Wina z marketu: jesienna oferta Intermarche

Udostępnij ten post

Dziś krótka przerwa w podróży. Jak wiecie – nie oceniamy często win otrzymanych w prezencie 😉 skoro jednak Intermarche uznał, że fajnie byłoby, gdybyśmy zdegustowali próbkę nowego katalogu – postanowiliśmy wywiązać się z zadania najlepiej, jak umieliśmy (i oczywiście – bezlitośnie szczerze). W katalogu – co akurat nie dziwi – w stu procentach Francja. W przesyłce dostaliśmy Saint Chinian (Grenache/Syrah), Coteaux Bourguignons (Gamay), Cotes de Bourg (Malbec), Bordeaux Superiore (Merlot/Cabernet Sauvignon) i biel z Anjou (Chenin Blanc) i Alzacji (Muscat). A więc pełen przekrój. Katalog wszedł w życie 5go, a kończy się 18go października.

Nas najbardziej zainteresowała Langwedocja, dlatego też wino właśnie z tego regionu poszło na pierwszy ogień (jest zresztą „twarzą” katalogu, więc liczyliśmy na sukces 🙂 ). Do towarzystwa przygotowaliśmy mu zupę z dyni z borowikami . Wrażenia z połączenia i przepis na końcu; teraz zaczynamy z recenzją!

1. Le Sang du Schiste Saint-Chinian ADP 2016, Domaine Martin Madalle – ciemno-rubinowy kolor z jaśniejszym wiśniowym brzegiem. Nos pełen dojrzałych owoców, ale trochę taki „jesienny”. Z początku zamknięty – pozwólmy mu odetchnąć około 30 minut w kieliszku, żeby się otworzył. W ustach dobra średnia (+) kwasowość przy nutach słodkiego owocu (jeżyny i maliny). Długa pieprzowa końcówka. No nieźle! 85/100 i to za 25 PLN! A no i (jakby to miało dla kogoś znaczenie 😉 to butelka wygląda elegancko i sprawia wrażenie dużo droższej niż w rzeczywistości 😉


2. Thibaut Henrion Anjou Blanc 2016, Domaine de la Treille – 100% Chenin Blanc. Bardzo jasny, „wodnisty” kolor z limonkowymi refleksami. Nos o nutach delikatnej, przyjemnej cytryny. Trochę zapachów „łąkowych”. Miękki. Usta o całkiem wysokiej kwasowości, orzeźwiające, ale zaskakująco płaskie. Trochę ziół. Cytryna w końcówce. Łatwe i całkiem w porządku. Sprawdzi się z kozim serem lub rybą z grilla. 82/100 Cena: 22 PLN. Tego wino użyliśmy też do przygotowania zupy.


3. Muscat Alsace ADP 2016, Hauller – jasnozłote, lekkie, ładne. Nos mocny, aromatyczny, ziołowy. Słodycz olejku różanego. Biały pieprz i gałka muszkatołowa. Usta o niskiej kwasowości. Przyjemne, całkiem eleganckie i łagodne. Nie przesadzone, leciutko różane z cytrynowym dodatkiem. Trochę jednak miałkie – przydałoby się więcej głębi. 84/100 cena: 30 PLN


4. L’Authentique Coteaux Bourguignons ADP 2016, Collin-Bourisset – kolor malinowy, głęboki, ciemnawy, ale przezroczysty z jaśniejszym brzegiem. Świetny. Nos owocowy – maliny, wiśnie, truskawki. Świeży, głęboki, ale ze słodkimi nutami. Bardzo dobry. W ustach mamy rasowe Gamay. Średnia, fajna kwasowość połączona z dojrzalszym słodszym owocem (dojrzałe maliny, słodkawe wiśnie). Daje to naprawdę dobrą równowagę. Średniej długości, trochę ściągająca końcówka. 87/100 Dla nas hit tej oferty. Brać! Cena: 25 PLN


5. Cuvee Malbec Cotes de Bourg 2014, Chateau Relais de la Poste – 100% Malbec z Bordeaux! Kolor czarny, z jaśniejszym amarantowym brzegiem. Nos słodki i mocny. Bardzo dojrzałe ciemne czereśnie, wiśnie, śliwka w czekoladzie. Plus jakieś nuty drewniane. W pierwszym ataku w ustach czuć alkohol; potem tytoń z mocniejszą, chropowatą taniną. Później niestety trafiamy na „dziurę” i dopiero gorzkawo-kakaowa końcówka zamyka sprawę. Nie do końca nasza bajka, ale na pewno znajdzie się spora grupa „wyznawców” – bo to dobre wino. 86/100 Cena: 40 PLN


