Château de Grand Pré – Romain Zordan w akcji

Udostępnij ten post

Nasze tegoroczne wakacje były dla nas wypuszczeniem się nieznane. Pierwszy raz bowiem zdecydowaliśmy się pojechać do Francji (odwiedzona kilka lat temu Korsyka się nie liczy) i oczywiście mieliśmy za cel wizyty u kilku miejscowych producentów. Obwialiśmy się przy tym stereotypowego obrazu Francuzów i ich przysłowiowej „otwartości” dla turystów. Na szczęście okazało się, że obawy były przesadzone.


Beaujolais – mniej znana Burgundia

Beaujolais było pierwszym przystankiem na naszej trasie. Region w dalszym ciągu utożsamiany bywa jedynie z Beaujolais Nouveau, a więc młodym winem, wypuszczanym do sprzedaży w listopadzie każdego toku, świeżo po zbiorach. Jego jakość bywa często wątpliwa, co niestety przekłada się na wizerunek Beaujolais zwłaszcza u początkujących fanów wina. Prawda natomiast jest taka, że jest to jeden z najciekawszych regionów wschodniej części Francji.

Zapomnijcie więc o Beaujolais Nouveau! Wszystko, co najlepsze w regionie dzieje się w obrębie cru, a więc leżących na północy dziesięciu gminach, z których każda posiada status odrębnej apelacji. Idąc znów północy na południe są to Saint Amour, Juliénas, Chénas, Moulin-á-Vent, Fleurie, Chiroubles, Morgon, Régnié, Brouilly, Côte de Brouilly. To właśnie ich nazwy znajdziecie zawsze na etykietach win oznaczonych jako cru Beaujolais. Oprócz tego, dalej na południe i zachód znajduje się apelacja Beaujolais-Villages (38 gmin już bez prawa umieszczania nazw miasteczek na etykietach), a jeszcze dalej, bliżej Lyonu tereny generycznej, podstawowej apelacji Beaujolais. To głównie z tej ostatniej powstają corocznie hektolitry Beaujolais Nouveau.

Odmiana, która dominuje w Beaujolais to gamay (to wyłączenie z niej powstają czerwone wina w regionie). Historycznie nie miała ona łatwego życia. Najpierw Filip II Śmiało, panujący w XIV wieku książę Burgundii nakazał wykarczowanie wszystkich krzewów gamay, które znajdowały się w jego kraju. Jego zdaniem była to odmiana zbyt plenna, a powstając z niej wina nie przystające do prestiżu Burgundii, która miała słynąć z pinot noir. Odmiana przeniosła się więc dalej na południe, swoją ojczyznę znalazła kilkadziesiąt kilometrów na północ od Lyonu. Przez długi czas ciągnęła się jednak za nią ta kiepska renoma. W XIX wieku gamay stał się symbolem win proletariackiego, stanowił element dniówki „wypłacanej” lyońskim robotnikom.

O ile rzeczywiście szczep nie osiąga takiej elegancji jak pinot noir, to jednak jego soczysty owoc, aromatyczność i silna kwasowość ma sobie coś bezsprzecznie urzekającego. Zwykle podstawowe wina z Beaujolais to pozycje dość proste, ale już od poziomu Beaujolais-Village zaczyna się robić ciekawie, a już butelki z poszczególnych cru dają mnóstwo radości. Przy tym są to wina relatywnie niedrogie, zwłaszcza gdy porównamy je z burgundami. Na miejscu wina klasy cru Beaujolais kosztują najczęściej 12-20 eur, a i w Polsce można je spotkać na półkach już od ok. 50 zł.

Romain Zordan

Beaujolais to także jeden z tych regionów we Francji, gdzie bardzo dynamicznie rozwija się ruch win naturalnych. Wielu producentów zdecydowało się na przejście na uprawę organiczą, czy biodynamiczną. Ojcami tej fali byli Marcel Lapierre, Jean Foillard, Jean-Paul Thévenet i Guy Breton ale w kolejnych latach dołączyło do nich naprawdę wielu miejscowych producentów. Jednym z nich jest Romain Zordan, którego winiarnię Château de Grand Pré mieliśmy przyjemność odwiedzić.

