Autentikfest – naturalnie!

Po przedsmaku jaki zaprezentowaliśmy opisując wizytę w Krásnej Horze i degustację win od Pétra Koraba czas na relację z imprezy, bez której w ogóle nie byłoby nas w tych dniach na Morawach – Autentikfest 2020. Historia o tym, jak od kilku lat planowaliśmy się na niego wybrać, mogłaby służyć na materiał na osobny post. W tym roku nie odpuściliśmy. Venimus, vidimu, victimus.
Czym jest Autentikfest?
Najprościej byłoby powiedzieć, że jednym z najprzyjemniejszych festiwali, w których uczestniczyliśmy, prawdziwym świętem wina z fenomenalną atmosferą. Dodatkowo w tym roku ilość gości z Polski (znajomych blogerów, dziennikarzy, instagramerów, importerów, a nawet winiarzy) była tak imponująca, że można się było wręcz poczuć jak na degustacji w rodzimym kraju.
Sam Autentikfest organizowany jest przez stowarzyszenie Autentista Moravia Magna (jednej z dwóch nieco zantagonizowanych – choć dziś już bardziej chyba z zasady, niż realnie – organizacji skupiających producentów win naturalnych na Morawach). Obok zaś członków stowarzyszenia: Petr Koráb – Živá Hora, Vinařství Vykoukal, Jaroslav Tesařík – Dlúhé Grefty, Petra Brédová – Vína na slupkách, Zdena Čačíková – Kobylské vinařství Čačík, Vladimír Lojda – Víno Loigi, Ota Ševčík (w tym roku nieobecnym był Richard Stávek) swoje wina prezentowali również inni naturalni winiarze z Moraw, Czech, ale i Węgier, Słowacji oraz Austrii. Liczba producentów sięgnęła łącznie 20 osób.
Duży plusem jest naprawdę świetna organizacja imprezy. Na wejściu otrzymujecie opaskę na rękę, którą doładowuje się za pomocą karty płatniczej do żądanej kwoty (oczywiście była możliwość wielokrotnego powtarzania operacji) i płaci nią za próbowane kieliszki. Co więcej niewykorzystane środki są zwracane z powrotem na waszą kartę. Sama cena próbki degustacyjnej oscylowała w okolicach 30-40 CZK (ok. 5 zł), a wielu winiarzy zwyczajnie nie pobierało jej wcale. Tą samą kartą można było również płacić na stoiskach gastronomicznych, a także kupując butelki do zabrania do domu, bo taka możliwość również istniała, a co nie jest regułą na tego typu festiwalach. Gdy dodamy do tego takie drobne (acz ważne) rzeczy jak bezpłatne WIFI na terenie festiwalu, olbrzymie namioty zapewniające cień w upalny dzień, bezpłatny dostęp do wody, czy kursujące regularnie taksówki po zakończeniu imprezy, to naprawdę organizatorom należą się wielkie brawa.
Jest jeszcze Zbyszek Gluza (Wino z Moraw), człowiek orkiestra, stary bywalec, przyjaciel Festiwalu – nie było kwestii, w której nie udzieliłby pomocy. Serdeczny, uśmiechnięty, merytoryczny znawca morawskich i (nie tylko) win. Prekursor importu tych butelek do Polski. Zbyszku dziękujemy za wszystko!
Spróbowane wina
Musimy się Wam przyznać, że właśnie z uwagi na świetne towarzystwo, do festiwalu podeszliśmy na dużym luzie i nie mieliśmy ambicji spróbowania win od wszystkich producentów. Tym niemniej i bez tego możemy sporządzić sporą listę polecanych butelek, z których (co nas bardzo cieszy) większość była, jest lub wkrótce będzie dostępna w Polsce.
Dzisiaj przedstawiamy Wam pierwszy set spróbowanych i polecanych win.
Martin Vajčner (import Rymarczyk&Białobrocki)
Martin, ze swoim stoiskiem zlokalizowany nieco na uboczu festiwalowych ścieżek, w pierwszej chwili nie przyciągał uwagi i trafiliśmy do niego niemal na sam koniec dnia, dzięki rekomendacji Maćka Nowickiego (dzięki!). Serce ukradł nam Tramín červený 2019 czyli pięknie aromatyczny Gewurztraminer ale zrobiony w tak lubianej przez nas wytrawnej wersji pełnej nut kwiatów, przypraw, akcentów korzennych. Świeżutki, z długim, znakomicie wytrawnym zakończeniem. Znakomite (93/100). Niewiele ustępuje mu Born to be Orange 2019, a więc Veltlínské zelené, które dojrzewa po połowie w beczce z dębu i akacji, jest pełne nut umami i przypraw, ale i nie pozbawione świeżości i kwasowości. Bardzo dobre+ (91/100).
