Château Vartely – mołdawska pochwała rożnorodności

Kontynuując przegląd mołdawskich winnic przechodzimy do Château Vartely. Siedziba producenta mieści się w miejscowości Orhei, 50 kilometrów na północ od Kiszyniowa. Nazwa „Vartely” w wolnym tłumaczeniu oznacza „lokalne, miejscowe skały„. Nawiązuje do charakterystycznego podłoża, które dominuje w okolicy. Stąd też porażką zakończyły się próby wydrążenia pod siedzibą producenta tuneli na kształt tych, które posiada Cricova (w Mołdawii niemal każdy winiarz chce mieć swoje własne tunele – z lepszym bądź gorszym efektem). Miejscowe skały okazały się po prostu za twarde.
Sama winnica rozpoczęła swoją historią w 2003 roku. Nikt wtedy nie patrzył na jakość, lecz na ilość butelek, którą zdolny był skonsumować rosyjski rynek. Château Vartely od początku postanowił iść na przekór temu trendowi. Obecnie roczna produkcja sięga kilku milionów butelek, z czego aż 90% jest eksportowanych. Areał winnic to 2,5 tysiąca hektarów. Lokalne szczepy stanowią 10%, ale ich udział ciągle rośnie. Może nie uwierzycie, ale Polska jest głównym importerem ich butelek. Niestety do naszego kraju sprowadza się głownie wina naturalnie półsłodkie, ale mam olbrzymią nadzieję, że to ulegnie zmianie, bo wina wytrawne i słodkie stoją na bardzo wysokim poziomie.
Podczas wyśmienitej kolacji zaserwowano nam:
Spumant Clasic Brut NV – jako pierwsze do naszych kieliszków trafiło wino blanc de noir wyprodukowane w 100% z Pinot Noir. Wina musujące rozpoczęto produkować w 2008 roku, najpierw głównie na potrzeby restauracji. Nawet dziś większość butelek trafia na lokalny rynek. Wino do 2 lat dojrzewa na osadzie, a po tym czasie co miesiąc butelkowanych jest około tysiąc butelek. W ten sposób producent cały czas kontroluje stopień dojrzałości wina. W nosie delikatnie grzybowe, poza tym mało aromatyczne. Usta owocowe, ale i trochę chemiczne. Średnie+.
Fateasca Regala 2014 – tak jak Pinot Gris jest mutacją Pinot Noir, tak Fateasca Regala stanowi mutację Fateasca Negra. Ma bardzo ładny nos, w którym na pierwszym planie dominują akcenty kwiatowe i owoce. Usta o dobrej, wysokiej kwasowości. Mamy tu zioła, kwiaty, cytrynę. Poprawia się jeszcze bardziej po kilku minutach w kieliszku. Wino jest lekkie, świeże, codzienne. Dobre.
Individo Traminer Sauvignon Blanc 2014 – koncept na to wino wypłynął z chęci połączenia bardzo ciekawego Traminera (70% w butelce), który jest uprawiany w Château Vartely z ekspresją jaką daje Sauvignon Blanc. Nos pod dyktando pierwszej odmiany, różany , pudrowy. Ale za to usta niezbyt ciężkie, wytrawne z pieprznym finiszem. Sporo ciała, bo i 14,5% alkoholu, który na szczęście nie jest wyczuwalny. Biorąc pod uwagę cenę u producenta (2,5 EUR) to mógłby być hit. Dobre+.
Individo Fateasca Negra 2014 – winogrona użyte do produkcji wina pochodzą z południa Mołdawii, gdzie roczne temperatury są średnio o 3 stopnie Celsjusza wyższe, niż w środkowej części kraju. W nosie czuć przede wszystkim owoce (dojrzałe wiśnie). W tle mamy również trochę zieloności, szypułek. Usta z gorzkawym posmakiem i zielonymi taninami. Nieokrzesane, trochę rustykalne, przede wszystkim dlatego, że butelkowano je dopiero 2 miesiące przed rozlaniem nam do kieliszków. Dobre+.
