Austria 2019: Wina od Pittnauer’a + sałata z Oscypkiem

Historia właściwie zaczęła się w maju na lotnisku w Wiedniu, ale jej korzenie sięgają jeszcze 2018 roku. Przejeżdżając przez Austrię w delikatesach „Merkur”, które zresztą jeśli chodzi o wybór wina bardzo polecam, nabyłem za 11 EUR Redpitt Burgenland 2015, Pttnauer. Nie piłem wcześniej win tego producenta, więc gdy nadarzyła się okazja to od razu kupiłem butelkę. Pittnauer to winiarz z Burgenladu stosujący bardzo mało interwencji, w większości wina są fermentowane spontanicznie i mało siarkowane. Czyli Rock’n’roll. Redpitt był bardzo dobry, owocowy i świeży. Zapadało mi to wino w pamięć nie tylko dlatego że było smaczne, ale też z uwagi na sympatyczną etykietę z ptaszkiem. Potem nie miałem już okazji próbować win od Pittnauera. Z jednej strony nie były dostępne w Polsce, a z drugiej jakoś nie miałem czasu na austriackie zakupy. Aż w maju wracając z WSETowskiego zjazdu, na wiedeńskim lotnisku okazało się że mam odwołany lot i nocuje w przylotniskowym hotelu. Wstąpiłem więc do terminalowego SPAR-a (też polecam – w sytuacji podbramkowej można kupić wodę, słodycze, bułki itp. za normalne, a nie lotniskowe pieniądze) i w oko wpadł mi Pitti… za całe 8 EUR. 12% alkoholu. Idealna, lekka rzecz na wieczór z książką w oczekiwaniu na poranny lot.
Pitti Burgenland 2017, Pittnauer to blend 50% Zweigelta, 40% Blaufrankischa i 10% Merlota. 18 dni maceracji, po fermentacji pozostaje w stali na osadzie przez 3 miesiące. Potem jeszcze 6 miesięcy w stali. Ciemno rubinowe, gęste. W nosie dużo owoców z pestką – wiśni i śliwek. Do tego dochodzą jakieś jeżyny. Jest bardzo owocowy, świeży i przyjemny. W ustach czysty owoc (śliwkowo-malinowo-truswkawkowo-wiśniowy). Wino jest średniej budowy, o dobrej średniej (+) kwasowości. Bardzo fajnie się pije, ma dobrą równowagę. Końcówka średniej długości i wszystko gra. Bardzo przyjemne z lekkim funkiem. 88/100 Zdecydowanie ukoiło stres związany z przesunięciem powrotu do domu. Żałowałem tylko że kolejną butelkę od Pittnauera zdegustuje dopiero znowu będąc w Austrii.
Jakaż była moja radość i zdziwienie gdy się okazało w Warszawie, że Winkolekcja ma Pittnauera w swojej dystrybucji! Nie wahałem się ani chwili i pobrałem kilka kolejnych etykiet do domowej degustacji. Zacznijmy więc!
Rose Blaufrankisch Burgenland 2018, Pittnauer – spontaniczna fermentacja, wino dojrzewa w stali przez 6 miesięcy. Fajny, różowy, trochę landrynkowy, błyszczący kolor. Nos dosyć intensywny, truskawkowo-malinowo-poziomkowy z dodatkiem dzikiej róży/głogu. Gdy się otworzy pojawia się lekka, mięsna nuta. Świeży i dobry. Usta o radosnej średniej (+) kwasowości z owocową podbudową. Mamy kwaskowe niezbyt dojrzałe truskawki i poziomki. Jest też żurawina i rabarbar. Trochę goryczki skórki z grejpfruta w lekko słodkawym, długim, odświeżającym finiszu. Świetne na lato. 89/100 Wino kosztuje w Winkolekcji 54 PLN. Do tego różu przygotowałem nieskomplikowaną sałatę z grillowanym oscypkiem i czerwonymi porzeczkami z prostym żurawinowym winegretem. Wino poszło świeżo, lekko i kwaskowo. Ogarnia tłustość sera, świetnie oczyszcza po nim usta a ciałem i aromatami zgrywa się z owocową sałatą. Polecam ten zestaw. Korzystajcie, bo sezon na Oscypki już niedługo się kończy.
Dornflagen St. Laurent 2015, Pittnauer, 14 dniowa maceracja, spontaniczna fermentacja w 500 l. beczkach, w których jest potem przez rok starzone. Kolor trochę matowy, śliwkowy z bardziej wiśniowym brzegiem. Nos bardzo kwiatowy – irysy i lilie plus macerowane wiśnie i lekko sfermentowane śliwki. Jest mocny i intensywny, ale niezbyt przyjemny. W ustach na pierwszy ogień idzie wysoka kwasowość dająca nawet niezłego kopniaka. Tanina łagodna. Owoc jakiś taki „schodzący”, jesienny, kompotowy (wiśnie i śliwki). Trochę taki dziwnie sfermentowany. Brak równowagi, bo kwas niestety mocno przeważa. 83/100 Cena: 69 PLN
Blaufrankisch Heideboden Burgenland 2017, Pittnauer – spontaniczna fermentacja, wino dojrzewa w używanych beczkach przez 6 miesięcy na osadzie. Wiśniowo-rubinowy kolor. Błyszczący, przezroczysty, świetny. Nos bardzo „karboniczny” – wiśnie, truskawki, guma balonowa i kirsch. Usta o wysokiej kwasowości. Tanina na średnim (-) poziomie lekka i fajna. Soczysta, skoncentrowana wiśnia. Dosyć długi wiśniowo-malinowy finisz – bardzo mocny i intensywny. Ogólnie mocny smak, ale wino ma średnią budowę a owoc daje mu świetną lekkość. Bardzo mi się podoba. 89/100 Cena: 56 PLN
Wina od Pittnauera są trochę inne, osobne, ale w większości urzekają owocem, dobrą kwasowością i swoją trochę „bożolowską” naturą. Są trochę „odjazdowe” i trzeba lubić te „naturalne” nuty w winie. Ja zdecydowanie polecam. W Winkolekcji jest już dużo etykiet z oferty Pittnauera z różwym Pet-Nat’em (a właściwie Pitt-Nat’em) na czele. Nie próbowałem go jeszcze, ale słyszałem same dobre opinie więc to będzie następna butelka do degustacji!
Do następnego!
W