Kamil Barczentewicz – najgorętszy debiut tego roku?

Co roku na polskiej scenie winiarskiej mamy do czynienia z kilkunastoma debiutami nowych producentów. Wiosenne miesiące tego roku zdecydowanie zdominował jeden z nich – Kamil Barczentewicz. Któż to jest i czy rzeczywiście jego wina są warte tego zamieszania? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.
Okazja by spróbować wina Kamila nadarzyła się podczas festiwalu Polskie Wina w SPOT., gdzie poprowadził on degustację swojego portfolio, ale też opowiedział o początkach swojej winiarskiej przygody, o filozofii produkcji wina oraz planach na przyszłość.

Bez przypadku
Podoba się nam, że w jego winiarskiej przygodzie nie ma przypadku. Nim sam zaczął wytwarzać wina zebrał solidne wykształcenie. Przez kilka miesiące praktykował u lubianego przez nas Heinricha Hartla III w austriackim Thermenregionie. Heinrich specjalizuje się w świetnych pinot noir, a również dla Kamila ma to być najważniejsza z odmian. W dalszej kolejności odbył staż w Chile, a jeszcze później kształcił się École Nationale Supérieure Des Sciences Agronomiques w Bordeaux, jednocześnie podróżując po winiarskich regionach Francji.
Posiadając tak szerokie doświadczenie nie dziwi, że Kamil stosuje w swojej winiarni różnorodne zbiorniki, w których dojrzewają wina. Mamy tutaj bowiem sprzęt od Garbelotto, znanych bednarzy z Włoch, którzy dostarczyli mu beczki z dębu francuskiego i slawońskiego, dodatkowo Kamil zakupił też beczki z Węgier, z tamtejszy dębów. Jednak chyba najciekawsze są betonowe jajka, a więc zbiorniki, które widzieliśmy u wielu odwiedzonych przez nas winiarzy z zachodniej Europy (np. Ludwiga Knolla czy Primoža Lavrenčiča). Ich atutem jest nie tylko porowata struktura, pozwalająca na natlenienia wina bez dodawania aromatów pochodzących z beczki, ale też cyrkulacja wina podczas jego fermentowania za sprawą tego owalnego kształtu. Krajobrazu winiarni dopełniają oczywiście klasyczne stalowe zbiorniki.
Kamil podchodzi do produkcji wina w sposób, którzy osobiście bardzo szanujemy. Kluczem jest praca z winoroślami i dbanie o odpowiednią jakość owoców, które trafiają do winiarni. Na etapie winifikacji nie chce on poprawiać natury, ale jedynie delikatnie wstawić proces w odpowiednie tory.
Dobre słowo warto powiedzieć również o etykietach. Geometryczne, minimalistyczne w wyrazie, zapadają w pamięć.
Wapienny terroir
Winnica zlokalizowana jest w miejscowości Dobre, w Małopolskim Przełomie Wisły, kilka kilometrów na południe od Kazimierza Dolnego. O tym, że jest to świetnie miejsce do produkcji win świadczy choćby fakt, że po sąsiedzku znajdziemy parcele należące do Skarpy Dobrskiej, innego znanego producenta. Dodatkowo odległa o jakieś 3 km. Wisła wpływa łagodząco na miejscowy klimat.
Na 12-hektarowej parceli dominuje wapienna gleba, a więc świetne podłoże do uprawy winorośli. Nasadzenia obejmują głównie vitis viniferę, mamy tu chardonnay, gewürztraminera, rieslinga, pinot blanc oraz pinot noir i blaufränkischa (cieszy nas zwłaszcza obecność tego ostatniego, którego uwielbiamy). Na samym dole winnicy, w teoretycznie najmniej gościnnym miejscu zasadzono również regenta, ale Kamil od początku planował produkować z niego jedynie wino różowe.
Wina Kamila można zakupić oczywiście podczas wizyty na miejscu (w przypadku chęci odwiedzenia Kamila należy uzupełnić formularz kontaktowy dostępny na stronie internetowej), ale też w coraz większej ilości sklepów stacjonarnych i internetowych.