Individo Rara Neagra Malbec Syrah 2014 – ciekawy kupaż lokalnego szczepu Rara Neagra z dodatkiem dwóch międzynarodowych odmian (udział każdego z nich to mniej więcej 1/3). Rara Neagra była kiedyś szczególnie popularna z uwagi na dużą plenność, która niestety nie szła w parze z jakością. Okazuje się jednak, że przy dobrym prowadzeniu może dawać bardzo ciekawe efekty. Mamy tu bardzo dojrzałe, a nawet lekko przesmażone owoce – czereśnie i jagody. Do tego akcenty dymne, jałowiec i igliwie. O dobrej kwasowości i niezłych taninach. Sporo ciała, dobry szkielet, takie wino po byku. Dobre.
Taraboste Rezerva Cabernet Sauvignon 2011 – to już wyższa etykieta, której nazwa pochodzi od określenia Dackiej (Mołdawinie uważają się ze potomków Daków) arystokracji. Wino przez 2 lata dojrzewało w nowych, amerykańskich beczkach. Mamy tu liście porzeczki i paprykę. Alkohol (14,5%) jest świetnie wtopiony. Również beczka nie wybija się ponad akcenty owocowe. W finiszu wypolerowane taniny. To jest już bardzo poważne wino, które prosi się o podanie do wołowego gulaszu. Cena wyższa od poprzedników (6 EUR u producenta), ale wino jest bardzo dobre-.
Pinot Noir 2009 – jako ciekawostkę zaprezentowano nam mołdawskie Pinot Noir. Rozlane z butelek magnum, przed zabutelkowaniem spędziło 18 miesięcy w beczce. To już bardzo ewoluowane wino, z nutami kompotu z suszu, liścia laurowego, czarnej porzeczki. Do tego również przyprawy i trochę nut warzywnych (buraki). Nie jest to wino zwiewne i delikatne, ma sporo ciała i trochę mało ogłady. Ale do mnie przemówiło. Bardzo dobre+.
Taraboste Rezerva Chardonnay 2014 – wróciliśmy do białych butelek. To Chardonnay miało być szybkim przerywnikiem przed słodkościami. Spędziło 6 miesięcy w beczce. W niestety nielubianym przeze mnie stylu – herbatnikowe i orzechowe. Na szczęście więcej owocu wychodzi w ustach. Dobre.
Chardonnay Dulce 2013 – z powstaniem tego wino wiąże się ciekawa historia. Zadecydował tutaj przypadek. W 2013 roku, w jednej z parceli leżącej blisko Dniestru Chardonnay osiągnęło optymalną dojrzałość i miało być lada dzień zebrane. Niestety nagle przyszedł deszcz. Gdy pracownicy chcieli zebrać owoce, okazało się, że zostały one dotknięte szlachetną pleśnią. Postanowiono to wykorzystać i wyprodukować z nich słodkie wino. Według mnie był to strzał w dziesiątkę! Zapach jest piękny: kandyzowane owoce (morele, mango). W ustach wciąż przyjemnie kwaskowe, przez co cukier nie dominuje. Świeże, niemęczące, świetne. Bardzo dobre+.
Muscat Ottonel Ice Wine 2011 – kiedyś niemal co roku można było w Mołdawii produkować „wina lodowe”. Niestety obecnie, przez globalne ocieplenie, jest to praktycznie niewykonalne. Butelka jest niesamowicie bogata – miód, cytryna, lipa, owoce w miodzie. W ustach słodziutkie, ale nadal nieprzemęczone. Obezwładniające. Znakomite.
Po spróbowaniu takiego przekroju butelek mam tylko jedno przesłanie do polskim importerów – na co czekacie?!
Do Mołdawii podróżowałem na zaproszenie Wine of Moldova.