Alois Lageder – z wizytą w Alto Adige (cz. 1 wina białe)

Włosi mają specyficzne podejście do punktualności. Umawiając się z nimi na określoną godzinę zwykle możemy się spodziewać co najmniej kilkunastominutowego spóźnienia. Co więcej, gdy osoba, z którą chcieliśmy się spotkać w końcu się pojawia, nie ma co liczyć na przeprosiny, przecież z jej perspektywy nic się nie stało. Jednak, gdy wkraczamy do Alto Adige, zwanej też Dolnym Tyrolem, sytuacja się zmienia. Tutejszym mieszkańcom bliżej do Austrii (dopiero po I wojnie światowej tereny te weszły w skład Włoch) i germańskiej zasadniczości. Dlatego stojąc w wielokilometrowym korku jeszcze przed Weroną, obserwując na zegarku kolejne umykające minuty i wydłużający się według wskazań GPS czas dotarcia do winnicy Aloisa Lagedera mieliśmy coraz bardziej marsowe miny. Wstyd było nam tym bardziej, że naszą wizytę umawialiśmy bezpośrednio z Clemensem Lagederem, którego poznaliśmy na degustacji w Warszawie. Dlatego choć po dotarciu do Margreid z dwugodzinnym opóźnieniem nie liczyliśmy na pozytywne przyjęcie, to czuliśmy się w obowiązku wejść i przeprosić za to, że nie dojechaliśmy w oznaczonym czasie. Rzeczywiście początkowo powitano nas chłodno, ale zaproponowano, że możemy spróbować kilku win. Powoli, widząc nasze zainteresowanie i pilnie czynione notatki, przełamaliśmy lody. Do kieliszków trafiały kolejne wyciągane spod lady i z zaplecza butelki, a ostatecznie nasza wizyta rozciągnęła się na ponad trzy godziny.
Rodzina Lagederów zajęła się winami już w połowie XIX wieku, jednak początkowo obiektem ich zainteresowań był handel, a nie produkcja. Stopniowo decydowali się na zakup własnych winnic i wytarzanie win na swój rachunek. Dziś w posiadaniu Lagederów jest 70 hektarów obsadzonych przez winorośle. Dodatkowo skupują oni grona od około 90 małych producentów, z których większość współpracuje z rodziną od kilkudziesięciu lat. Od kilku zaś lat następuje stopniowa konwersja winnic na uprawę biodynamiczną. W ramach tej zmiany jednym z ciekawszych pomysłów jest podjęcie współpracy z miejscowymi farmerami, którzy sprowadzają na jesień i zimę swoje stada krów i owiec na winnice. Zwierzęta są tam wypasane i jednocześnie naturalnie nawożą glebę, a na wiosnę są zabierane ponownie w wyższe partie gór.
Jako. że podczas wizyty spróbowaliśmy dwudziestu win, zdecydowaliśmy się podzielić nasz post na dwie części i dziś przedstawiamy przekrój przez białe pozycje tego bardzo ciekawego producenta.
Pierwszym ze spróbowanych win był Lageder Weissburgunder 2016 (w Polsce część win znajdziecie w ofercie Winkolekcji, ale podajemy ceny przy zakupie bezpośrednio u producenta – 10,40 eur). Butelka pochodzi z najniższej linii producenta, grupujące jednoszczepowe pozycje z typowych dla regionu odmian. Warto zaznaczyć, że Alto Adige to jedno z niewielu miejsc, gdzie Pinot Blanc daje naprawdę ciekawe i interesujące wina. Pokazana nam ekspresja pokazała bardzo czyste, kwaskowe oblicze. Mieliśmy wrażenie picia krystalicznej górskiej wody, a dawka mineralności była imponująca jak na jedno z podstawowych win producenta. Dobre+. Z parceli skupionych głównie wokół Magreid, leżących na wysokości 250 metrów, na glebie bogatej w wapień powstaje Lageder Chardonnay 2016 (10,40 eur). Po fermentacji wino dojrzewa na osadzie przez 4 miesiące. W porównaniu do poprzednika można tu odnaleźć więcej nut owocowych pod postacią dojrzałych jabłek. Za to na podniebieniu dalej świeże i orzeźwiające. Dosyć proste, ale przyjemnie pijalne. Dobre+. Co może zaskakiwać, najpopularniejszą białą odmianą w Dolnej Adydze jest Pinot Grigio. W przypadku Aloisa Lagedera obsadzoną są nim zachodnie krańce doliny, gdzie dominują gleby kredowe z dużą zawartością piasku i żwiru. Lageder Pinot Grigio 2016 (11,80 eur) ma bardzo przyjemną koncentrację i lekko maślane ciało. Do tego wyczuwamy melona i słodkie jabłka. Choć kwasowość jest niższa niż u poprzedników, to wino będzie miało szerokie zastosowania kulinarne (od tłustszej ryby do nawet drobiu). Dobre+.
