Cantina Lunae – Liguria w najlepszym wydaniu

Podczas naszych włoskich podróży odwiedzaliśmy różne typy winiarni. Zdarzają się wielcy producenci, ale i ci podszyci komercyjną nutą. Na drugim biegunie znajdują się małe, rodzinne firmy, kultywujące uprawę winorośli z pokolenia na pokolenie, dla których fakt, że ktoś chce poznać ich historię, posłuchać opowieści o ich losach i spróbować win, znaczy więcej niż karton sprzedanych butelek. I tu dochodzimy do perełki środka, czyli Cantina Lunae.
Cantina Lunae to nie tylko wino
Z jednej strony mamy bowiem producenta, który obok wina produkuje również świetną oliwę (no dobrze, to się jeszcze zdarza, przecież w Fèlsinie mieliśmy nawet degustację oliwy), ale do tego likiery, grappę, sprzedaje lokalne sery, miody, wędliny, oliwki, przyprawy, makarony. Ich wina można kupić w butelkach, ale można też zabrać ze sobą we własnych plastikowych, czy szklanych opakowaniach. Sama winiarnia to swoiste połączenie sklepu z winami i delikatesów.
Z drugiej strony wita nas mega pozytywna i uśmiechnięta Debora (córka właścicieli), z kolorowymi włosami, wytatuowana, ale tak serdeczna, jakbyśmy byli jej dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Zwiedzając winiarnię opowiada nam o tym, jak jej ojciec pomaga miejscowym, starszym ludziom, dla których uprawianie winogron stanowi sens życia i którzy sprzedając owoce roku swojej pracy, mają w oczach łzy radości i dumy. Gdy zasiadamy do degustacji samych win, Debora co chwila przynosi nam kolejne smakołyki, a gdy kupujemy wina do domu, niemal drugie tyle butelek otrzymujemy od niej w prezencie.
Sama Cantina Lunae leży na granicy Ligurii z Toskanią
W regionie znanym pod nazwą Colli di Luni. Nazwa miejsca (po polsku brzmiąca bardzo poetycko – Księżycowe Wzgórza) i samego producenta pochodzi od rzymskiego portu, którego ruiny wciąż można odwiedzić będąc w okolicy. Winnice leżą na wzgórzach wciśniętych w wąski pas lądu pomiędzy wybrzeżem, a Alpami Apuańskimi (będącymi tak naprawdę częścią Apeniniów). Na winorośle oddziaływują więc zarówno masy powietrza wędrujące znad gór, jak i te przepływające od morza.
Posiadłość należy do rodziny Bosoni, która winami zajęła się w latach 60-tych XX wieku. Dziś posiada 55 hektarów upraw, a dodatkowo posiłkuje się owocami skupowanymi od wspominanych małych, lokalnych producentów (150 winiarzy posiadających dodatkowe 20 hektarów winorośli). Z uwagi na bliskość wybrzeża dominują białe odmiany, na czele ze świetnie sprawdzającym się w takich warunkach Vermentino. Od 2004 roku siedzibą producenta jest odnowiona stara farma, która oprócz centrum produkcyjnego wykorzystywana jest również jako muzeum prezentujące stare urządzenia służącego do uprawy winorośli, archiwalne zdjęcia i filmy.
Degustacja wina
Degustację rozpoczęliśmy od Marluna 2015. Mamy tu musujący kupaż vermentino (60%) oraz albaroli, greco i malvasii. Wino zostało wyprodukowane metodą Charmat, z drugą fermentacją przeprowadzaną w stalowych zbiornikach (w przeciwieństwie do win produkowanych metodą szampańską, gdzie druga fermentacja odbywa się w butelkach). W nosie słone, morskie, dość wyważone. Nie buchające feerią aromatów, a raczej skupione na swojej esencji. W ustach delikatnie owocowe, ładnie wytrawne, orzeźwiające. Idealnie pasujące do sałatek, czy delikatniejszych ryb. Bardzo dobre-.
Białe mieszanki
Następnie przyszła pora na już spokojne, białe mieszanki. W pierwszej nazwanej Leukotea 2015, mamy te same odmiany co w poprzedniej etykiecie. W nosie splatają się akcenty cytrusowe i kwiatowe. Usta soczyste, lekkie, niezbyt mocno skoncentrowane. Co prawda ma trochę zbyt mało ciała, ale nadrabia drgającą kwasowością i delikatnie słonawym posmakiem. Dobre+.
W przypadku Fior di Luna 2015 na pierwszym planie mamy albarolę (60%) uzupełnioną o vermentino i greco. Jest bardziej perfumowane, czujemy białe kwiaty oraz płatki róży. Ponownie brakuje koncentracji, a wino jest ostrzejrze, mocniejsze od poprzednika. Dobre.
Królestwo vermentino
Oczkiem w głowie Cantina Lunae jest vermetino. Etichetta Grigia Vermentino 2015 pochodzi z krzewów o średnim wieku 35 lat. Po ręcznych zbiorach i delikatnym wyciśnięciu soku, fermentuje w stalowych zbiornikach i jest butelkowane w styczniu-lutym. W kieliszku bardzo aromatyczne, owocowe, tropikalne, z delikatnie kwiatowym tłem. Usta bardzo czyste, kwaskowe, lekkie. Proste wino, ale świetne jako aperitif i jako towarzysz lżejszych potraw. Dobre+.