Víno Hlubinský (import Wino.Grono)
Ten producent ze Słowacji imponował przede wszystkim świetnymi Pet-Natami. Najciekawsze wrażenie sprawiał Riesling 2019: kwaskowy jak Vibovit, świeżutki, cytrynowy, wprost idealny na upał. Bardzo dobre- (89/100). Ale niewiele odstawał od niego mocniej aromatyczny, nieco landrynkowy i mandarynkowy Sauvignon Blanc 2019 i malinowo-wiśniowy Ružowy Don 2019 (kupaż Dornfeldera i St. Laurenta). Dobre+ (88/100).
Z win spokojnych w pamięć zapadło zaś Veltlínské zelené Concrete Pyramin 2018, a więc jak wskazuje już sama nazwa Grüner Veltliner fermentujący i dojrzewający w cementowym zbiorniku. Ma on przyjemnie maślaną fakturę, dość krągłe ciało, ale i wyraźnie zarysowaną kwasowość oraz jabłkowo-gruszkowy owoc. Bardzo dobre (90/100).
Kasnyik (import Wino z Moraw)
Wina od tego kolejnego słowackiego producenta próbowaliśmy już kilkukrotnie – podczas RAW Berlin, ale i przy okazji zakupów w Wino z Moraw. Podczas Autentikfest ponownie nie zawiódł. Trudno znaleźć w selekcji tego winiarza słabszą butelkę, dlatego zaczniemy od największego hitu, a więc Frankovka Rose Brut zero dosage 2018, musiaka wyprodukowanego tradycyjną metodą, o fenomenalnym truskawkowo-malinowym owocu, pięknej świeżości i soczystości. Wino z tych, które wypija się duszkiem, jeden z największych hitów festiwalu. Znakomite- (92/100).
Przyjemne były również oba Rieslingi, kremowo-maślany Rizling vlašský 2018 (bardzo dobre+ 91/100) oraz Rizling rýnský 2018, gdzie pojawiała się mocniejsza kwasowość i cytrynowo-jabłkowy owoc (bardzo dobre 90/100). Riesling reński w wersji Orange Riesling 2018 był bardziej herbaciany, surowy, matowy w ustach, ale za to z długim, wytrawnym finiszem. Bardzo dobre (90/100).
Zaskoczył również czerwony kupaż Mária cuvée 2018 (Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc i Merlot) z mocnymi nutami porzeczek, ładnym nasyceniem i elegancją, przypomina wino z basenu Morza Śródziemnego, a nie Słowacji. Bardzo dobre+ (91/100).
Mátyás (import Wino z Moraw)
Jeszcze jeden producent ze Słowacji podobnie jak poprzednik zlokalizowany jest w Strekovie. W jego przypadku najciekawsze okazały się dwa macerowane na skórkach Pinoty. Odrobinę ciekawszy był Pinot Gris Sandwich 2018, którego nazwa nawiązuje do sposobu winifikacji, gdzie w czasie fermentacji partia pełnych kiści winogron z szypułkami trafia między dwie „kanapki” złożone z pokruszonych owoców. Wino pachnie malinami, mandarynkami, ale i czerwoną herbatą. Na podniebieniu z delikatnymi taninami, ale i mnóstwem świeżości. Znakomite- (92/100).
p3 2018 to kupaż trzech odmian z rodziny Pinotów – Blanc, Gris i Noir. Zbierane są one razem i wszystkie macerowane są przez 6 tygodni na skórkach. Jest bardziej surowe, więcej w nim nut herbacianych, suszonych ziół, dojrzałych truskawek i malin. Mniej energetyczne, ale wcale nie mniej eleganckie. Bardzo dobre (90/100).
Trudno nie zakochać się w Autentikfest od pierwszego spojrzenia. Ta kombinacja atmosfery, świetnych i różnorodnych win, luzu i familiarnej atmosfery tworzą niesamowity klimat. Już dzisiaj wiemy, że zrobimy wszystko, by zawitać tu za rok.