Tapullo. Nic dziwnego, że wina w jego lodówce przypominały te na półce enoteki CRU. Zanim się obejrzałem, dostałem kieliszek arcypijalnego blendu cinsaut/grenache z Langwedocji, przy którym szybko rozwiązały nam się języki, a mój włoski w zaskakujący sposób wskoczył na wyższy poziom. 

Moglibyśmy tak rozmawiać i rozmawiać, gdyby nie to, że czekały na mnie kolejne sklepy z winem. Enoteca Squllari to lokalny potentat, mający już pięć lokalizacji w Genui. Wybór win na półkach w sporym salonie przy Piazza Ferrari jest bardzo szeroki: bogata selekcja win włoskich, w tym oczywiście liguryjskich oraz sporo etykiet z poza Italii. Rozbudowana jest również sekcja alkoholi mocnych. Mniej tu „wynalazków”, więcej produktów dla mainstreamowego klienta, ale to miejscówka godna polecenia. 

Nie byłbym sobą, gdybym nie zajrzał do hipermarketu Coop, który mieści się dwa kroki od obu wyżej wymienionych sklepów. Czy można tam znaleźć wybitne wino? Nie, ale można znaleźć wino bardzo dobre i wybitnie tanie. Długo przecierałem oczy ze zdumienia patrząc na cenę sciacchetry od spółdzielni z Cinque Terre. Próbowałem to wino zaledwie dzień wcześniej i mimo iż bardzo mi smakowało, wydanie ponad 50€ (typowa cena w lokalnych enotekach) na małą butelkę tego słodkiego nektaru wydało mi się trudne do usprawiedliwienia. W genueńskim Coopie trwała promocja na produkty lokalne i zapłaciłem za nie zaledwie 32€ (nawet bez tej promocji, cena jest bezkonkurencyjna). W Cinque Terre lepiej spędzicie czas wędrując ścieżkami, które łączą poszczególne miasteczka, niż odwiedzając sklepy. Zakupy możecie zrobić w Genui. 

Po tej wycieczce w świat masowego, zdepersonalizowanego handlu, przeniosłem się w zupełnie inny świat, przekraczając próg enoteki Altivini. Jej właściciel, Raffaele Lozano Gandolfi wyglądał jakby właśnie wybierał się na górską wycieczkę i to trasą znacznie bardziej wymagającą niż szlaki w Cinque Terre. Tamtejsi winiarze uprawiają „winiarstwo heroiczne”, a Altivini to to „enoteca eroica” – w całości poświęcona winom tego typu. Tego, to znaczny właściwie jakiego? Raffaele objaśnia, że kryteria uznania wina za „heroiczne” (opracowane przez organizację CERVIM) to strome nachylenie stoku, duża wysokość upraw, uprawa na tarasach lub na niewielkich wyspach. Wina na jego półkach oznaczone są ikonkami, mówiącymi, które kryterium zostało spełnione. Większość spełnia jedno, niektóre dwa, trzy to rzadkość. Półki okupują górskie wina z całego świata, a osobny pokoik poświęcony jest szczególnego pasji właściciela, jaką są wina z Doliny Aosty. To kolejna autorska enoteka, której charakter dobrze oddaje jej motto: „Ekstremalne wina dla normalnych ludzi”. W piątek wieczorem warto wpaść tam na cotygodniową degustację, a w tygodniu przed odwiedzinami, warto zadzwonić, bo pasja do górskich wędrówek czasem wygrywa z pasją do wina i możecie Raffaele w sklepie nie zastać.

Dolce vita czyli la belle vie

Wracamy do najstarszej części miasta. Enoclub Genova to kolejne miejsce, w którym gust właściciela odciska mocne piętno na ofercie. To winebar, nieco bardziej elegancki niż hipsterskie Ai Troëggi, w którym połowę selekcji stanowią wina francuskie (dobrze reprezentowana jest Burgundia, Szampania, Dolina Loary). Sporo jest win od małych producentów z Piemontu. Oferta na kieliszki jest spora (w tym 2-3 szampany), do wina można zamówić deskę serów i wędlin, a na koniec wypić kieliszek czegoś słodkiego. I to niekoniecznie lokalnej sciacchetry (nie wiem nawet, czy jest na półce). Konikiem Alessandro, prowadzącego ten lokal, są francuskie wina słodkie. Sauternes, oczywiście, ale też coteaux du layon, muscat beaumes de venise czy saussignac. Do lokalnego słodkiego chlebka pandolce powinny pasować doskonale.

Tuż obok, na Piazza Delle Erbe, najlepszą miejscówką jest otwarte niedawno Bocù – Drinketti e Vinelli. Oferta gastronomiczna jest podobna (deski serów i wędlin, ale tym razem włoskich), zaś kompetentna obsługa potrafi dobrze dobrze, czym te przekąski popić. Można usiąść w środku, we przytulnym wnętrzu starej księgarni, lub na zewnątrz, w gwarze jednego z najpopularniejszych miejskich placów, w całości zajętego przez gastronomię. To także świetne miejsce na aperitivo. A jeśli sery i wędliny to za mało, to do gorących kanapek (i schłodzonych win) w Tapullo jest 50 metrów. I tak możemy krążyć po Genui, mieście w którym wiele możesz znaleźć, ale musisz najpierw się w nim nieco zgubić.

Tapullo Street Genova: Via di Canneto Il Lungo, 136/138 r, 16123 Genova

Ai Troëggi: Via Chiabrera, 61r, 16123 Genova

Kowalski: Via dei Giustiniani, 3/R, 16123 Genova

CRU Enoteca: Galleria Giuseppe Mazzini, 29r, 16121 Genova

Enoteca Squillari: Via Vernazza, 113 r – angolo Piazza De Ferrari, 16121 Genova

Altivini Enoteca Eroica: Via Interiano, 11R, 16122 Genova

Enoclub Genova: Via S. Donato, 7R

Bocù – Drinketti e Vinelli: Piazza delle Erbe, 23, 16123 Genova GE

Zobacz więcej naszych podróży