Podróż 2014: Friuli – Casa Riz

Udostępnij ten post

Będąc w Friuli (notatka z Enoteca di Cormons w poprzednim odcinku ), zatrzymaliśmy się 4.5 km od centrum Cormons we wsi Giassico w gospodarstwie agroturystycznym Casa Riz . Skusiła nas niezła lokalizacja, uczciwa cena, ale też to, że mieli swoją restaurację oraz winnicę! Od razu po przyjeździe, podczas meldowania się padło stwierdzenie: „Pewnie jesteście zmęczeni po podróży, kieliszek naszej chłodnej Ribolli dobrze Wam zrobi”. 🙂 Dokładnie o to chodziło – świeże, wytrawne, proste wino. Aż chce się pić, gdy na zewnątrz przyjemne 23°C 🙂 Wtedy jeszcze nie mieliśmy głowy do zadawania pytań – chcieliśmy się jak najszybciej wypakować i ruszyć do miasta na spacer. Ale już następnego dnia Gianluca Riz oprowadził nas po winnicy, zdegustowaliśmy co nieco a potem -zjedliśmy kolację na miejscu w restauracji.

Casa Riz to mały producent. Mają 8 ha winnic, a połowę plonów odsprzedają innym winiarzom oraz spółdzielniom. Z win białych mają Sauvignon, Ribolle Gialle, Piont Grigio, Traminera i Friulano (które najszybciej im schodzi). Z czerwonych – oprócz lokalnego Refosco – uprawiają też Merlota. Win Casa Riz nie można kupić nigdzie indziej niż na miejscu bądź wysyłką. Gianluca mówi, że mają stałych klientów i wszystko sprzedają przez ten bezpośredni kanał dystrybucji. Prosta sprawa, oszczędzamy na pośrednictwie, oferujemy konkurencyjną w regionie cenę 5 EUR za butelkę a jakość staramy się trzymać najwyższą przy założonych kosztach produkcji. Winnica zorganizowana jest trochę spółdzielczo. Butelki produkowane są w zaprzyjaźnionej hucie. Butelkowanie i etykietowanie dokonywane jest przez zewnętrzną firmę, która przyjeżdża ze sprzętem na kilka dni. Wszystkie wina Casa Riz starzone są w stali (nie jest tajemnicą, że z pomocą białych bądź ciemnych „chipsów” dębowych).

Nam najbardziej smakowało Pinot Grigio. Tu produkowane w wersji „ramato” – czyli z krótką maceracją na skórkach. Wina te mają kolor wpadający w pomarańcz, czasem róż lub w nuty miedziane. Tu kolor raczej brzoskwiniowy z malutkimi bąbelkami. W nosie nuty świeżych brzoskwiń z akcentami gazu ziemnego. Usta lekko słodkawe, pełne i dosyć duże. Całkiem długie.

Na spokojnie degustowaliśmy też Refosco – proste, kwasowo-słodki owoc z nutami żelaza w bukiecie. Usta lekkie, o uczciwej kwasowości. Sporo czerwonych owoców. Średniej długości lekko-pestkowa końcówka. Proste, ale fajnie pasuje do dużej ilości potraw. W restauracji sprawdziło się jako niezłe stołowe wino.

Do posiłku dostaliśmy też pół butelki mocniej „chipsowego” „Gleris’a”. Blend Merlota i Refosco. Tu trafiają grona z najlepszych parcel. To flagowe wino. Cena 10 EUR. Nos duszny, mocny, skórzany. W ustach bardzo dużo słodyczy. Okrągłe, „duże” wino. Nie koniecznie dla nas, ale znajdzie fanów.

Wieczorem udaliśmy się do restauracji. Cztery stoliki – wszystkie zajęte przez gości gospodarstwa. Gianluca przed przyjęciem zamówień roznosi butelki z winem po stolikach. W zasadzie wydaje się, że spożycie liczone jest tu „na oko” albo jest stała cena, nie ważne ile kieliszków się wypije 🙂 w trakcie donosi nowe, zamienia między stolikami. Atmosfera rodzinna 🙂 Zamówiliśmy małą porcję knedli ze śliwkami (wpływy CK kuchni) – córka nie dała nam spróbować, ale po jej minie widzieliśmy, że danie bardzo smakowało 🙂 Kosztowaliśmy też gęstej, pożywnej zupy fasolowej oraz Parmigiany – najlepszej, jaką w życiu jedliśmy – świetna równowaga smaków a bakłażan nie był nasączony mocno oliwą jak to często bywa. Królik w sosie winnym z polentą – taki jak powinien. Najciekawszym lokalnym daniem, jakie mieliśmy okazję zjeść, było „Frico” . To zasmażany lokalny ser Montasio z gotowanymi ziemniakami. Montasio to krowi ser, który swoją nazwę dziedziczy po formacji górskiej w Alpach Julijskich. Jest zwarty i elastyczny. W smaku raczej delikatny, mało wyraźny, ale dosyć wyważony – równowaga pomiędzy nutami słonymi, lekko ostrymi i mlecznymi. Sprawdzaliśmy – dostępny też w Polsce. Cena we Włoszech to około 10-12 EUR za kg.

A więc zabieramy się z przygotowanie „Frico” . Ziemniaki obieramy i gotujemy. Jedna porcja dania to jeden rozgnieciony ugotowany ziemniak i 100 g. pokrojonego w kostkę Montasio. Na patelnię (nie przywierającą) wsypujemy połowę sera, na górę kładziemy ziemniaka i posypujemy resztą sera. Smażymy na średnim ogniu i przewracamy przy pomocy pokrywki raz na drugą stronę. Tu już tłuszcz wytopił się z sera i możemy odkręcić ogień na maksimum. W czasie smażenia możemy drewnianą łyżką modelować zapiekankę, aby ser dokładnie pokrył ziemniaki. Ser powinien być zrumieniony z obu stron. Na jedną osobę potrzebujemy patelni o średnicy około 10 cm przy porcji na 2 osoby to około 18-20 cm.

Gianluca wysyłając nam przepis zakończył maila: „enjoy with a glass of Ribolla Gialla”. Tak tez zrobiliśmy. Nie mieliśmy Ribolli od Casa Riz , ale wzięliśmy jedną z naszych ulubionych od Di Lenardo z Enoteki Polskiej . Tak – to prawda – powtarzamy się z Di Lenardo z poprzedniego odcinka, ale naprawdę uczciwe Friuli w ogarnialnych cenach. Comemivuoi Ribolla Gialla delle Venezie IGT 2013, Di Lenardo degustujemy do przygotowanego już w Warszawie „Frico” . Bardzo ładny kolor – złoty, błyszczący, tłusty. W nosie trochę słodkich nut ciasta drożdżowego, trochę nut ziołowych (geranium). Generalnie gęste. Usta dosyć pełne. Dużo słodkawych brzoskwiń. Końcówka nawet długa. 87/100 Niezłe wino – dosyć egalitarne w odbiorze, gdyż sprawi przyjemność szerokiej rzeszy. Tak poszukujących bardziej złożonych smaków jak i chcących sie napić chłodnego, przyjemnego wina. Cena 49 PLN. Do „Frico” wypadło bardzo dobrze. Słodycz wina fajnie grała ze słodyczą i pikantnością smażonego sera. Kwasowy akcent w końcówce, rozświetlił to połączenie. Jest OK.!

Do następnego!

A&W

 

Zobacz więcej naszych podróży