Początkowo Romain jedynie skupował winogrona, nie posiadając własnych winnic. Wówczas jego styl był bardziej klasyczny. Zmiana dokonała się gdy w 2012 roku powrócił on rodzinne strony po wyjeździe do Australii i pracy w Burgundii. Już wówczas jego ojciec nie używał na winnicach chemii (od 2000 roku), a od 2008 roku uprawy prowadzone były organicznie. Po powrocie, podczas festiwalu w Belgii Romain poznał grono zaprzyjaźnionych naturalnych winiarz, na czele z Jean-François Ganevatem, jedną z gwiazd tego nurtu z Jury. Panowie tak sobie przypadli do gustu, że Romain udał się do Jury, by uczyć się od Jeana-François. Mistrz był chyba dumny z ucznia, bo zdecydował się nawet na kupowanie jego winogron (Jean-François oprócz win z Jury, produkuje również kupaże z różnych skupowanych gron).

Obecnie Romain posiada 8 hektarów upraw, 6 hektarów w ramach apelacji Fleurie, 1,5 hektara w Morgon i 0,5 w ramach apelacji Beaujolais-Village. Winiarz przykłada dużą wagę do delikatnej (choć stosunkowo długiej) fermentacji w niskiej temperaturze. Jest ona zwykle semi-karboniczna, schłodzone owoce trafiają więc do kadzi fermentacyjnych jako pełne kiście, gdzie pod wpływem ciężaru winogrona znajdujące się na spodzie zbiornika pękają i sok zaczyna fermentować. Odbywa się to oczywiście za pomocą naturalnych drożdży, a wino do butelek trafia bez filtracji.

Fleurie

Fleurie to jedno z bardziej rozpoznawalnych cru Beaujolais, któremu bez wątpienia pomaga łatwa do zapamiętania nazwa. Co jednak ciekawe, nie wzięła się ona od kwiatów (które notabene często czuć w bukiecie tutejszych win), ale od imienia rzymskiego legionisty. Choć wina z Fleurie nie mają takiej renomy jak te Morgon czy Moulin-á-Vent, to często uważa się, że są ona najbardziej finezyjne ze wszystkich cru, a samo miasteczko bywa określane jako „królowa Beaujolais”.

Uprawy zajmują w gminie obszar 890 hektarów, a winnice zajmują głównie zbocza dość stromych i całkiem wysokich wzgórz (dochodzących do 450 metrów). To teren znacznie bardziej pofałdowany niż w przypadku Moulin-á-Vent, z którym Fleurie graniczy od północy. Tutejsza gleba to głównie najbardziej charakterystyczny dla regionu różowy granit.

Spróbowane wina

Château de Grand Pré Beaujolais Blanc 2020 (18 sur – podajemy ceny według strony internetowej producenta)

Białe wina stanowią w Beaujolais znikomą część produkcji (1% powstających win), a odmianą wykorzystywaną do ich powstawania jest chardonnay. Romain nie ma swoich nasadzeń tego szczepu, a grona kupuje od znajomego. Wino fermentuje w beczkach, a następnie dojrzewa w nich przez rok na osadzie. W zapachu dominują jabłka i gruszki, z odrobiną akcentów ziołowych i przyprawowych. W ustach z dobrym ciężarem, delikatnie maślaną fakturą i grejpfrutowym finiszem. Bardzo dobre+ (91/100).

