Gęsina z Chianti i Spätburgunderem

Już od kilku lat 11 listopada to nie tylko rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, ale i dzień kojarzący się z akcją „Gęsina na św. Marcina”. W tym roku i my ulegaliśmy temu pomysłowi, a za sprawą naszych przyjaciół, którzy zaprosili nas na sobotni obiad, okazało się, że pod znakiem jedzenia gęsiny upłynął nam cały weekend.
Mieliśmy okazję spróbować gęsiny w dwóch odsłonach. W sobotę była to całą gęś faszerowana jabłkami i pieczona w cydrze podana z kaszą orkiszową. W niedzielę sami przygotowaliśmy udka gęsi przyprawione tymiankiem i majerankiem oraz również pieczone w piekarniku, którym na talerzu towarzyszyły karmelizowane warzywa korzeniowe oraz puree ziemniaczane.
Coraz większą popularnością cieszy się trend, który do gęsi na 11.11 poleca spróbować wina świętomarcińskiego, a więc specjalnie na tę okazję rozlewanych polskich win z najnowszego rocznika (czyli rodzimej wariacji na temat Beujolais Nouveau). My akurat się w niego nie wpisaliśmy i sięgnęliśmy po wina zagraniczne.
W sobotę znajomi otworzyli Tenute Silvio Nardi Chianti Colli Senesi 2015 (13win). Ten producent z Montalcino (u którego mieliśmy okazję być już dwukrotnie), słynie głównie ze swojego Brunello, ale w związku z tym, że Montalcino leży również w obrębie apelacji Chianti Colli Senesi, może on butelkować również tak oznaczone wina. W składzie znajdziemy 85% Sangiovese, 10% Merlota i 5% Colorino, które dojrzewają przez 4 miesiące w dużych beczkach. W efekcie otrzymujemy lekkie, kwaskowe, soczyste wino z nutami wiśni i malin. Struktura jest nieprzesadzona i domknięta przez zadziorne taniny. Dobre+.
Kolejnego dnia sięgnęliśmy po Weingut Peter Jakob Kühn Spätburgunder 2014 (Winotake), a więc pozycję od jednego z czołowych producentów z Rheingau. Może on poszczycić się ponad 230-letnią historią, a od lat 70-tych XX wieku posiadłością zarządza właśnie Peter Jakob. Ten Pinot Noir pachnie jagodami, jeżynami i leśną ściółka. Do tego po chwili pojawia się nieco wiśni i śliwek. W ustach bardzo soczyste, silnie kwaskowe z delikatnymi taninami. Przestrzenne, ale i bardzo pijalne. Bardzo dobre-.
Oba wina świetnie zagrały w gęsiną, choć z zupełnie innych powodów. Chianti ożywiło mięso, dodając daniu animuszu i lekkości. Spätburgunder rozwijał się raczej na drugim planie, wplatając więcej niuansów i dodając do gęsiny akcenty dymne i ziołowe.