Cricova – w królestwie mołdawskich musiaków

Skoro mamy już za sobą ogólny rzut oka na winiarstwo w Mołdawii, to spokojnie możemy przejść do opisu poszczególnych, odwiedzonych winnic.
Dziesiątki kilometrów podziemnych korytarzy, ulice tytułowane nazwami winnych szczepów, znaki drogowe, przejścia dla pieszych, podziemne kino oraz oczywiście setki beczek i miliony butelek – tak prezentuje się Cricova. Jej historia rozpoczęła się w 1952 roku. Dwa lata później rozpoczęto gromadzenie winnej kolekcji. Co ciekawe jednym z zalążków była prywatna kolekcja Göringa, która trafiła do ZSRR jako część powojennych reparacji. Miejscem, jakie wybrano na przechowywanie oraz dojrzewanie produkowanych win były pozostałości kopalni piaskowca, na północnych przedmieściach Kiszyniowa.
Obecnie Cricova to prawdziwy gigant
Winnice obejmują obszar 6 tysięcy hektarów. Połowa z nich znajduje się w regionie Codru, w centralnej części kraju, a reszta na południu. Dodatkowo 30% winogron jest skupywane od innych winiarzy. Już na samym początku Cricova zdecydowanie stawiała na wina musujące, lokując się przez to na czołowego producenta w tej kategorii. W chwili obecnej roczna produkcja sięga 2 mln butelek, wytwarzanych metodą tradycyjną oraz 4-4,5 mln win metodą Charmat (co stanowi 80% lokalnego rynku).
Prezentowana z dumą kolekcja win ze starszych roczników liczy ponad 1 mln zgromadzonych w podziemnej kolekcji butelek. Oprócz wielu ciekawych, pojedynczych win ze starszych roczników, część zbiorów należy do prywatnych właścicieli. Dlatego obok butelek należących do Angeli Merkell, Johna Kerry’ego czy nawet Wladimira Putina, możemy znaleźć również wina Donalda Tuska (!).
Przy takiej gigantycznej produkcji wyzwaniem i sztuką jest zachowanie odpowiedniej jakości produkowanych win. Były to pierwsze butelki próbowane w Mołdawii, więc moja ciekawość ale i wątpliwości były tym większe. Jednak momentalnie uleciały podczas degustacji portfolio winnicy, które poprowadził jej główny enolog – Vasile Luca.
Feteasca Alba 2014 – mamy do czynienia z jednym z lokalnych mołdawskich szczepów, który w ciągu całej wizyty w Mołdawii wielokrotnie pozytywnie mnie zaskoczył. Tym razem jest w wersji pochodzącej z 25-cio hektarowej winnicy Criuleni zlokalizowanej w środkowej części kraju. Z ładnym, bogatym nosem. Z jednej strony mamy owoce tropikalne z dodatkiem nut kwiatowych. Usta o niezbyt wysokiej kwasowości z lekkim, nieprzeszkadzającym cukrem resztkowym. Dość proste wino, ale w cenie ex cellar 2 USD czego chcieć więcej?! Dobre.
Feteasca Negra 2014 – znów lokalny szczep, ale tym razem czerwona odmiana. Wino bardzo lekkie, zdecydowanie owocowe. Dominują nuty czerwonych owoców, a zwłaszcza truskawek. W tle trochę wanilii i ziół. Usta podobne, z niską kwasowością, delikatnymi taninami. Trochę za bardzo soczkowate. Średnie.
Codru Prestige 2011 – wino będąca kupażem Cabernet Sauvignon (75%) z dodatkiem Merlota (25%). Winogrona pochodzą z winnic z południa kraju. Wino przez 12 miesięcy dojrzewa w dębie. O zapachu ciemnych owoców, wanilii, dymu z ogniska, wędzonki. Usta miękkie, z niską kwasowością. Za to w finiszu trochę więcej tanin, niż u poprzednika. Dalej odrobinę pluszowe. Dobre.
Cabernet Sauvignon Prestige 2011 – tu mamy już wino jednoodmianowe, które również 12 miesięcy spędziło w beczkach. W nosie jest łagodniejsze od poprzednika. Ma więcej słodkiego owocu, ale i niezbyt przyjemny, kredowy posmak. Usta z większą kwasowością, ale niższymi taninami oraz gorzkawym posmakiem. Średnie-.
Vin Virgin 2011 – tutaj mamy dla odmiany 100% Merlota, wino jest natomiast niefiltrowane aby zachować jak największą koncentrację smaku i aromatów. Również ta butelka przez ponad 12 miesięcy dojrzewała w małych beczkach. Pachnie bardzo ciekawie – liściem laurowym, opadłymi i butwiejącymi liśćmi i więdniejącymi kwiatami. Dopiero po chwili wychodzi więcej owocu. Usta bardzo przyjemne, ze sporym alkoholem (14%), ale nie jest on wyczuwalny. W stylu przypomina południowo-włoskie Primitivo. Tutaj cena jest już wyższa (ok. 10 USD bezpośrednio od producenta), ale wino jest dobre+.
Po winach spokojnych przeszliśmy do musujących
Co ciekawe w Mołdawii pije się je (inaczej niż w większości krajów) na zakończenie posiłku.
Crisecco N.V. – nazwa sugeruje z czym mamy do czynienia – jest to mołdawska wariacja na temat Prosecco. Wino wyprodukowane taką samą metodą z wtórną fermentacją w stalowych zbiornikach. Ale co ciekawe mamy tutaj znów Feteascę Albę z dodatkiem 10% Muscata. Aromat lekki, świeży, z muszkatowym niuansem. Delikatne bąbelki i wyważony cukier. Niemęczące, proste ale i świeże wino. Dobre.
Blanc de Noir Pinot Noir Extra Brut N.V. – musująca butelka w wersji Extra Brut dopiero przebija się do świadomości mołdawskich konsumentów. Mołdawianie (podobnie zresztą jak Polacy) preferują bowiem wina z wyższym poziomem cukru. Nie jest też jak na lokalne warunki tanie (cena w detalu ok. 10 USD). Ale wino zdecydowanie rekompensuje tą cenę swoją klasę. W nosie pachnie truskawkami i malinami polanymi śmietanką. W ustach jabłkowe z gorzkawym, ziołowym posmakiem. Bardzo gęste, długo utrzymujące się bąbelki. Ożywcze, a przy tym eleganckie. Bardzo dobre-.
Grand Vintage Brut 2007 – na sam koniec zaprezentowano nam największą dumę winnicy. Butelkę o składzie 100% Pinot Noir z wybitnego, pojedynczego rocznika. O świetnym szkielecie, z jednej strony chlebowe, z drugiej z dobrym, truskawkowym owocem. Bardzo dobra kwasowość. Poważna, eleganckie wino. Klasa adekwatna do ceny (12 USD). Bardzo dobre+.
Już ta pierwsza degustacja pokazała, że miejscowi winiarze nie mają się czego wstydzić. Co więcej mają do zaproponowania naprawdę ciekawe pozycje. Cricova, zwłaszcza w kategorii win musujących, zaprezentowała nam poważne, eleganckie wina. Choć na razie królują przede wszystkim na lokalnym rynku, to mam nadzieję, że zawitają również do naszego kraju. Warto się nimi zainteresować.
Wyłącznym dystrybutorem win Cricova jest Platinum Wines Sp. z o.o. Niebawem, będzie można je nabyć w sklepach.
Do Mołdawii podróżowałem i degustowałem na zaproszenie Wine of Moldova.