Trapiche i chardonnay do łososia z fenkułem

Udostępnij ten post

Po świętach nie chce się Wam gotować, macie dość mięsa? Stąd dziś super krótki odcinek z serii Quick and easy. Łosoś z pieczonym koprem włoskim i orzeszkami piniowymi to bardzo proste i smaczne danie. Wystarczy nastawić piekarnik na 200°C i danie prawie robi się samo. Do łososia zdegustujemy Broquel Chardonnay Mendoza 2011, Trapiche, czyli dużą beczkę z Centrum Wina.

Przepis na łososia znajdziecie w sekcji kuchnia: Steki z łososia z pieczonym koprem włoskim i prażonymi orzeszkami piniowymi.

Nasze dzisiejsze chardonnay pochodzi z Bodegi Trapiche – bardzo dużego argentyńskiego producenta. Jego podstawowe wina dostępne są również w supermarketach, natomiast Broquel to wyższa pozycja, starzona w dębie seria do dostania u importera Centrum Wina (Ambra) w cenie 49,90 PLN. Ja kupiłem na ogólnodostępnej promocji za 37 PLN. Mieliśmy już do czynienia z tym winem w roczniku 2006, który degustowaliśmy w 2010. Domyślaliśmy się więc, czego się spodziewać, stąd nawet rocznik 2011 nie budził w nas obaw co do żywotności tego wina.

15 miesięcy w nowych, małych beczkach z francuskiego i amerykańskiego dębu zrobiły swoje. Broquel Chardonnay Mendoza 2011, Trapiche zaprezentowało się klasycznym kolorem: złotym z leciutko zimniejszymi, zielonkawymi refleksami. Nos z początku lekko kwasowy, ale potem już pełen słodkich, beczkowych aromatów. Dużo dojrzałego mango i papai. Na szczęście wszystko z umiarem. Usta tłuste, słodkawe, ale naprawdę dobrze zrobione – charakterna kwasowość i w sumie (przy tych wszystkich beczkowych nutach) jakaś lekkość. Końcówka już klasycznie, jak to przy przy beczce – przypalona i lekko słodka. 86/100

Nie jesteśmy fanami beczkowego stylu chardonnay, ale to naprawdę, w natłoku podobnych do siebie butelek, wyróżnia się na plus.

Pijąc to wino w 2010 mieliśmy wrażenie, że poradzi sobie z lekkim deserem, takim jak np. carpaccio z ananasa. A jak odnalazło się do łososia z pieczonym koprem włoskim i prażonymi orzeszkami piniowymi? Dało radę! Jest może trochę zbyt mocne, ale to nie przeszkadza. Pomysł z chardonnay nie był zły, ale następnym razem postawimy raczej na jego bardziej neutralne odsłony np. z Marche, Piemontu czy nawet Toskanii.

Smacznego!

W