Florencja podczas wakacji 2021 – niezatłoczona, piękna

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy żeby pisać cokolwiek o Florencji, gdyż nie za bardzo lubię to miasto. Strasznie męczą mnie sfory turystów tworzące jednolitą ludzką masę zalewającą właściwie całe centrum. Nie można się przecisnąć, wszędzie kolejki, człowiek na człowieku. Oczywiście jak się jest w Toskanii warto odwiedzić stolicę, odhaczyć zabytki i wrócić spokojnie do Chianti Classico, ale niekoniecznie powtarzać. Ja jeśli już mam wybierać to zawsze wolę bardziej surową i mniej obleganą Sienę.
Co mnie zatem skłoniło do napisania tych kilku słów o medycejskich włościach? Przyjechałem w odwiedziny do winnic Marchese Antinori oraz Angelo Gaja i za punkt stacjonarny nasza grupa obrała właśnie Florencję. Jak wspaniale było odkryć to miasto na nowo! Dziś (postcovidowo) jeszcze puste, prawie wymarłe, ale właśnie wtedy można je docenić najbardziej. Przed 8:00 rano możecie spotkać pojedyncze osoby w kawiarniach. W hotelowych ogródkach śniadania jedzą 3-4 osoby. Wieczorem w tygodniu też hula wiatr i można snuć się do woli (godzina policyjna już zniesiona) po pustych uliczkach.
Dopiero w w/end zagęszcza się okolica, ale raczej na drugim brzegu Arno, gdzie młodzież bawi się w lokalnych knajpach i barach. Na przykład w hipsterskim Babae (Via Santo Spirito 21), tam możecie się napić sangiovese od Felsiny przygotowane specjalnie na potrzeby tego miejsca. Do Florencji łatwo dostaniecie się Lufthansą przez Wiedeń, Frankfurt albo Monachium.



Zatem gdzie zjeść i gdzie napić się wina?
Zacznijmy od ultra tradycyjnego miejsca – Trattotia dei 13 Gobbi (via del Porcelana 9) właściwie tylko z kuchnią toskańską. Odwiedziliśmy to miejsce skuszeni świetnymi recenzjami Fiorentiny i nie zawiedliśmy się. Mięso wybitnej jakości (z krów rasy Chianina), spieczone od z zewnątrz i pysznie surowe w środku, doprawione solą i pieprzem tuż przed wydaniem. Stek na 2 osoby – około 1.2 kg kosztuje 56 EUR. Można dobrać dodatki takie jak szpinak, ziemniaki z pieca, sałatę czy kwiaty cukinii smażone w cieście.
Ja jednak nie wiem czy ma to sens – stek jest duży, dostajemy chleb, który płacimy w „coperto”, więc płacić 6 EUR za kilka ziemniaków wydaje się bez sensu. Mięso broni się samo! Oczywiście oprócz tego kultowego dania możecie wziąć makarony, pierożki, tradycyjne dania z królika, dzika czy też obowiązkowo jagnięcia. Porcje pasty całkiem spore! Za wino zapłacicie mniej więcej 2 razy tyle co w sklepie. Jeśli macie swoją butelkę, którą chcecie otworzyć ma miejscu korkowe wynosi 10 EUR. Trzeba jednak wcześniej się spytać. Rezerwujcie stolik bo jest ciasno!



Jeśli macie ochotę na Fiorentinę, ale w bardziej nowoczesnym wydaniu to możecie wpaść do Trattora Dall’oste (via dei Cerchi 40). Tam do wyboru dostaniecie mięso z wielu ras krów i płaci się według jego wagi. Jest drożej niż w 13 Garbuskach, ale mięso jest trochę inaczej pieczone a steki grubsze. Możemy zamówić nie tylko 1.5 kg T-bona ale kawałki z innej części wołu. Mamy także dosyć nowoczesne inne dania, jak na przykład tatar z burratą, burgery czy też oddzielną kartę z owocami morza. Specjalną pozycję zajmują też trufle. Za korkowe płaciliśmy 3 EUR za osobę.
Na same trufle w różnej postaci (w kanapkach też) możecie wstąpić do Procacci – Via de’Tornabuoni 64.
Jeśli chodzi o kuchnię współczesną – duże wrażenie zrobiło na mnie Konnubio (Via dei Conti 8). Zdecydowanie warto tam się przejść, jeśli macie dosyć „oklepanego” włoskiego jedzenia. Młody szef Marco Anselmi gotuje nowocześnie, nawiązuje zarówno do klasycznych połączeń, jak i do orientalnych smaków.
Co prawda, nie przejecie się jak w Trattotia dei 13 Gobbi, bo porcje są raczej średniej wielkości, ale jedzenie naprawdę smaczne! Pyszne tataki z tuńczyka z orientalną sałatką, surowe krewetki odważnie połączone z serkiem straciatella, spaghetti z ziemniaka z borowikami i truflami!, czy też niby klasyczne ciacio e pepe ale z sepią i bottargą! Mnie zachwyciła kałamarnica z sepią, groszkiem, fasolką i chipsem kukurydzianym. Powodzeniem cieszył się tez podsmażany wędzony filet z łososia z warzywami. Przystawki i dania pierwsze 11-16 EUR, dania drugie 18-25 EUR. Ceny więc we włoskiej średniej. Podobało mi się!




A gdy chcecie potem jeszcze przejść się na kieliszek wina czy butelkę to dosłownie obok jest – Casa del Vino di Migliorini Bruno (via dell’Ariento 16) – strasznie oldscholowe miejsce. Jest trochę win na kieliszki a jak chcecie butelkę do stolika to dopłacacie 5 EUR do ceny „sklepowej”. Do tego wędliny i tradycyjne przekąski. Szkoda ze czynne tylko do 23:00. Może za chwilę się to zmieni.
Atakujcie właśnie teraz te normalnie zatłoczone, turystyczne miejsca. Sam mam ogromną ochotę połazić za kilka dni po, mam nadzieję chwilowo opuszczonej (zwykle zatłoczonej) Wenecji. Poszwendać się tu i tam, zwiedzić co trzeba nie czekając poł dnia na wejście. Włosi już zrezygnowali z testów dla zaszczepionych, więc dostępność winnej Italii wzrasta. Szczepmy się i jedźmy wypoczywać! Ja zaczynam już w piątek!
O innych miastach Toskanii, przeczytacie w artykule: 6 miast Toskanii, które warto odwiedzić.
Do następnego!
W.