Albert Mann – wspomnienia i powroty

Albert Mann był jednym z pierwszych producentów z Alzacji, którego butelki zachęciły nas kilka lat temu do bliższego poznania win z tego regionu. Było to za sprawą wizyty winiarza w Vinotece 13 w 2016 roku (zresztą importer ten po dziś dzień jego wina sprowadza do Polski). Pełni pozytywnych wspomnień i będąc w okolicach Colmaru, wygospodarowaliśmy chwilę i udało się nam zawitać do winiarni na szybkie odwiedziny.
Nie zapowiadaliśmy się jakoś wcześniej, więc liczyliśmy się z tym, że po prostu pocałujemy klamkę. Skoro jednak i taki chcieliśmy przespacerować się po Colmarze i zjeść tam na kolację, a Wettolsheim, gdzie znajduje się siedziba producenta to dosłownie przedmieścia tego pierwszego miasta, stwierdziliśmy, że nie mamy nic do stracenia.

Winiarnia okazała się jednak otwarta, a nam udało się oprócz niewielkich zakupów spróbować również kilku win z bieżącej oferty producenta.
Przypomnijmy najpierw kilka faktów o posiadłości. Domaine Albert Mann powstała w wyniku połączenia dwóch rodzinnych przedsięwzięć, prowadzonych przez rodzinę Mann oraz Barthelmé. Oba rody mogą się poszczycić długą historią, a już w XVII wieku zajmowały się one uprawą winorośli. Obecnie w ich rękach (winnicę prowadzą dwaj bracia – Jacky oraz Maurice wraz ze swoimi żonami) jest 25 ha winorośli z tego 7 ha na winnicach sklasyfikowanych jako grand cru (Hengst, Schlossberg, Furstetum, Steingrubler, Pfersigberg). Jedną trzecią upraw zajmuje riesling, a pozostała jest podzielona pomiędzy pinot blanc, pinot gris, pinot noir, gewürztraminera oraz muscata. W 2010 winiarnia otrzymała certyfikat świadczący o pełnym przejściu na uprawę i produkcję biodynamiczną.
Spróbowane wina

Albert Mann Cremant d’Alsace Extra Brut 2018

Rozpoczęliśmy od musiaka powstającego głównie z pinot blanc, którego uzupełnia po 15% rieslinga i auxerrois. Całość dojrzewała zaś na drożdżowym osadzie 24 miesiące. Wino ma świetną kwasowość, która spokojnie pozwala mu konkurować z szampanami, do tego jest bardzo świeże, idące w kierunku jabłkowo-cytrynowej owocowości. Kiedyś w kupażu znajdował się pinot noir i wino miało pełniejsze ciało, tutaj jest bardziej wyciągnięte. Pomimo dwóch lat na osadzie praktycznie bez akcentów drożdżowych, ale jego soczystość jest bezbłędna. Bardzo dobre+ (91/100).

Albert Mann Riesling Cuvée Albert Alsace 2017

Tutaj mamy rieslinga z wyraźnie wyczuwalnym cukrem resztkowym. Powstaje on z owoców z różnych parceli producenta, ze starszych, ponad 30-letnich krzewów. W aromacie przyjemnie rozłożyste, z nutami brzoskwiń, słodkich jabłek, cytryn, delikatnie woskowe. Na podniebieniu za to cytrynowo kwaskowe, cukier dodaje mu masy, ale nie zaznacza się jakąś nachalną słodyczą. Całość ma dobry balans i oczyszczający, długi finisz. Bardzo dobre+ (91/100).

Albert Mann Schlossberg Riesling Alsace Grand Cru 2019

Schlossberg to jedno z bardziej znanych, ale też największe z alzackich grand cru (80 ha), stąd bardzo trudno jest tutaj mówić o jednolitym terroir. Tym niemniej to wino ma świetną strukturę, jest skoncentrowane, mocne, ale przy tym orzeźwiająco kwaskowe. Smakuje słodkimi jabłkami i cytrynami, ale jest też jeszcze bardzo zamknięte. Potrzebuje więcej czasu, ale widać jak na dłoni duży potencjał. Znakomite (93/100).

Albert Mann Pinot Gris Cuvée Albert Alsace 2017

Mamy tutaj taką samą sytuację, jak w przypadku bliźniaczego rieslinga, a więc owoce pochodzą ze starych krzewów, z różnych parceli producenta. Owoc jest już słodszy, zgodnie z ogólną charakterystyką pinot gris idzie w kierunku słodkich jabłek i gruszek. Za to na podniebieniu dalej odświeżające, owocowość jest dojrzała, ale nie popada w ociężałość (co bywa mankamentem wielu win z odmiany), a w posmaku pojawiaj się znów mocny akcent kwaskowy. Znakomite- (92/100).

Albert Mann Hengst Pinot Gris Alsace Grand Cru 2014

Hengst to grand cru dające pełne, mocno zbudowane wina, dedykowane głównie aromatycznym odmianom jak gewürztraminer (niemal 50% nasadzeń), ale też pinot gris. W tej wersji jest to wino zdecydowanie mocniej zbudowane od poprzednika, pełne nut miodowych, ale i roztopionego masła. Ciało jest gęste, ale znów nie ma się wrażenia ciężkości, czy zmęczenia. Materia choć pełna, jest unoszona przez skrzące się pod nią kwasowość. Dla nas, nie będących fanami pinot gris, ta butelka była naprawdę świetna, a przy tym mimo iż mamy już wino 8-letnie wydaje się być we wciąż młodzieńczym wieku. Znakomite+ (94/100).

Albert Mann Furstentum Pinot Gris Alsace Grand Cru 2015

To wino jeszcze słodsze, pochodzące z grand cru o południowej ekspozycji, a dodatkowo osłoniętego od wiatrów, co przekłada się na wyjątkowo ciepły mikroklimat, sprzyjający akumulacji cukru w gronach. Ten pinot gris smakuje opadłymi z drzew jabłkami, dojrzałymi, żółtymi gruszkami, ale pojawia się też wyraźny akcent przyprawowy. Mniej kwaskowe od pozostałych spróbowanych win z tej odomiany, ale jeszcze daleki do uznania za ulepek. Posmak jest niezwykle bogaty, maślany, długi i elegancki. Znakomite+ (94/100).
Niezwykle przyjemnie było sobie przypomnieć wina od Alberta Manna. Może jak na nasze dzisiejsze gusta są one odrobinę zbyt słodkie, ale to dalej świetnie wykonane pozycje, ze znakomitym balansem. Absolutnie nie żałujemy więc wizyty.