Carlo Tanganelli – naturalna Toskania

Udostępnij ten post

Chianti Classico, Brunello di Montalcino, Vino Nobile di Montepulciano – Toskania ma swoje klasyki i mnóstwo świetnych winiarzy w tych apelacjach. Jednak my z Kamilą odwiedzając ten region szukamy też miejsc nieoczywistych i mniej znanych producentów, których win nie da się spróbować w Polsce. Przemierzając w czerwcu toskańskie rubieże tym sposobem trafiliśmy do Azienda Agricola Tanganelli.

Naturaliści, nim stało się to modne

To trochę paradoks, że obecnie naturalne winiarstwo staję się poniekąd modą. W związku z rosnącym popytem na takie wina wśród konsumentów, na całym świecie wiele projektów postanawia dokonać konwersji na naturalne winiarstwo. Nie widzę w tym w zasadzie nic złego, bo nawet jeśli taka decyzja wynika bardziej z chłodnej kalkulacji ekonomicznej, a nie troski o ekologię i życie w zgodzie z naturą, to finalnie zawsze to lepiej, gdy w winie jest mniej chemii.

Jednak większym szacunkiem darzę winiarzy, którzy swoje wina wytwarzali w naturalny sposób już od wielu lat, czasem nawet bez afiszowania się odpowiednimi certyfikatami, czy bez reklamowania swoich butelek jako vini naturali. Tak jest właśnie w przypadku Carlo Tanganelliego, który od początku swojej przygody z winami nie używał żadnych pestycydów i dziś szczyci się tym, że wszystkie posadzone przez niego winnice nigdy nie miały do czynienia z taką agresywną chemią. Winiarnia jest również jednym z pierwszych członków stowarzyszenia VinNatur założonego we Włoszech w 2006 roku. Łącznie posiadają oni 14 ha winnic, przy czym najstarsze mają ponad 50 lat.

Do lat 90-tych ubiegłego wieku rodzina sprzedawała swoje owoce do miejscowej spółdzielni, ale wtedy Carlo postanowił spróbować samodzielnego butelkowania win. W 2002 roku Carlo zmarł, a posiadłość przeszła w ręce jego syna Marco, któremu dzisiaj pomaga znów jego syn Giacomo.

Ich wina bez jakiegoś specjalnego medialnego rozgłosu, dość szybko zdobyły uznanie na świecie. Do dzisiaj niemal 90% produkcji trafia za granicę.

Gdzie jesteśmy?

Rodzina Tangnellich posiada swoje winnice nieopodal niewielkiego, ale jak wiele toskańskich miasteczek, niezwykle urokliwego Castiglion Fiorentino, położonego kilka kilometrów na północny-zachód od Cortony. Jest to więc pogranicze Toskanii i Umbrii. Giacomo opowiadał, że znajdujemy się niemal dokładnie w tej samej odległości od Adriatyku, co od Morza Tyrreńskiego, a więc niemal na samym środku Półwyspu Apenińskiego. Sama winiarnia może się zaś pochwalić pięknym widokiem na średniowieczny zamek – Castello di Montecchio Vesponi.

Klimat i gleba

Tutejszy klimat, jak oczywiście na Toskanię, jest stosunkowo chłodny. Zwłaszcza na najwyżej położonej winnicy Mammi, gdzie winorośle rosną na wysokości ponad 600 metrów, różnice temperatur między dniem, a nocą są dość znaczne. Na niższych parcelach problemem bywają natomiast wiosenne przymrozki, minusowe temperatury mogą się pojawiać nawet w drugiej połowie kwietnia.

Rodzina nie ma natomiast problemów z suszą. Jak śmiał się Giacomo wystarczy tutaj kilka ruchów łopaty w ziemii, aby zaczęła tworzyć się kałuża z wypływającej spod winnicy wody. To duży atut w coraz bardziej upalnym klimacie.

Oczywiście duża w tym rola miejscowej gleby, która w winnicach położonych w dolinie jest dość ciężka, gliniasta. Wyżej pojawia się więcej galestro, a więc typowego dla Toskanii podłoża, stanowiącego mieszankę piaskowcowo-gliniastych osadów, które wydaje się dość zwarte, ale w dłoniach kruszy się na niewielkie płatki przypominające skrawki papieru. Niektórzy winiarze charakteryzują galestro jako glinę, która nie osiągnęła jeszcze odpowiedniej kompaktowości.

Wina Carlo Tanganelli nie są dostępne w Polsce, ale producent z chęcią podjąłby współpracę z importerem. Patrząc na jakość tych win i ich śmiesznie niskie ceny (najdroższe kosztowało nas chyba 14 euro) zdecydowanie polecamy tego allegrowicza.

