Emidio Pepe – autentysta

Udostępnij ten post

To nie była planowana wizyta, tamtego dnia wszystko odbyło się zupełnie spontanicznie. Gdy wjechaliśmy pomiędzy wzgórza północnej Abruzji komputer w samochodzie pokazywał ponad 42-stopniowy upał. Klimatyzacja działała na pełnych obrotach, ale i tak ledwo dawaliśmy radę. Jeśli przypadkiem dostrzegliśmy jakąś willę z basenem, to oboje zerkaliśmy na siebie porozumiewawczo, jakby jedno czekało na sygnał od drugiego do działania. Przystanek nad morzem, kieliszek rześkiego Trebbiano sprawił, że zerknęliśmy na mapę…

Spotkanie z legendą

Przy bramie winniarni spotkaliśmy Emidio Pepe. Pamiętacie o upale (nic się tu nie zmieniło), a ten spokojnie, spacerkiem wracał sobie z winnicy. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że skończył już 80-lat. „On już tak ma. Codzienne musi wszystko i wszystkich sprawdzić” – wyjaśnia nam jego wnuczka Chiara, witając i przedstawiając nam właściciela. Przez nasze głowy przeleciała myśl, że skoro w taką pogodę winiarz z taką dbałością dogląda winorośli, to nieomylny znak, że produkowane przez niego wina będą świetnej jakości.

Winnica z historią

Co tu dużo mówić Emidio nie jest zresztą producentem anonimowym. Winnicę założył już w 1964 roku. Od początku jego ideą była produkcja win naturalnych (choć wówczas to pojęcie nawet nie funkcjonowało), z minimalną ingerencją w proces dojrzewania owoców i winifikacji. W regionie, którego wina nie wyróżniały się niczym szczególnym, z pogardzanych wówczas odmian Trebbiano i Montepulciano, zaczął tworzyć wina autorskie, niepodrabialne, umykające łatwym klasyfikacjom. Dzisiaj rodzina posiada 13 hektarów winnic w Torano Nuovo. Dzięki wpływom morza, do którego jest w lini prostej kilkanaście kilometrów oraz nieodległego górskiego masywu Gran Sasso (najwyższego szczytu Apeninów), winorośle rosnące na wysokości ok. 200 metrów, korzystają z dużej różnicy temperatur pomiędzy dniem, a nocą. Poza wspomnianymi dwoma odmianami, od 3 lat rodzina uprawia również Pecorino. Od 2005 roku winnica jest prowadzona biodynamicznie. W Polsce wina dostępne są w ofercie Winoblisko.

Beczkom mówi: nie

Co ciekawe producent nigdy nie wkłada swoich win do beczek, a mimo to potrafią się one fantastycznie starzeć i być w świetnej formie kilkanaście lat po zabutelkowaniu. Wszystko za sprawą bardzo naturalnej winifikacji. Grona zbierane są ręcznie i fermentują na naturalnych drożdżach z długim kontaktem ze skórkami. Następnie wędrują na kilka miesięcy do cementowych zbiorników, a po tym czasie są butelkowane. Pozwolenie aby wina dojrzewały spokojnie już po zabutelkowaniu to zdaniem Emidio idealny sposób na zapewnienie ich długowieczności.

Emidio Pepe Trebbiano d’Abruzzo 2013 jest winifkowane „na biało”, bez kontaktu skórek z wyciśniętym w tradycyjny sposób (nogami) sokiem. Zapach jest intensywny (a przecież Trebbiano to odmiana dość „neutralna”), pełen nut ziołowych i spadów jabłkowych. Na podniebieniu oleiste, wyczuwamy białą czekoladę (!) i pistacje. Bardzo świeże, zmieniające się wraz z każdą chwilą w kieliszku. Dużo się z nim dzieje, ale to, co od razu rzuca się w oczy to niebywała żywotność. Bardzo dobre-.
Emidio Pepe Montepulciano d’Abruzzo 2011 wita się z nami nutami lotnej kwasowości, choć akurat dla nas jest ona utrzymana w rozsądnych granicach. Na podniebieniu leciutkie, bardzo powietrzne, radosne. Czujemy czerwone owoce, ale i akcenty kwiatowe (róże). Taniny są bardzo mocne, a przy tym niebywale eleganckie i świetnie wtapiające się w materię (niezbyt przecież silną) tego wina. Można pić z dużą radością już teraz, a można i odłożyć na półkę by wrócić do tego wina za kilka lat. Bardzo dobre.

Ta degustacja należała do tych „szybkich”, bo do Emidio przybyliśmy bez zapowiedzi. Tym niemniej już ta mała próbka jego win pokazała nam jaka klasa w nich drzemie. Na szczęście udało się nam zakupić kilka butelek z myślą o spróbowaniu ich już w Polsce. Na pewno opowiemy Wam o naszych wrażeniach.

Zobacz więcej naszych podróży