Emilio Vada – ponowna wizyta w Coazzolo

Udostępnij ten post

Coazzolo to malutka miejscowość leżąca kilka kilometrów na wschód od granic apelacji Barbaresco. Bardziej niż ze swoich win miasteczko znane jest przede wszystkim z bardzo ciekawego dzieła sztuki. Na szczycie wzniesienia zlokalizowany jest niewielki kościółek, którego ściany zostały udekorowane przez brytyjskiego artystę, rzeźbiarza Davida Tremletta. Jest on również autorem podobnych dzieł na ścianach kapliczki na parceli Brunate w La Morra w regionie Langhe, czy stacji metra Rione Alto w Neapolu, ale także choćby brytyjskiej ambasady w Berlinie.

Niewielka odległość od Barbaresco zmienia jednak kompletnie kompozycję szczepów uprawianych w okolicy (a winnice rozciągają się jak okiem sięgnąć). Nigdy nie było to królestwo Nebbiolo, za to dominowała Barbera. Później, od lat 90-tych ubiegłego wieku lokalni rolnicy na fali wzrostu popularności Moscato d’Asti (słodkiego, aromatycznego, lekko musującego wina) dokonali konwersji swoich upraw i skupili się właśnie na uprawie Moscato. Przy czym większość z nich wybrało łatwiejszą i wymagającą mniejszych nakładów opcję, a więc zamiast butelkować wina, sprzedaje owoce potężnym firmom produkującym produkt końcowy.

To właśnie w Coazzolo swoją niewielką winiarnią posiada młody producent Emilio Vada, którego pierwszy raz odwiedziliśmy w wakacje 2017 roku. Rodzinną firmę przejął w 2012 roku, w czasie, gdy całość owoców była sprzedawana, a rodzina nie butelkowała win. Spadające jednak z roku na rok ceny skupu i energia, która cały czas rozpiera Emilio, zdecydowały o korekcie tego profilu. Przede wszystkim postanowił on wrócić do uprawy czerwonych odmian winorośli. Obok Dolcetto, posadził Nebbiolo, a całkiem niedawno Barberę. Wybudował niewielką winiarnię, w której produkuje również swoje własne Moscato. Do tego zakupił kilka baryłek, aby eksperymentować z dojrzewaniem win w beczkach. Z ostatnich nowinek – zmienił „klasyczne” korki na nowe, produkowane w 100% z trzciny cukrowej. Jego zdaniem nie dość, że ograniczają one problemy z wadą korkową, to widać, że wina ładniej dojrzewają w butelkach.

Wina od Emilio od początku imponowały nam świetną relację jakości do ceny. To łakomy kąsek dla importerów chcących poszerzyć swoje portfolio o pozycje z Piemontu.

Spróbowane wina

Emilio Vada Dolcetto d’Alba 2018

Porozmawialiśmy chwilę na temat perspektyw tej odmiany, której areał upraw w Piemoncie spada z roku na rok. Niestety Emilio też nie miał dla nas dobrych wieści, potwierdzając ogólny trend i przyznając, że sam poważnie zastanawia się nad zamianą Dolcetto na nowe parcele Nebbiolo. Nie dość, że Dolcetto nie jest łatwe w uprawie, to dodatkowo podczas winifikacji wymaga sporej atencji, jest szczepem bardzo narażonym na problemy z redukcją, wymagającym częstego przelewania pomiędzy zbiornikami i natleniania, a ponadto wytrącającym mnóstwo osadu przez co konieczna jest częsta filtracja. Sam Emilio nie lubi również lekkich, zwiewnych Dolcetto, preferując mocniej zbudowane, tęgie wina powstające z później zbieranych owoców (stąd w jego butelce mamy 14% alkoholu). Wino pachnie zdecydowanie, mocno, owocami pod postacią truskawek, malin i dojrzałych wiśni. Jednak na podniebieniu wciąż ładnie kwaskowe, świeże, z owocowym wykończeniem. Wysoki alkohol dodaje masy, ale nie przeszkadza w ogólnym odbiorze. Bardzo dobre (90/100).