Spróbowane wina

Carlo Tanganelli Pipirii Toscana Bianco 2021

Zaczęliśmy od wina, które jak mówił Marco ma być odpowiedzią na letnie słońce. Mamy tu rzadko spotykaną w regionie odmianę viognier z niewielkim dodatkiem lekko macerowanego trebbiano. Dojrzewanie na osadzie odbywa się w stalowych zbiornikach przez 7 miesięcy. Wino pachnie herbacianie, do tego mamy w aromacie cytrynową skórkę, zioła i soczyste jabłka. Usta bardzo kwaskowe, limonkowe, z odrobiną lotnej kwasowości i odświeżającym finiszem. Rzeczywiście – idealne wino na upał. Bardzo dobre- (89/100).

Carlo Tanganelli Anatraso Toscana Bianco 2020

Tutaj mamy głównie trebbiano toscano z dodakiem 15% malvasia di candia. Rodzina jest zresztą bardzo dumna ze swoich krzewów trebbiano, będących jednymi z najstarszych w Toskanii. Owoce były macerowane na skórkach przez 3 tygodnie, a następnie wino trafiło na 18 miesięcy do akacjowych beczek, z regularnym wzburzaniem osadu. Ponownie zaczyna się harbacianie-ziołowo, ale potem mamy więcej słodszego owocu, brzoskwiń, suszonych moreli, pigwy i mirabelek. Usta z solidną koncentracją, mocne, bardziej wytrawne, z ziołowymi garbnikami w długiej końcówce. Bardzo dobre (90/100).

Carlo Tanganelli Rude Toscana Rosso 2019

Pierwsza z czerwieni to głównie sangiovese, które zostaje uzupełnione o malvasię nera i colorino. Owoce pochodzą z niżej położonych winnic, a całość dojrzewa w stalowych zbiornikach. To w najlepszym tego znaczeniu wino codzienne, pełne czerwonych owoców (czereśnie, wiśnie, maliny), z rustykalnymi garbnikami i mocną kwasowością. Nieco nieokrzesane, może nawet chłopskie, ale jakże autentyczne. Nawet 14% alkoholu jakoś nie odznacza się nadmiernie. Dobre (87/100).

Carlo Tanganelli Cibreo Toscana Rosso 2020

To te same odmiany i taka sama winifikacja, ale owoce pochodzą z wyżej położnych parceli. Wino jest wyraźnie lepiej poukładane, wiśniowo-żurawinowa owocowość jest bardziej chłodna, mineralna. W ustach jest świetnie soczyste, a balans między kwasowością i garbnikami nienaganny. Radosne, żywe, apetyczne wino. Bardzo dobre (90/100).

Carlo Tanganelli Pianelli di Mammi 2022

Jak wskazuje nazwa mamy tutaj owoce z najwyżej położonej, tarasowej parceli producenta, w proporcji 90% sangiovese i 10% colorino. Wino powstaje za pomocą tradycyjnej metody zwanej governo. Polega ona na tym, że zbierane w pierwszej kolejności owoce sangiovese są kruszone i poddawane fermentacji, a gdy ona się kończy, wtedy do kadzi dorzucane są zebrane póżniej winogrona colorino. W efekcie intensywna fermentacja jest wzbudzana na nowo. Marco wyjaśniał, że taki proces pozwana na złagodzenie tych dość agresywnych tanin, z których słynie sangiovese. Całość dojrzewa jeszcze przez 6 miesięcy w stalowych zbiornikach.

Bardzo elegancki nos z akcentami dojrzałych wiśni, malin i truskawek. Aromat jest mocny, nasycony, a owocowość balansuje umiejętnie na granicy konfitury. Również w ustach ze zdecydowanie najbardziej dojrzałym owocem spośród opisywanych czerwieni, ale również z zachowaną wysoką kwasowością. Jeszcze zamknięte, choć garbniki wydają się faktycznie dość miękkie. Bardzo dobre+ (91/100).

Carlo Tanganelli Hera 2020

Ostatnie wino to ciekawostka, bo mamy tutaj głównie merlota, którego uzupełnia około 30% sangiovese, całość dojrzewa zaś przez 24 miesiące we francuskich beczkach. Na razie wino jest jeszcze bardzo młode (butelkowane 2 miesiące wcześniej), pełne intensywnych nut wiśni, przypraw, porzeczek i pieprzu. W ustach ściśnięte, ale z dobrym ciałem i solidnymi taninami. Kwasowość niższa niż choćby u poprzednika, ale wciąż na tyle zaznaczona, by nie miało się wrażenia, że wino jest oklapłe. Pozycja do odłożenia na jakieś 3-4 lata. Bardzo dobre+ (91/100).

Uwielbiamy odkrywać takie miejsca. Owocowe, apetyczne i autentyczne wina to coś, czego zawsze szukamy i również tym razem rodzina Tanganellich nas nie zawiodła. Chciałoby się, aby zamiast kolejnego Chianti Classico czy Brunello to polski zawitały właśnie takie toskańskie pozycje.

Zobacz więcej naszych podróży