Spróbowane wina
Kamil Barczentewicz Chardonnay Bèton 2020

Degustację rozpoczęliśmy od wina, które w oficjalnej sprzedaży pojawi się dopiero jesienią. Warto na nie czekać, bo ten chardonnay był najciekawszym ze spróbowanych białych win Kamila. Jak wskazuje nazwa dojrzewało w betonowych jajkach (Kamil robi też drugą wersją chardonnay, które dojrzewa w 500-litrowej beczce). Pachnie jabłkiem, z dodatkiem soku z cytryn. Aromat jest czysty, świeży, średnio intensywny. Na podniebieniu z przyjemną cielistością, nutami kwiatowymi i wyraźnie mineralnym wykończeniem. Wino jest świetnie soczyste, choć sama kwasowość nie należy do najwyższych. Bardzo dobre (90/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Blanc Bèton 2019

Tutaj również fermentacja miała miejsca w betonie, gdzie wino dojrzewało następnie przez 8 miesięcy na osadzie. W aromacie bardzo skryte, nienachalne, znacznie więcej pokazuje w ustach. Tutaj pojawia się jabłkowy owoc i kremowa struktura. Kwasowość znowu mogłaby być odrobinę wyższa, ale wino nadrabia elegancją i umiejętnie podkreśloną mineralnością w finiszu. Dobre (87/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Blanc Barrique 2019

To jest oczywiście wino dojrzewający w baryłkach (przez 6 miesięcy wraz z osadem). W porównaniu do poprzednika czujemy oczywiście aromaty pochodzące od dojrzewania w dębie, w postaci delikatnych nut waniliowych i orzechowych. Do tego wino jest brzoskwiniowe, przyjemnie pieprzne, choć baryłki dodały mu też masy i zaokrągliły całość. Z dobry potencjałem gastronomicznym (słodkowodne ryby, drób), ale też młode, dalibyśmy mu jeszcze kilka miesięcy spokoju. Dobre+ (88/100).

Kamil Barczentewicz Regent Rosé 2019

W miejscu, gdzie rośnie regent gleba jest bardziej iglasta, a położenia na dole stoku sprawia, że winorośle są bardziej narażone na wiosenne przymrozki. Fermentacja miała miejsce w betonie, a następnie wino trafiło do stalowych zbiorników, gdzie bardzo krótko dojrzewało na osadzie. Ma w sobie przyjemny ładunek wiśniowo-truskawkowego owoce i w zasadzie wokół niego zbudowana jest ta pozycja. Kwasowość nie wybija się zanadto, ale dzięki zupełnie wytrawnemu charakterowi całości ma odpowiednią soczystość i świeżość. Znalazło się w finałowej szóstce konkursu Polskie korki w kategorii różowych win. Dobre (87/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Noir 2019

Kamil obsadził swoją winnicę kilkoma różnymi klonami pinot noir. W tym winie znajdziemy owoce z tych wyhodowanych w niemieckim Geisenheim oraz w Austrii, ale oprócz tego winiarz ma też dwa klony burgundzkie. W związku z tym, że krzewy są jeszcze młode, grona zostały odszypułkowane (taniny z szypułek są jeszcze zbyt agresywne) i po niezbyt intensywnej ekstrakcji oraz fermentacji w otwartych kadziach, wino w części trafiło na 12 miesięcy do beczek (60% ostatecznego kupażu – 2 beczki węgierskie, 3 francuskie i 1 slawońska), a pozostała cześć do stalowych zbiorników. Wino ma w sobie tak lubiany przez nas miks aromatów leśnych z wiśniowym owocem. W tle znajdziemy też trochę zieloności, ale ogólnie nie ma się wrażenia niedojrzałości. Garbniki są przyjemnie żywe, drapiące i pieprzne. Otrzymało Brązowy Korek w kategorii czerwieni. Dobre (87/100).
Oczekiwania przed spróbowaniem win były spore, ale wyszły one obronną ręką. Nie powiedzielibyśmy, że są to obecnie najlepsze wina w Polsce, ale czuć w nich umiejętność i rękę winiarza. Pamietajmy też, że to dopiero pierwszy rocznik producenta, a i same krzewy są jeszcze bardzo młode. Czujemy jednak spory potencjał i będziemy z ciekawością śledzili dalsze losy Kamila.