Lageder Beta Delta Bianco 2016 (13,20 eur) to kupaż 70% Chardonnay i 30% Pinot Grigio, było też pierwszym winem, które w 2008 roku powstało metodą biodynamiczną. Jest bardzo aromatyczne, z nutami kwiatów, gruszek i jabłek. Na podniebieniu przyjemnie cieliste, choć kwasowość mogłaby być nieco wyższa. Bardzo dobre-. Z północnych krańców Alto Adige, doliny rzeki Isarco, z winorośli rosnących na wysokości 700 metrów pochodzi Lageder Müller Thurgau Valle Isarco 2016 (10,40 eur). Jest nieco zielony i ziołowy, z dodatkiem akcentów jabłkowych. W ustach z niezłą kwasowością i bardzo przyjemną, pieprzną końcówką. Dobre+. Znad Isarco ale i z cieplejszych okolic wokół Traminu (który rości sobie prawa do miejsca pochodzenia tej odmiany) pochodzi Lageder Gewürztraminer 2016. W związku z tym terminy zbiorów z poszczególnych parceli mogą się przez to różnić nawet o kilka tygodni. Mamy tu dość typowe dla szczepu nuty różane, ale połączone z lekkim ciałem i mocną kwasowością. To właśnie takie, nienachalne, wytrwane wersje Gewürztraminera to jedne z najlepszych win jakie oferuje Dolna Adyga. Bardzo dobre-.
Przy kolejnej pozycji przeszliśmy do środkowej linii producenta zwanej „kompozycjami”. Lageder Volgelmaier Moscato Giallo 2016 (14,20 eur) powstaje z pojedynczej parceli leżącej w bocznej dolinie nieopodal Jeziora Kaldaro i dojrzewa na osadzie przez pół roku. Jest nieco podobne do spróbowanego wcześniej Gewürztraminera, choć skręca nieco w kierunku akcentów morelowych. Kwaskowe, soczyste, z przyjemnie mineralnym finiszem. Dobre+. O tym, jak to wino może się starzeć przekonał nas Lageder Volgelmaier Moscato Giallo 2007. W zapachu jest gęste, maślane, ale na podniebieniu wciąż bardzo świeże i z zachowaną kwasowością. Dominują akcenty syropu z cytryn z dodatkiem kilku łyżek miodu. Pięknie ewoluowane, ale jeszcze wcale nie na końcu swojej drogi. Bardzo dobre+. Po spróbowaniu kolejnego wina wydało się nam, że nalano nam do kieliszka jakiegoś dobrego niemieckiego Rieslinga w wersji Kabinett. Wszystko za sprawą potężnej dawki kwasowości, nut maślanych, morelowych okraszonych delikatnym cukrem. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że jest to Lageder Am Sand Gewürztraminer 2016 (21,50 eur) powstający w części z winogron z późnego zbioru. Bardzo dobre+.
Löwengang to nazwa pojedynczej parceli leżącej nad miasteczkiem Malgreid na wysokości 230-330 metrów. Zarówno fermentacja jak i dalsze dojrzewanie rosnącego tu Chardonnay odbywa się we francuskich baryłkach (z których 1/3 stanowią nowe, a pozostałą część jednoroczne i dwuletnie beczki). Lageder Löwengang Chardonnay 2014 (37,20 eur) ma pełne, bogate, oleiste ciało, ale skontrowane przez intensywne nuty kwaskowe i pieprzno-przyprawowy finisz. Na razie wciąż jest młode, jeszcze zamknięte, warto odłożyć na 2-3 lata. Bardzo dobre+. Fascynację winami z Francji wyraźnie widać w przypadku Lageder Casòn Bianco 2014. Ten kompletnie zaskakujący dla regionu kupaż jest oparty o Viognier z dodatkiem Petit Manseng, Roussanne, Marsanne oraz Chenin Blanc. Po 11 miesiącach dojrzewania na osadzie w baryłkach, wino trafia jeszcze na kilka miesięcy do większych beczek. Pachnie miodowo i dymnie. W ustach ze sporą koncentracją i ładnym ciężarem. Kwasowość nie jest zbyt wysoka, ale wino wydaje się być bardzo plastyczne kulinarnie. Spróbowalibyśmy je choćby z kurczakiem w kremowym sosie. Bardzo dobre-. Lageder Comet VIO XIII Dolomiti Bianco 2013 (22,40 eur) to etykieta z serii „Comets”, a więc unikalnych win, które w każdym roku wypuszczane są z innych odmian, winifikowanych w różny sposób, mających pokazywać innowacyjność i nowatorstwo producenta. Warkocz komety na każdej z butelek jest malowany ręcznie. W tym przypadku jest to 100% Viognier, który dojrzewał przez 11 miesięcy w beczkach. Wciąż jest to wino bardzo młode, w tym momencie na pierwszym miejscu znajdziemy nuty wanilii, a dopiero w tle nieco zielonej owocowości. W ustach drewniane i ziołowe, ale może jeszcze się ułoży? Na razie dobre+.
Jeśli jesteście ciekawi jak smakowały nam czerwienie od Lagedera, to wypatrujcie kolejnego posta w tym temacie.