Château de Grand Pré Beaujolais 2019 (12 eur)

Tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z Beaujolais Nouveau, choć tej informacji nie znajdziecie na etykiecie wina. Wino nie było siarkowane, a same owoce pochodzą ze starych, nawet 80-letnich krzewów. Butelka przeczy też temu, że takie pozycje nie nadają się do odrobinę dłuższego dojrzewania. Tutaj mamy wciąż przyjemnie wiśniowy owoc, na podniebieniu z dodatkiem wyraźnym akcentów ziemistych i ziołowych. Całość kwaskowa, rześka, chrupka. Bardzo dobre- (89/100).

Château de Grand Pré Fleurie 2019 (17 eur)

Tutaj grona pochodzą ze średnio 30-letnich krzewów, rosnących na piaszczystej glebie. Wino dojrzewa na osadzie w używanych beczkach przez około 7 miesięcy. To gamay jest pięknie aromatyczne, kwiatowe, z dodatkiem wiśni i truskawek. W ustach świeżutkie, radosne, czereśniowe, mocno kwaskowe. Bardzo dobre+ (91/100).

Château de Grand Pré Fleurie Cuvée Spaciale 2019 (20 eur)

Winogrona użyte do produkcji tego wina pochodzą z pojedynczej działki i krzewy na niej są już wiekowe, nawet 70-letnie. Owoce zbierane są nocą, zaczynają fermentować w niskiej temperaturze, a następnie wino dojrzewa w 600-litrowych beczkach. Stosunkowo podobne do poprzednika, ale owocowość jest tutaj mocniejsza, wyraźniejsza, imponuje skoncentrowanymi aromatami wiśni, poziomek, malin i czereśni. Również na podniebieniu czyściutkie, bardzo kwaskowe, wręcz brzoskwiniowe, z długim, pociągłym, wibrującym posmakiem. Znakomite- (92/100).

Chateau de Grand Pré Fleurie Buvons pour des idées 2019 (20 eur)

To jeszcze inne Fleurie, do którego Romain używa wyselekcjonowanych owoców z najstarszych krzewów z różnych parceli. Dominują maliny, wiśnie, a tych owoców jest naprawdę mnóstwo. Kwasowość za to jest odrobinę niższa niż u poprzednika, a taniny gładziutkie. Całość bardzo radosna, choć wydaje się nie tak złożona jak w przypadku poprzedniego wina. Bardzo dobre+ (91/100).

Château de Grand Pré Côte de Brouilly 2019 (18 eur)

Romain nie posiada parceli w tym cru, ale skupuje stamtąd owoce. To gamay jest ponownie bardzo aromatyczne, z nutami żurawiny i lukrecji (swoi aromatem przypomina wręcz nebbiolo). Usta soczyste, mocno kwaskowe, kwiatowe, z dodatkiem chrupkich wiśni. Praktycznie bez garbników, ale owocowość jest za to pierwszorzędna. Bardzo dobre+ (91/100).

Château de Grand Pré Morgon 2019 (17 eur)

Przeskakujemy do nieodległej gminy Morgon, gdzie winogrona rosną na podłożu ze zwietrzałych skał i łupku. Tutaj dojrzewanie w beczkach (pochodzących z Meursault) trwa krócej niż w poprzednich winach, bo przez 4-5 miesięcy. Ciało jest mocniejsze niż w przypadku win z Fleurie, wino pachnie też bardziej kwiatowo (storczyki), a owoc jest pełniejszy, ciemniejszy, bardziej wiśniowy. Na podniebieniu za to dalej świeże i soczyste, mocno kwaskowe. Znakomite- (92/100).


Nie wiemy, jak Wy, ale my uwielbiamy wina z Beaujolais. W kategorii czystej przyjemności, jakie mogą dawać czerwone wina, mało jest pozycji, które mogą się z nimi równać.

Wydaje się nam, że wina te nie są dostępne w Polsce, ale rynek win naturalnych rozwija się tak dynamicznie, że nie raz nasze przypuszczenia okazywały się niesłuszne – jeśli i tym razem jest inaczej, dajcie koniecznie znać.

Zobacz więcej naszych podróży