6. Bordeaux Superieur 2016, Chateau Gromel Bel Air – bardzo ciemno wiśniowy kolor, głęboki, przezroczysty z jaśniejszym brzegiem. Nos mocny i owocowy (jagody i czarne porzeczki); fajny. Usta o średniej kwasowości. Przyjemny balans pomiędzy kwasem a słodyczą owocu. Końcówka lekko „zielona”, ale z nutą słodkawą. Długa. Kompletne zaskoczenie na plus. No i cena (20 PLN) znakomita. Warto. 85/100

Do Le Sang du Schiste Saint-Chinian ADP 2016, Domaine Martin przygotowaliśmy sezonową zupę – dyniową z borowikami. Grzyby powoli się kończą, stąd warto pospieszyć się z przygotowaniem naszego dania. O dynię nie trzeba się martwić przez kolejne miesiące 🙂 Jeśli chcemy przygotować zupę poza sezonem, możemy skorzystać z suszonych grzybów i świeżych pieczarek. Najpierw czyścimy borowiki (lub pieczarki) i kroimy w plastry. Alternatywnie – moczymy suszone borowiki lub podgrzybki przez około 20 minut w gorącej wodzie (jeśli korzystamy z wersji z pieczarkami). Namoczone, suszone grzyby kroimy następnie w paseczki. Miąższ dyni kroimy na sześciany o bokach około 3 cm. Kawałki dyni obtaczamy w mące i obsmażamy na maśle z oliwą; najlepiej w garnku, w którym będziemy gotować zupę. Możemy robić to partiami. W międzyczasie na patelni na maśle z oliwą szklimy posiekaną cebulę. Dodajmy cebulę do garnka z podsmażoną dynią. Podlewamy białym winem i gotujemy chwilę, aż alkohol wyparuje. Uzupełniamy wywarem warzywnym bądź bulionem z kurczaka, aby płyn przykrywał dynie. Zagotowujemy. Jeśli używamy suszonych grzybów – dodajemy je właśnie teraz. Jeśli świeżych – dodajemy je po 15 minutach (dotyczy to zarówno borowików, jak również – świeżych pieczarek gdy parujemy z już gotującymi się suszonymi) i gotujemy jeszcze 10 minut. Wyjmujemy grzyby na oddzielny talerz. Zupę miksujemy blenderem na gładko. Doprawiamy solą i pieprzem; dodajemy posiekany świeży rozmaryn. Możemy przełożyć grzyby do garnka z zupą i rozlać ja na talerze lub dołożyć borowiki każdemu indywidualnie na pełny talerz. Posypujemy rozmarynem. Gdybyśmy chcieli podkręcić zupę, możemy polać delikatnie ulubioną oliwą bądź olejem. Generalnie traktujcie proporcje raczej luźno – jedni wolą gęściejszą masę dyniową a inni więcej borowików w rzadszym płynie. Sami zadecydujcie 🙂

Le Sang du Schiste Saint-Chinian ADP 2016, Domaine Martin Madalle do zupy dyniowej z borowikami poszło fajnie, mocno. Pojawił się świeży i słodkawy owoc. Kwasowość się trochę okiełznała. Bardzo dobrze. Podobało się nam!

Powiemy szczerze, że jesteśmy zaskoczeni jakością oferty Intermarche. Nie spodziewaliśmy się tego. Jest fajny pomysł na to aby pokręcić się po Francji i poszukać w każdym regionie czegoś rozsądnego. Ale nie na siłę. Jak nie ma tańszego Gewurza (a o to ciężko – tu Lidl ma sukcesy) to jest Muscat, z Burgundii pojawia się małe Beaujolais – świetne w swojej cenie Gamay. Jak tani Bordos – to sprawnie zrobiony i do picia (a w Lidlu są strasznie drętwe) a jak odjechany – to Malbec. A jak Langwedocja – to rodański blend w niezłym wydaniu. Wszystko się zgadza za swoje ceny. Nie piliśmy innych win z tego katalogu, więc nasza opinia bazuje tylko na tej próbce. Może nawet dokupimy coś z reszty win na spróbowanie bo Intermarche otworzył sklep na „zgliszczach” marc-polowego pawilonu przy stacji metra Stokłosy na Ursynowie.

Za tydzień już chyba na pewno powrót do Włoch 🙂 ale kto wie… 😉

Do następnego!

A&W

PS: wina do degustacji dostaliśmy od Intermarche