Winnica Ingrid Pinot Blanc 2021

Uwaga, zacznę od wyznania: kiedy byłam jeszcze na studiach, nie miałam za bardzo pojęcia o tym, czym jest świat jakościowego wina. Tymczasem okazuje się, że już wówczas pod rodzimą Zieloną Górą swoje pierwsze kroki stawiała Winnica Ingrid. Trochę to trwało, ale dopiero przy okazji ostatnich świąt Bożego Narodzenia – Robert ich odwiedził i kupił kilka butelek, między innymi dzisiejszego pinota.
Winnica Ingrid – spokojnie do celu
Te piętnaście lat temu Winnica Ingrid była jednym z prekursorów lubuskiego winiarstwa. Małżeństwo Kapałów zaczęło od niewielkiej przydomowej działki (0,5 ha), którą postanowili obsadzić winoroślami. W poszukiwaniu winiarskiego doświadczenia zjeździli Morawy, gdzie jak dziś wspominają, miejscowi producenci bardzo chętnie dzielili się z nimi wiedzą na temat uprawy i produkcji. Gdy poczuli się już pewniej postanowili zwiększyć areał, wydzierżawiając 2 ha na nieodległej Winnicy Samorządowej w Zaborze.
Dziś uprawiają oni głównie vitis vinivery:
- muscata, gewurztraminera, müller-thurgau, pinot blanc, pinot noir i zweigelta oraz jedną hybrydę w postaci solarisa.
Taki miks szczepów wyraźnie wskazuje, że klimat lubuskiego sprzyja uprawie winorośli. Obok okolic Wrocławia, to bodajże najcieplejszy i najbardziej słoneczny winiarski region naszego kraju.
Choć może o Winnicy Ingrid nie jest tak głośno, jak o kilku innych lokalach projektach, to sumienna praca jaką wkładają w swoje przedsięwzięcie przekłada się na świetne wina, jakie produkują. Robert opisywał Wam już, jakie wrażenie zrobiły na nim czerwone wina próbowane podczas konkursu Polskie Korki w SPOT.
Warto wspomnieć, że producent oferuje również zaplecze enoturystyczne dla osób, chcących go odwiedzić. Do dyspozycji gości są gustowne pokoje położone w odrestaurowanej dawnej stodole. Szczegóły znajdziecie na Winnica Ingrid.
Winnica Ingrid Pinot Blanc 2021

W aromacie dość delikatne, początkowo wyraźnie ziołowe. Po kilku minutach rozwija się w kierunku kwiatów, jaśminu i jabłek. Usta z soczystym, chrupkim jabłkiem i odrobiną brzoskwiń oraz gruszek, tu również delikatnie kwiatowe. Z przyjemną koncentracją, całkiem pełne, lekko śmietankowe i maślane. Kwasowość może nie jest najwyższa, ale całość jest dalej świeża i soczysta. Solidne i dobrze zrobione. Dobre (87/100).
Pamiętajcie, że pinot blanc to zwykle wina, które nie są bardzo ekspresyjne, ale zachowują się bardzo plastycznie w kuchni. Tak było również z naszą butelką, która nie tylko sprawdziła się dobrze do zamówionego sushi, ale i następnego dnia świetnie pasowała do pieczonego kurczaka.