Quick and easy: Krewetki z fasolą

Kupując produkty na Wielki Piątek, pomyśleliśmy sobie o czymś niezbyt ciężkim i szybkim w przygotowaniu. Koniec tygodnia jest tym momentem, kiedy chyba nikt z nas nie chce długo siedzieć w kuchni, a mając w perspektywie świąteczne obżarstwo – to im mniej tłuszczu tym lepiej. Udało nam się dostać bardzo świeże surowe ogony krewetek tygrysich. Znaleźliśmy w Silverspoonie dosyć oryginalny przepis na sałatkę z krewetek z białą fasolą . W sumie intrygujący, bo z dodatkiem vingreta, ale nie wiemy, czy tak ochoczo byśmy go podchwycili, gdyby nie pochodził z tego sprawdzonego źródła.
W tym roku to już drugie Quick&Easy i to chyba dobrze koresponduje z naszą sytuacją pt. „chroniczny brak czasu”. Pewnie nie jesteśmy osamotnieni w tej kwestii, więc tym bardziej dodajemy do tej kategorii kolejną pozycję. Ogony krewetek obieramy z pancerzy i wyjmujemy nożem czarną nitkę, czyli przewód pokarmowy. Zalewamy wrzątkiem, dodajemy kilka plasterków cytryny i gotujemy około 3 minut. Odcedzamy na sicie, wyrzucamy cytrynę i czekamy, aż wystygną. Białą fasolę z puszki odsączamy z zalewy i wsypujemy do miski. Dodajemy krewetki. Przygotowujemy vinegret – mieszamy oliwę z oliwek extra vergine z białym octem winnym w proporcji 5-2, doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy do krewetek z fasolą i całość dokładnie mieszamy. Podajemy sałatkę posypaną drobno posiekaną natką pietruszki. Wszystko razem tworzy proste i zaskakująco spójne połączenie.
Chcieliśmy otworzyć do sałatki z krewetek i fasoli jakieś przyjemne Chablis najlepiej Cru, aby miało trochę więcej ciała i głębi, ale nie mieliśmy takowej butelki u siebie na składzie. Po krótkim zastanowieniu zawęziliśmy poszukiwania w naszej lodówce do butelek z Lugany, ale te wina opisywaliśmy już w odcinku z nad Gardy jesienią ubiegłego roku oraz do Verdicchio di Matelica ze spółdzielni Belisario. Postawiliśmy więc na Marchię i jej flagową biel. Verdicchio – zwykle rześkie i owocowe, ale lubi też fermentacje czy dłuższe dojrzewanie również w beczkach, które daje im więcej głębi. Na co dzień wina z tego szczepu kojarzone są z charakterystycznej butelki w kształcie amfory, która jest symbolem apelacji Verdicchio dei Castelli di Jesi. Dużo win na naszym rynku jest trochę anonimowych – ciężko je zapamiętać i jedynie ta butelka nam przypomina o wypitym trunku. Drugą apelacją jest Verdicchio di Matelica położona wokół miasteczka tej nazwie. W obu apelacjach produkuje się 80% Verdicchio w Marchii. W DOC Matelica króluje powstała w 1971 roku spółdzielnia Belisario – największy producent apelacji. Około 300 ha pod vitis vinifera. W większości oczywiście Verdicchio. Z uwagi na duży areał są w stanie produkować kilkanaście etykiet, które różnią się nie tylko siedliskiem, ale też winifikacją i dojrzewaniem.
Będąc w Marchii, za każdym razem wpadamy do Belisario . Poruszając się trasą SP256 na północ po minięciu Matelicy nie sposób nie zauważyć hal spółdzielni z charakterystycznym budynkiem enoteki. Nie trzeba się umawiać na degustacje – jedyne co trzeba, to sprawdzić godziny otwarcia, gdyż sklep jest zamknięty w porze lunchu. Oprócz win własnych, enoteka dysponuje całkiem dużym wyborem innych win – około 500 etykiet z całych Włoch i reszty świata.
Belisario produkuje dwa flagowe wina. Niestety, nie opiszemy ostatnich roczników, gdyż zgubiliśmy notatki, ale piliśmy poprzednie i na tej podstawie możemy opisać, jaki styl prezentują. Meridia – fermentacja w 18°C przez 30 dni, później wino dojrzewa przez 15 miesięcy w cementowych kadziach a potem jeszcze 4 miesiące w butelce przed wypuszczeniem na rynek. Nos owocowo-oleisty. Usta świeże z gęstym finiszem. Warto dać mu chwilkę czasu w piwniczce po nabyciu. Cambrugiano Riserva to najwyższa etykieta, która dostaje regularnie 3 kieliszki Gambero Rosso. Fermentacja – 25 dni w niskiej temperaturze. Później wino dojrzewa w 80% w stalowych kadziach, a w 20% w dębowych małych beczkach przez rok. Później kolejne 13 miesięcy w butelkach. Nos ewoluuje wraz z wiekiem wina z poziomu słodkich owoców do nut herbaciano-ziołowych. Usta pełne, eleganckie z dozą mineralności. Pomimo wieku (6-7) lat bardzo żywe. Końcówka delikatnie słodsza. Klasa wyżej niż Meridia, która też jest bardzo porządną etykietą. Hasło reklamowe tego wina – „The red wine dressed in white” nie jest na wyrost. Zdecydowanie odłóżmy wino, aby doczekało swojego odpowiedniego momentu.
Te butelki już u nas czekają na swój czas, a tymczasem my otworzyliśmy prostsza etykietę – biologiczną – Vigneti B. Verdicchio di Matelica DOC, Belisario . Fermentacja 20 dni, dojrzewanie w stali 8 miesięcy. Kolor ciemno złoty, błyszczący. Dostojne i bardzo ładne. Nos bardzo cytrusowy. Pełen słodkich cytryn, dojrzałych grejpfrutów a nawet pomarańczy z dodatkiem nut pigwowych. W ustach wyczuwalna istotna kwasowość. Trochę cytryny i mineralności. Pełniejszy finisz. Generalnie całkiem mocna struktura. 87/100 Dobra rzecz. Zależało nam, żeby pełniejsze ciało wina grało z krewetkami. Tak właśnie było. Vigneti B. Verdicchio di Matelica DOC, Belisario do sałatki z krewetek z białą fasolą poszło bardzo fajnie i stylowo. Dało impuls daniu a kwasowość była niezłym kontrapunktem do słodyczy krewetek i fasoli. Dla nas świetna kolacja a udane połączenie dania z winem to dodatkowa nagroda!
Wina Belisario jak na swoją jakość nie są drogie. Podstawa 5 EUR, Vigneti B. 7,30 EUR, Meridia 9,80 EUR a Cambrugiano 10,20 EUR. Warto będąc przejazdem zaopatrzyć się w kartonik. A jak ktoś woli czerwień to produkują też aromatyczną, różaną Lacrimę za 6 EUR 🙂 W Polsce niestety wina te nie są dostępne. Powraca pytanie, kto kupi białe wino z Marchii za kilkadziesiąt PLN i to w zwykłej butelce a nie w amforze 😉 ? Takie realia i rynek.
Do następnego!
A&W