Wyższa etykieta Etichetta Nera Vermentino 2015 od poprzednika różni się tym, że winogrona pochodzą z najlepszych parceli, a sok jest macerowany na skórkach przez 48 godzin. Tu obok nut owocowych pojawiają się zioła, wino jest poważniejsze, zamiast owoców tropikalnych spotykamy gruszki i dojrzałe jabłka. W ustach mineralne, z dobrą kwasowością. W finiszu do głosu dochodzi dodatkowo słona, morska woda. Bardzo dobre.
Albarola to lokalna odmiana
W zasadzie nie spotykana poza Ligurią. Uważa się, że zwykle powstają z niej nieciekawe, neutralne wina, jednak Cantina Lunae udowadnia, że w dobrych rękach może dawać dobre efekty. Winogrona użyte do produkcji Albarola 2015 poddawane są 12-godzinnej maceracji na skórkach, a w dalszej kolejności wino trafia na kilka miesięcy do stalowych zbiorników. Pachnie jabłkami z dodatkiem ziół i odrobiny miodu. Usta bardzo szczupłe, skaliste, mineralne. Lekkie, ze świetnym poziomem kwasowości. Ciekawe, czyste i orzeźwiające. Bardzo dobre.
Cavagino 2015 to etykieta oznaczana przez Cantina Lunae jako cru, pochodząca z jednej winnicy zlokalizowanej na kamiennym podłożu, o południowo-wschodniej ekspozycji, na wysokości 150-200 metrów. Jest do czyste Vermentino, które przez dwa dni jest macerowane na skórkach, a następnie 40% wina przechodzi fermentację w barriques, zaś pozostała część dojrzewa w stalowych zbiornikach na osadzie. Akcenty beczkowe niestety wybijają się na pierwszy plan i przysłaniają owoc. Trochę lepiej jest w ustach, gdzie wino nieco się ożywia. Można byłoby potrzymać je rok-dwa na swojej półce, aby nuty beczkowe złagodniały, bo zarówno struktura i kwasowość pokazują, że ma potencjał. Dobre+.
Różowe wino, Mea Rosa 2015 powstało z Vermentino Nero. Mimo zbieżności nazw, wydaje się, że nie jest to bynajmniej czerwona mutacja Vermentino, a raczej odmiana mająca więcej wspólnego z Mourvèrdre. Nie jest to leciutkie, zwiewne rose, a wino poważniejsze, mające całkiem poważną strukturę i gęstość. Pachnie mocnym, wiśniowym owocem, ma w finiszu ciekawą goryczkę, choć trochę brakuje kwasowości. Sprawdzi się do ryb, ale i do dań z drobiu. Dobre+.
Czerwone wina
Przechodząc do czerwieni, rozpoczęliśmy od Circus 2015, ciekawego kupażu składającego się z odmian Massareta, Albarossa oraz Alicante. Pierwszy ze szczepów, według ostatnich badań może być krewniakiem Sangiovese, odznacza się ciemnym kolorem i mocnymi taninami, stąd zwykle używa się go do nadania winu lepszej struktury. Albarossa została natomiast stworzona w 1938 roku przez Giovanniego Dalmasso w Veneto. Sądził on, że krzyżuje Barberę z Nebbiolo, ale w rzeczywistości zamiast tego ostatniego użył starej odmiany z południa Francji – Chatus. Po winifikacji wino dojrzewa w stalowych zbiornikach przez kilka miesięcy. Jest pieprzne, ziołowe, ale i paprykowe. Stosunkowo proste, ale przy tym soczyście owocowe (maliny i czarne porzeczki). Brakuje mu zarówno kwasowości jak i tanin, ale ma w sobie za to bezpretensjonalną szczerość. Dobre+.
Sangiovese (60%), merlot (20%) oraz pollera Nera (20%) to składniki Nicollò V 2012. Tu całość dojrzewa przez rok z barriques, a następnie jeszcze przez 6 miesięcy odpoczywa w butelkach. Pachnie znacznie bardziej intensywnie, słodko, owocowość jest delikatnie konfiturowa, wpada w nuty dojrzałych wiśni i śliwek. Ma ładną soczystość i koncentrację, choć brakuje mu tanin. Bardzo dobre-. Horae 2012 przechodziło taką samą winifikację, choć różni się użytymi odmianami, bo tutaj Merlot oraz Pollera Nera uzupełnione zostały o Massaretę. Akcenty beczkowe są intensywne, choć bardzo ładnie wkomponowane w śliwkową, gęstą owocowość. Problemem (powtarzającym się we wszystkich czerwonych butelkach) jest niedostatek kwasowości i tanin w połączeniu z dużą koncentracją. Jednak za każdym razem widać dobrą rękę winemakera, bo solidność wykonania podbija ocenę wina na wyższy poziom. Bardzo dobre.
Cudowne miejsce, które warto odwiedzić
Cantina Lunae to miejsce wypełnione tysiącem pomysłów i świeżych, czasem zaskakujących koncepcji. Właściciele potrzebują jeszcze czasu, aby je wszystkie wcielić w życie, ale widać, że mają plan i konsekwencję, nie tracąc przy tym nic ze swojego autentycznego, rodzinnego charakteru i włoskiej wrażliwości.
PS. Cantina Lunae nie jest jeszcze importowana do Polski, choć producent jest otwarty na nawiązanie współpracy. Ceny win przy zakupie w winiarni dla detalu oscylują w granicach 8-12 eur.