Winne wtorki: Chardonnay bez beczki

Dzisiejszy Winny Wtorek jest dla nas trochę inny od poprzednich. Po pierwsze – przyszła nasza kolej na wybór wina. A po drugie – akurat dziś wypadają moje urodziny – nie są co prawda 18te 😉 ale za to okrągłe. W takie dni zwykle nachodzą nas wspomnienia. I one właśnie przywiodły nas do zaproponowania tematu dzisiejszych wtorków. Chardonnay bez beczki, zewsząd – byle nie z Burgundii. Kiedy kilkanaście lat temu wkraczałem nieśmiało w świat winnych smaków – pierwszym szczepem, który nauczyłem się rozróżniać, było Chardonnay. Oczywiście, moje doświadczenia nie sięgały wtedy dalej niż np. Frontera czy też Casillero del Diablo od Concha y Toro. Jednak charakterystyczny maślano, tropikalny smak z (ewentualnie) bardziej karmelowym finiszem (jak się chipsów sypnęło producentowi więcej), został przeze mnie zarejestrowany i przypisany do nazwy Chardonnay. Dziś ciągle mam słabość do tego szczepu, jednak tylko wtedy, kiedy przybiera bardziej elegancki wymiar. Często bez beczki albo – z umiejętnie użytą; musi się też wyróżniać równowagą, świeżością i delikatną krągłością. Wtedy też oczywiście na myśl przychodzi Burgundia i dla mnie oczywisty wybór – Chablis. Dziś jednak, aby się trochę zmobilizować się do poszukania czegoś mniej oczywistego, zaproponowaliśmy wyłączenie tego regionu z poszukiwań butelki. Mamy jednak nadzieję, że spektrum wyboru jest wystarczająco szerokie, bo coraz więcej bezbeczkowego Chardonnay pojawia się na rynku. Na butelkach z Nowego Świata nie rzadko można zobaczyć napis „Unoaked”. Mamy nadzieje, że Kubie z Czerwone czy Białe, pomysłodawcy Wtorków mieszkającemu dziś na Antypodach, uda się zdegustować taką etykietę wśród nowozelandzkich Chardonnay. Kuba – pijemy Twoje zdrowie – Winne Wtorki skończyły 5tego kwietnia 4 lata! A za chwil kilka będziemy obchodzić 100-tny ich odcinek! My dołączyliśmy od piątego węgierskiego odcinka i już zostaliśmy na dobre 😉 A więc jakoś tak rocznicowo się zrobiło 🙂 Trzeba wrócić jednak od pracy i zdegustować co nieco 🙂
U nas dziś na warsztacie Chardonnay Sudtirol-Alto Adige DOC 2013, Alois Lageder . Wina Lagedera, jednego z bardziej uznanych dolomickich producentów, znamy z Winkolekcji już dłuższy czas, nie próbowaliśmy jednak Chardonnay. Fermentacja w stali, a potem dojrzewanie na osadzie przez cztery miesiące. Kolor wina mało przypomina klasykę szczepu – jest bardzo jasny, blady. Ma jednak w sobie obietnicę „górskiego” białego wina. Nos kwiatowo-wapienny. Niestety, trochę mdławy i słabo wyraźny. Usta o dobrej równowadze, eleganckie. Na początku lekko okrągłe o kredowo-miękkich nutach. Końcówka cytrynowo-matowa. Dużo nut „skalistych” czy też „mineralnych” (nie czepiajmy się tego słowa;)). Wino o zdecydowanie wysokiej kulturze. Dyskretne Chardonnay bez efekciarstwa. 87/100 Za butelkę zapłaciliśmy 62 PLN – nie tanio, ale na urodziny można sobie pozwolić 😉
Plan był taki, aby przygotować do wina proste danie. I o ile to nam się udało, to poszukiwanie mąki kasztanowej będącej jego głównym składnikiem zajęło nam pół soboty 😉 Dziś zapraszamy na kasztanowe gnocchi z masłem szałwiowym . A Wam możemy zdradzić ze mąkę z kasztanów jadalnych można kupić w sklepach z żywnością Bio – np. w Europlexie na Puławskiej w Warszawie. Alma, Piotr i Paweł a także Supersam, który był najlepiej zaopatrzony w różnego rodzaju mąki, niestety nie posiadają kasztanowej w swojej ofercie.
A więc tak, jak klasycznie przy gnocchi, rozpoczynamy od ugotowania 500 g ziemniaków. Później przeciskamy je przez praskę – do miski (lub w inny sposób robimy z nich puree). Dodajemy mąkę z kasztanów, mąkę pszenną, sól i jaja. Mieszamy składniki, aż powstanie ciasto. Na stolnicy rozsypujemy trochę maki i rozwałkowujemy dłońmi ciasto na walce grubości palca i kroimy na 2 cm kawałki. Przy pomocy widelca odciskamy charakterystyczne „żeberka” na klusce i zaokrąglamy ją. Zagotowujemy wodę, solimy i wrzucamy do niej gnocchi. Gotujemy, aż go momentu, kiedy wypłyną na powierzchnię. W tym samym czasie roztapiamy masło na patelni i dodajemy kilkanaście liści świeżej szałwii. Smażymy chwilę. Łyżką cedzakową wyciągamy gnocchi i przekładamy na patelnię z masłem. Mieszamy i serwujemy posypane Parmezanem lub Grana Padano.
Chardonnay Sudtirol-Alto Adige DOC 2013, Alois Lageder do kasztanowych gnocchi z masłem szałwiowym jest niestety zbyt wodniste a wręcz wydaje się miałkie. Kwasowość – zbyt „cienka’; za mało ciała żeby ogarnąć lekko słodkawy smak kasztanowych gnocchi. Tu jednak fajnie by się sprawdziło wino z beczką, które byłoby trochę „większe” i miało więcej słodyczy od dębu. No cóż po to właśnie jest Winniczek – sprawdzamy i nabieramy doświadczenia 😉 A co do rocznic – to w lecie stuknie Winniczkowi 5tka 🙂 Planujemy rożne zmiany – ale o tym w swoim czasie!
Do następnego!
A&W
Linki innych wtorkowiczów znajdziecie pod linkami: