Halibut z patelni + biały Burgund

Tym razem udało nam się w rybnym kupić bardzo ładny kawałek halibuta. Powstała więc bardzo szybka koncepcja podania go smażonego na maśle z dodatkiem szałwii, pyłu z boczku oraz fasolki szparagowej. Już kilka razy sprawdzało nam się połączenie tłustego halibuta z boczkiem a że ten pasuje też znakomicie do fasolki to zestaw mieliśmy gotowy. Jeśli chodzi o wino to nie mieliśmy wątpliwości że fajnie zbudowana Burgundia będzie pasowała. Problem był tylko z doborem butelki. A że od dłuższego czasu Adrian z Winecorner namawiał nas na ich nowe Chardonnay od Frnacois Carillon to właśnie nastał ten moment. Wino nie jest tanie – 139 PLN więc już długo zwlekaliśmy z decyzją o zakupie. Ale po kolei.
Halibuta kroimy w zgrabne filety. Doprawiamy solą i pieprzem. Wędzony boczek kroimy w kostkę (lub kupujemy już pokrojony w pudełku) i smażymy na suchej patelni aż wytopi się cały tłuszcz. Przekładamy łyżką cedzakową na deskę z papierem kuchennym i odsączamy z tłuszczu. Blendujemy w malakserze na drobny pył. W międzyczasie gotujemy fasolkę szparagową. Na maśle z oliwą smażymy rybę na złoty kolor. Wycieramy patelnię ręcznikiem papierowym roztapiamy świeże masło i smażymy listki szałwii. Układamy rybę na fasolce, polewamy masłem z listkami szałwii i posypujemy boczkowym pyłem. W sumie naprawdę proste danie, ale wszystko do siebie świetnie pasuje i jest bardzo efektowne!
Rodzina Carillion produkuje wina w Burgundii od XVII wieku. Przez stulecia kumulowali działki (między innymi dzięki małżeństwom) a swoją główną posiadłość mieli w Puligny-Montrachet. W 2010 roku nastąpił jednak rozdział i bracia Jacques i Francois podzielili się firmą. My degustujemy Chardonnay od tego ostatniego. Zbyt wiele o winie nie możemy się jednak dowiedzieć, gdyż strony internetowe milczą na temat działek z których pochodzą grona czy też winemakingu. Pochodzi jednak z najszerszej, podstawowej apelacji w Burgundii. Degustujemy zatem Chardonnay Bourgogne 2015, Francois Carillon – mocny, ciemnawy, cytrynowy kolor. Przezroczysty i błyszczący. Nos jabłkowy z lekkim dodatkiem miodu i siana. Usta o średniej kwasowości. Trochę nut słodkawych winogorn, wanilii, karmelu i lekkiego masła. Średnia końcówka z przewagą aromatów jabłkowych i toffie. Bardzo nas pozytywnie zaskoczyła równowaga i elegancja tego wina. Jest beczka, ale fajnie użyta, jest ciało, ale nie przytłacza. Bardzo dobre. 91/100 Cena: 139 PLN.
Do Halibuta z patelni z szałwią i pyłem z boczku Chardonnay Bourgogne 2015, Francois Carillon wypadło bardzo fajnie. Słoność boczku zredukowała trochę słodkawe nuty w winie. Wino dobrze układa się do tłustej ryby, jedynie w samej końcówce zostają delikatne karmelowe nuty. Podobało nam się.
Oby częściej takie rzeczy na talerzach i w kieliszkach. Jednak ani halibut ani porządna Burgundia tanie nie są, trzeba więc niestety dozować sobie te przyjemności. Ponieważ jednak połączenie jest niezłe poszukajcie Halibuta w którejś z dużych sieci dyskontów i tamże Chardonnay (np. takiego jak Domaine de la Belouse Macon La Roche-Vineuse 2016, SCEV Chene) – też się uda!
Do następnego!
A&W