Kościelne wino – Wiltinger Kupp Devonschiefer Saar Riesling Kabinett 2013

Zapraszamy Was dziś w podróż w Dolinę Środkowej Mozeli. Mamy wiosnę, wokół zieloną naturę, drzewa o odcieniach żółci, zieleni, soczystego brązu. Doliny… nad nimi rozpościerające się pięknie ukształtowane zbocza gór, a na ich szczytach, jak wisienki na torcie, średniowieczne ruiny. Perspektywa jest wyjątkowa, a u naszych stóp plasuje się winorośle, otulające bryły wzgórz ze wszystkich stron. Teraz wystarczy, że schylimy się nieco do ich wysokości, by przez równe pasma krzewów ujrzeć piękny widok na Trier (Trewir) i koryto Mozeli. Dodajmy do tego wszystkiego niezwykle tajemniczy i magiczny klimat miasta, pachnącego sztuką i zabytkami. Do szczęścia brakuje już tylko wina. A że Trewir plasuje się jako jedno z najstarszych miast Niemiec pozostajemy w historycznym klimacie Rzymian i wina.
W kieliszkach znajdujemy Wiltinger Kupp Devonschiefer Saar Riesling Kabinett 2013 z Bischöfliche Weingüter Trier (cena 12,90 EUR), z winnicy biskupów Trewiru. Powstała ona w 1966 roku w wyniku połączenia dwóch winnic lokalnego seminarium duchownego oraz winnicy katedry w Trewirze. Dziś w posiadaniu biskupów jest 130 hektarów, z czego 87% obsadzonych jest królem niemieckich szczepów – Rieslingiem. Winnice leżą w sercu najbardziej znanego winiarskiego regionu Niemiec, nad Mozelą oraz jej dopływami – Saarą i Ruwer.
Piwnica, w której dojrzewają wina z Bischöfliche Weingüter Trier znajduje się na Starym Mieście w Trewirze. W podziemiach, których historia sięga VI wieku, znajduje się 240 tradycyjnie używanych nad Mozelą 1000 litrowych beczek (zwanych „Fuder”). Stosowane są one do fermentacji ok. 40% wina. Odbywa się ona w niskiej temperaturze, a następnie wino dojrzewa na osadzie. Beczki te były historycznie eksploatowane przez wiele lat, aby skalista kwasowość i owocowa świeżość Rieslinga nie była maskowana przez beczkowe aromaty. Pozostała część wina fermentuje i dojrzewa już w nowoczesnych stalowych zbiornikach.
W kieliszku wino o słomkowym kolorze z zielonymi refleksami. W nosie o aromatach świeżych, kwaśnych papierówek. Jabłka kradną praktycznie całe widowisko, dopiero gdzieś z tyłu za kurtyną możemy znaleźć trochę mineralności, ziół i melona. Usta rozpoczynają swój występ potężną dawką kwasowości. Później dochodzi do głosu cukier resztkowy i całość nieco łagodnieje. Jeśli chodzi o konkretne nuty to mamy oczywiście jabłka i cytryny, ale ta butelka stawia zdecydowanie na kwasowość i w tym też tkwi jej potęga.
Robert: Jak tu nie kochać Rieslingów, gdy w ustach od kwasowości aż drętwieją zęby. Może nie każdy to lubi, ale mnie kieliszek takiego wina stawia na nogi skuteczniej niż podwójne espresso. W tej butelce poza rzeczywiście rasową kwasowością brakuje trochę tła, aby obraz był pełniejszy i głębszy. Mimo, że etykieta mówi nam o winie klasy Kabinett, słodycz jest praktycznie niewyczuwalna. Dodatkowy rok-dwa na półce mógłby pomóc zbudować lepszy balans i niuanse.
Marta: Młode ale godne uwagi. Trochę nieoszlifowane, ale już błyszczy. Uwielbiam takie zestawienie wina i jego integralności z miejscem, z którego się wywodzi. Nie można zarzucić mu ani nijakości ani sztampowości, ono jest zwyczajnie jego bezpieczną wizytówką. Zgadzam się, że gdybyśmy mieli okazję spróbować tego rocznika ale trochę później, to by zachwycił i został na długo w pamięci, a tak jest miłym przedsmakiem dobrej zapowiedzi.
Podsumowanie:
Za – Kwasowość rasowego Rieslinga.
Przeciw – Jeszcze za młode, brakuje balansu.
Ocena – dobre+.