Pasta burro e alici

Udostępnij ten post

Prosty i smaczny makaron dla fanów wyrazistych smaków. Przekona nawet osoby sceptyczne do anchois.

Zaczynamy od wstawienia wody na makaron. Gdy zacznie się ona gotować dodajemy łyżkę soli i wrzucamy długi makaron, spaghetti czy (jak my) linguine. W czasie, gdy będzie on dochodził zabieramy się za szybki sos. 

Na sporej patelni (trafi na nią też ugotowany makaron, więc dobierzcie odpowiedni rozmiar) rozpuszczały na małym ogniu sporo masła, mniej więcej ćwiartkę kostki. Uważamy, aby nie zaczęło się ono przypalać. Do rozpuszczonego masła wrzucamy anchois. Ich ilość przekładać się będzie na intensywność sosu, optymalnie sugeruję 6-7 filecików na jedną osobę. Aby dodatkowo podbić smak można dolać odrobinę oleju z puszki, słoiczka z tymi rybkami. Całość dalej podgrzewamy na małym ogniu, aż anchois się rozpadną i połączą z sosem. Dorzucamy drobno posiekany albo wyciśnięty przez praskę ząbek czosnku i pozwalamy mu delikatnie się podsmażyć.

W tym momencie makron powinien być niemalże al dente. Przerzucamy go na patelnię z sosem i dolewamy pół chochelki wody, w której się on gotował. Na tym etapie można odrobinę zwiększyć ogień, spaghetti z sosem podgrzewamy, cały czas mieszając dosłownie 1-2 minuty, aby makaron wchłonął nieco sosu i doszedł.

Wyłączamy ogień, wyciskamy około łyżeczkę soku z cytryny (może zetrzeć też nieco skórki), dorzucamy drobno posiekaną natkę pietruszki, jeszcze raz mieszamy całość i przekładamy na talerze. Dania nie solimy, sos sam w sobie jest już słony od anchois, możemy za to posypać grubo zmielonym pieprzem.

I to cała filozofia – powinniście się uwinąć w maksymalnie 15 minut.