Emilio Vada Barbera d’Alba 2017

Dwa ostatnie roczniki były dla Emilio trudne i nie tylko z uwagi na wysokie temperatury. Wiosną 2017 roku burza zniszczyła mu znaczą część zbiorów, w przypadku Barbery zebrał on ostatecznie o 1/3 mniej owoców, niż zwykle. Jednocześnie cała energia krzewów mogła zostać skierowana do pozostałych winogron, dając bardzo ekstraktywny sok. Wino pachnie dojrzałymi wiśniami, czereśniami, odrobinę śliwkami. Jak przystało na odmianę, kwasowość jest na naprawdę imponującym poziomie, a całość jest przyjemna soczysta i żywa. Bardzo dobre- (89/100).

Emilio Vada Barbera d’Alba 2018

Ekstremalnie gorące lato dało o sobie znać w alkoholu, który osiągnął tutaj 16%. W porównaniu do poprzedniego rocznika ta Barbera jest mocniej zbudowana, z nutami śliwek, czy nawet jeżyn. Owoce są już niestety odrobinę przegotowane, ale dostają lepszej energii w ustach, w czym na pewno pomaga wciąż mocno zarysowana kwasowość. Ciała jest tu jeszcze więcej, a w finiszu przebija się nieco ten wysoki alkohol. Świetnie pasowała do spróbowanego wraz z nią twardego Parmezanu. Dobre+ (88/100).

Emilio Vada Cua Rossa Langhe Nebbiolo 2018

Pierwsze z Nebbiolo od Emilio to wersja przechodząca krótką 10-dniową macerację i dojrzewająca jedynie w stalowych zbiornikach. Już sam kolor bardzo się nam spodobał, jest błyszczący, krwisty, karminowy. W aromacie znajdziemy mnóstwo owoców – truskawki, wiśnie, jeżyny i żurawiny, ale pojawia się również sporo akcentów ziemistych i pieprznych. Również na podniebieniu dominuje owocowa strona, tutaj przede wszystkim pod postacią truskawek. Wino jest skoczne, żywe, nieco zwariowane, nieposkromione. Z intensywną kwasowością i drapiącymi taninami. Chciałoby się je zagryźć choćby plasterkiem salami. Znakomite- (92/100).

Emilio Vada L’Erth Langhe Nebbiolo 2016

W tym przypadku maceracja jest już dłuższa, przekraczająca 35 dni, następnie wino rok spędza w baryłkach i dodatkowy rok w butelkach. Aromat jest bardziej dojrzały, wchodzi w tony dojrzałych malin i ciemnych wiśni, jest nieco przesmażony, w tle uzupełniony o suszone zioła i ziemię. Ładnie zbudowane, mocne, z ugładzoną kwasowością i bardziej zaokrąglonymi taninami. Nam jednak mimo wszystko bardziej smakowała poprzednia, lekko rustykalna pozycja. Bardzo dobre+ (91/100).

Emilio Vada Camp Bianc Moscato d’Asti 2018

Moscato d’Asti powstaje unikalną metodą, przez schłodzenie jeszcze fermentującego wina, gdy osiągnie ono zaledwie ok. 5% alkoholu. Dzięki temu zwykle sporo w nim cukru, ale ta lekkość sprawia, że mocno schłodzone to idealne wino na letnie upały. Pachnie typowo dla stylu – gruszkami, brzoskwiniami, słodkimi jabłkami, nieco miodowo. Świeże, chrupkie, choć kwasowość mogłaby być odrobinę wyższa (we znaki mógł dać się upalny rocznik). Bardzo dobre- (89/100).

Przyjemnie jest obserwować jak powoli, ale systematycznie rozwija się Emilio. Przy pierwszej wizycie jego portfolio liczyło trzy etykiety, teraz jest ich już o dwie więcej. Lubimy takich niewielkich, rodzinnych winiarzy i nieustannie zachęcamy do zwrócenia uwagi na tę winiarnię w Coazzolo.

Zobacz więcej naszych podróży