Edynburg 2022: Co, gdzie i dlaczego :)

Krótki i intensywny wypad do Edynburga dał mi wiele doświadczeń – również tych kulinarnych. Tymi właśnie się z Wami tu podzielę Generalnie jest to dosyć ponure, zimne miasto z monumentalnymi budowlami i zamkiem będącym jego centralną częścią. Zamek jednakowoż bardzo polecam – duża konkurencja dla Tower of London. Widoki, różnorodność ekspozycji, architektura – robią różnicę. Wróćmy jednak do Winniczkowych jedzeniowych klimatów. W Edynburgu bardzo ciężko jest zrobić jakościowe zakupy. Chodząc tylko na piechotę przez 3 dni po mieście okazało się że minęliśmy jednego rzeźnika, dowiedzieliśmy się że gdzieś jest sklep z serami i może rybny… słabo. Rządzi Tesco Express i Sainsbury’s Local… a w nich kolejny dramat, bo 80% towarów na półkach to przetworzone, świństwa gotowe do odgrzania w mikrofali. Wina w tych marketach dają jednak jakoś radę. Od 10 GBP można już coś porządniejszego złapać a w Sainsbury’s białe, różowe i musy można pobrać z lodówki! Pamiętajcie tylko, że winne półki otwarte są w Szkocji tylko pomiędzy 10:00 a 22:00!
I tak też zrobiliśmy! Na pierwszy ogień poszła Cellar Selection Saivignon Blanc Marlborough 2021, Villa Maria – świetnie zbilansowane wino gdzie w nosie rządzi dojrzały agrest, geranium, mięta, czarny bez. Usta o wysokiej kwasowości z genialnie wkomponowanym 14%! Alco. Pełne ciało. Agrest , grejpfruty, pomelo ze skórką, marakuja; średnia (+) końcówka. Absolutnie dobre! Chyba najlepsze Marlborough w tym roku. 90/100 W UK 12 GBP, a w Polsce pojawia się w różnych sklepach w internecie pewnie za około 100 PLN.
W Tesco też udało mi się pobrać Fluerie od Georges Duboeuf 2020 – poważny nos – śliwki, jeżyny, dym; intensywny dojrzały owoc. W ustach średnia (+) kwasowość i średnie (+) ciało. Elegancka tanina wyznacza jakość tego wina. Śliwki, wiśnie, dojrzałe porzeczki i trochę czereśni. Długa końcówka. Masywne jak na Fleurie, ale bardzo dobre. 90/100 12 GBP. W Polsce nie widziałem tego Beaujolais.
No to gdzie robić inne alko zakupy? Jeśli chodzi o specjalistyczne sklepy z winem to też jest posucha. Whisky delikatesy, które są w centrum powszechne i mają ogromny wybór mocnych alkoholi są mega drogie – tak w kwestii szkockiej jak i wina. Oczywiście gdy nie macie wyboru, a chcecie kupić dobrą butelkę wina za 30 GBP+ to ok, ale ceny i tak będą wyższe niż te, które zobaczycie na notkach degustacyjnych w Decanaterze. Dochodzi do tego, że nawet na lotnisku whisky jest droższa niż w Polskich marketach… Za 12tke Aberlour zapłaciłem 20 PLN więcej (z uwzględnieniem litrażu oraz super kursu międzybankowego z mojej karty) niż w Carrefour… więc zakupy Single Maltów (oprócz rodzynków) możecie sobie odpuścić. Z sieciówek winiarskich – „Majestic” jest na dużym uboczu, a „Vino” ma kilka miejsc na północy i w centrum. Ceny średnie+. Tam właśnie ogarnęliśmy wspaniałego musiaka z Sussex. Henners Maypole 2017 – 4 lata na osadzie 40/40% PN i Chardonnay plus Meuniere. Znakomity balans wysokiego kwasu, jabłkowo-cytrusowego owocu oraz bułczanych, chlebowych, maślanych a także mineralnych nut. Absolutnie szampańska jakość 92/100 Cena: 25 GBP. Wina Henners dostępne są w Polsce za sprawą Winemates.
A gdzie kupić prawdziwe jedzenie? Tylko na targu! Co sobota otwiera się w mieście kilka bazarów. Czynne są zazwyczaj pomiędzy 9-10 rano a 14-16 po południu. Warto sprawdzić w intenecie. Każdy ma swoją witrynę z listą wystawców, godzinami otwarcie i innymi informacjami. Dwa targi są w samym centrum w przyzamczu. Oddalone od siebie 5 minut spaceru. Pierwszy, otoczony pubami Grassmarket (Grassmarket Square) oferuje trochę egzotycznego street foodu, starocie i trochę rękodzieła. Dopiero Farmer’s Market (Castle Terrace – na dachu parkingu piętrowego) daje pełnię kulinarnych doznań. Ja w takich miejscach absolutnie dostaje drżenia rąk wreszcie prawdziwe produkty bezpośrednio od rolników, bądź też małych przetwórni. Jest kilka stoisk z mięsem (wyspecjalizowanych – jagnięcina, wołowina, wieprzowina), w tym fantastyczne z dziczyzną. Tam na tackach można kupić też gotowe wyroby z surowego mięsa, pasztety i placki (pies). Myśmy kupili na lunch pulpety z gołębia i kaszanki oraz pulpety z jelenia. A także 2 mini placki z dziczyzną aby sobie zjeść na lunch z łykiem kraftowego piwa, które nabyliśmy u kolejnego wystawcy. Są znakomite stoiska z serami, wędlinami, pieczywem, rybami (kraby i makrele rządzą!) czy warzywami. To tego dochodzą ekologiczne kosmetyki i zioła. Bardzo polecam to miejsce!
W apartamencie usmażyliśmy sobie klopsy i podaliśmy z sałatą i bazarową bułką pszenną! Do mięsa otworzyliśmy Max’s Shiraz Cabernet South Australia 2019, Penfolds, który nabyliśmy w Tesco za 22 GBP – jak szaleć to szaleć Etykieta stworzona na cześć Maxa Schuberta, legendarnego winemakera Penfoldsa z lat 1948-75, twórcy słynnego Grange. Mamy tu blend Shiraza 69% i Cabernat Sauvignon 31% – owoce zbierane są głównie z McLaren Vale, Wrattonbully, Padthaway i Coonawarra. Wino dojrzewa w amerykańskim dębie – 7% nowym, 60% jednorocznym i starszym. Tu już mamy mocnego zawodnika. W nosie śliwki i czarne porzeczki, trochę też z patelni. Do tego dochodzi cygaro, nuty dymne i przyprawy (cynamon). Wytrawny i nie przesadzony. Elegancki. Usta o wysokiej kwasowości. Średnia (+), konkretna tanina, lekko jednak muląca. Znowu mamy porzeczki i śliwki. Średni (+) finisz z nutami suszonej śliwki kalifornijskiej i przypraw. Nie nachalne, bardzo dobre do mięsa. Może trochę brakuje długości czy większej złożoności ale i tak udane! 89/100
Za tydzień trochę o pubach i wycieczce nad morze w poszukiwaniu najlepszego homara
Do następnego!
W